BEARDY: Troy Schooneman

Troy Schooneman, The Night Watch

Styczeń-plecień, bo przeplata… polskie zimy to już dawno nie czas na futra, sztuczne czy naturalne, ale nawiązanie do niechlubnie zakończonej Gry o tron zgrabne, a broda jeszcze piękniejsza.

Malarskie fotoportrety Troya Schoonemana odwołują się do wzorców klasycznych, greckich z przyległościami. Australijski artysta ubolewa nad seksualizacją i tabuizacją wizerunków płci oraz jak bardzo współczesna sztuka odwróciła się od aktu męskiego jako istotnego środka wyrazu, zatem on stara się przywrócić męskie ciała na salony. Po apollińsku zdrowe i piękne, ale jednocześnie – wbrew medialnemu wizerunkowi faceta-zdobywcy – w swym całkowitym odsłonięciu kruche. Oprócz ciepłych barw Schooneman nasyca swoje prace smutkiem, melancholią i niepewnością, przebijającą z ócz modeli, którzy mimo brodzisk, tatuaży i muskułów od pierwszego wejrzenia budzą uczucia czysto tacierzyńskie. Nie, żebym narzekał…


Poniżej jeszcze kilka zarośniętych przykładów, po inne warto zajrzeć na stronę i profil Artysty.

BEARDY: Cold.Dude by SHB Project

beardy_shbp_00.jpg

Zdjęcie w czapeczce i szaliku wprawdzie wpisuje się w aktualny klimat pogodowy, lecz w portfolio SHBProject stanowi wyjątek, bowiem jeśli już jego bohater się w cokolwiek owija, to w zwiewne tkaniny i elementy odzieży, które raczej na niemal malarskich w charakterze portretach więcej uwypuklają, niż cokolwiek zasłaniają.

beardy_shbp_24.jpg

Trwający od 2015 roku Projekt SHB początkowo nie miał nawet autora: na niektórych zdjęciach wciąż widnieje podpis IAmTheAnonymousPhotographer. Dopiero z czasem anonimem okazał się Alex Etimoff, także akronim SHB został rozszyfrowany – pod trzema literkami krył się ze swoją brodą i zgrabnym ciałem Slayton Hurst Bourdon z Nowej Zelandii.

beardy_shbp_19
beardy_shbp_22

Strony projektu na Tumblr, Flickr i EtsyStrona autora, fanpage na FB.

Co do Slaytona, to jeszcze przed spotkaniem z Etimoffem miał na koncie film krótkometrażowy, a bez brody mierzył się wokalnie z repertuarem jazzowym. Taka artystyczna dusza…

Komu mało, znajdzie na jutubie obszerniejsze fragmenty tego koncertu. Na jesienną słotę jak znalazł…


Podoba Ci się ten post? Postaw kawę Autorowi!
Płatność CC na byumeacoffee.com Płatność PayPal na ko-fi.com

REDALERT: ginger.thom on Instagram

ginger_thom_02

Tym razem dwa w jednym: łysy, ale rudy.  W dodatku lekarz i lubi zwierzęta.

Na zdjęciu z sesji @superchargedguys prezentuje więcej wdzięków. O ile to w ogóle możliwe…

ginger_thom_01

W ujęciach niestudyjnych też prezentuje się całkiem dobrze. Na długie, coraz bardziej jesienne wieczory – jak znalazł.

ginger_thom_00

https://www.instagram.com/p/1vys-9ycGh/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

VINTAGE CORNER: Casa Susanna

vintage_casa-susanna_00

150 akrów wolności: w latach 50. ubiegłego stulecia, gdy obnaszanie się mężczyzn w damskim przebraniu w wielu stanach USA podpadało pod paragrafy, gejów traktowano prądem i wciąż osadzano w aresztach i więzieniach, w miasteczku Hunter w górach Catkills,  z dala od wielkomiejskiego zgiełku i opinii publicznej, powstała oaza swobody: bungalows & spa dla transwestytów.

Casa Susanna (a wcześniej poprzedni przybytek, Chevalier D’Eon Resort), prowadziło małżeństwo z Nowego Jorku: Tito i Marie Valenti. Ona była właścicielką sklepu z perukami przy 6th Avenue, on – tłumaczem sądowym, według innych źródeł także radiowcem i pisarzem. Prywatnie znany był właśnie jako Susanna, która wspólnie z żoną prowadziła kursy ubioru, obycia i makijażu dla transwestytów, regularnie pisała też felietony do „branżowego” magazynu Transvestia.

vintage_casa-susanna_03

Z czasem nawet spory apartament w mieście okazał się za mały dla rozrastającej się działalności, przejęli więc więc wiejski,  wakacyjny ośrodek-enklawę, do której – już pod nazwą Casa Susanna – zapraszali na weekendy mężczyzn, spragnionych wytchnienia i miejsca, w którym (za ówczesne 25 dolarów opłaty) mogli wziąć lekcje elegancji, makijażu i obycia, swobodnie wyrazić swoje alter ego „wewnętrznej dziewczyny”, czy wreszcie i przede wszystkim – spędzić czas wśród podobnych sobie dam.

vintage_casa-susanna_01.jpg

Pod koniec lat 60. Susanna Valenti nosiła się z zamiarem rezygnacji z innych zajęć i prowadzenia ośrodka przez okrągły rok, wtedy też podjęła decyzję o funkcjonowaniu wyłącznie jako kobieta, co stało w niejakiej sprzeczności z wcześniejszym przekonaniem o dwoistości natury transwestytów. Rok 1969 uznaje się jednak za finałowy sezon działalności pensjonatu, sama Susanna ostatni felieton napisała w roku 1970. Od tego momentu brak dokładnych informacji o jej dalszym losie.

vintage_casa-susanna_02

Casa Susanna została ponownie „odkryta” w 2004 r., gdy na pchlim targu na Manhattanie pojawiło się obszerne archiwum zdjęć autorstwa Andrei Malick – zaufanej fotografki, dokumentującej codzienność sekretnego przybytku, której prywatne zbiory przekazane w nieodpowiednie ręce niefortunnie wylądowały na śmietniku. Nowy nabywca zebrał zdjęcia w album książkowy, w 2015 zbiór zakupiony został przez galerię sztuki w Ontario.

Niezwykłym pensjonatem i jego bywalcami (wśród których siłą rzeczy znalazły się także prekursorki ruchu legalizacji transwestytyzmu) zainteresowali się badacze studiów gender, a gotowym materiałem na scenariusze także film i scena – w 2014 roku na Broadwayu odbyła się premiera komediodramatu Casa Valentina, autorstwa Harveya Fiersteina.

więcej o Casa Susanna:
ChronogramNYTimes / Time Photo Archives / Design Observer / Vintage Everyday / Widewalls / Anothermag / The Guardian

SMILEY: #kinktober by Rafael Bastos

rafabrilustra_000.jpg

Rafael Bastos, na insta i innych społecznościówkach znany pod nickiem Rafabr, jest autorem serii #pornolhices, wykonuje grafiki na zlecenie, i cały październik fantazjuje o fetyszach w ramach akcji #kinktober: powyżej wariacje na temat nipple – collaring – dirty talkbiting, poniżej kilka innych.

Przykłady bardziej explicite na TumblrTwitterze, InstagramieFacebooku.
Tak, są też prace w kolorze…

https://www.instagram.com/p/BhCvcs1grFr/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

https://www.instagram.com/p/Bd-XRtyAEDI/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

https://www.instagram.com/p/BZ1Kw7pgOux/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

https://www.instagram.com/p/BWStfXQAxD8/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

BEARDY: Paul Rudd

beardy_paul-rudd_01.png

W sekcji LGBT na HBOgo premiera komedii Idealny dom (2018), który zamierzałem obejrzeć od jakiegoś czasu, głównie z uwagi na obsadę i reżysera, do którego Ich troje z 1994 roku do dziś mam słabość. Najnowszy film okazuje się nieco sztampową przypowiastką o rodzinie, którą jednak – mimo mielizn i zastrzeżeń – ogląda się z przyjemnością.

No dobra, przecież i tak wiadomo, że chodzi o słodziaka, Paula Rudda, którego wdzięk ratuje dużo słabsze produkcje. I który pojawiał się w nich już z różnymi brodami, ale na taką stylówkę nie byłem przygotowany – w pierwszych ujęciach nawet nie poznałem nawet, że już pojawił się na ekranie.

ideal-home_10

O samym filmie więcej napiszę nieco później, jak tylko przestanę kompulsywnie przeklikiwać galerię poniżej.

 

Dla porównania kilka innych potretów Paula, w różnych stadiach zarostu:

 

I jeszcze dwa portrety autorstwa Matthew Brookesa:

beardy_paul-rudd_10

beardy_paul-rudd_11

Tak więc, rozumiecie, recka filmowa chyba nieprędko…

VINTAGE CORNER: Lederhosen

vintage-lederhosen_01

Tegoroczny Oktoberfest dobiega właśnie końca i nie wiedzieć czemu jakoś tak się skojarzyło… Nie tylko dlatego, że i tam prężnie działa gejowska agenda (która zdążyła rozpełznąć się po innych europejskich miastach), ale także z powodu tradycyjnych strojów.

Krótkie lederhosen noszone były pierwotnie jako odzież robocza do ciężkich prac w wiejskich gospodarstwach, ale i tam wyparte zostały prawie całkiem w XIX w. przez długie nogawki. Miniportkom groziłby niebyt i zapomnienie, gdyby nie fanatycy tradycyjnego stroju ludowego, którzy powołali w Bawarii stowarzyszenia ku jego propagowaniu. Jako zbyt krótkie, spodnie obwołane zostały przez hierarchów Kościoła nieprzystojnymi, w ich obronie stanął król Ludwig II Szalony, dzięki czemu stały się popularne także wśród burżuazji i klasy średniej, wkraczając tym samym na terytoria cepeliady.

vintage-lederhosen_11a

O wadze odkrytych kolan jako narzędzia krzewienia ducha patriotycznego świadczy fakt przejęcie tradycyjnego stroju przez faszystów i stopniowe wykluczanie z ich noszenia kolejnych mniejszości. Tymczasem niedługo przedtem John Lehman po wizycie pod przewodnictwem Christophera Isherwooda w berlińskim klubie Cosy Corner w roku 1932 zdążył napisać¹:

The place was filled with attractive boys of any age between sixteen and twenty-one, some fair and curly-haired, some dark and often blue-eyed, and nearly all dressed in extremely short lederhosen, which showed off their smoth and sun-burnt things do delectable advantage. (…) I put one hand into the outer lederhosen pocket of the one [boy] on my left, and my other hand into the outer pocket of the one on my right. I had a schock of more than surprise I found that the pockets had benn cut off inside, and my hands went straight through to their sex.

Po wojnie porządne lederhosen były niezwykle popularne jeszcze w latach 50. i 60. – tym razem zwłaszcza jako strój dzieci i młodzieży – wyparte zostały dopiero w epoce dżinsu.

 

Ironicznie traktowane w Europie i za oceanem w charakterze lokalnej ciekawostki (zwłaszcza w kontekście tańca-plaskacza), krótkie spodenki nie wychodzą jednak z mody: lederhosetrachtenhose i podobne kroje pojawiają się w dziesiątkach sklepów internetowych (w tym np. niemiecki Amazon czy AliExpress, Chińczyki naprawdę robią już wszystko), co roku na okoliczność Oktoberfest powstają nowe kolekcje, porad modowych udzielają magazyny pokroju GQ, a współczesne warianty wzornictwa – w tym z łatwym dostępem nie tylko od frontu – przyprawiłyby zapewne Lehmana o palpitacje.

lederhosen15gay-couple-travel-guide-carinthia-south-austria-main

¹ John Lehmann In the Purely Pagan Sense (1976)
źródła zdjęć: E.-M. Grabenhorst on Flickr / Chris Sr on Flickr / Jeffrey Barry on Pinterest / Dandy DiaryCouple of men

REDALERT: Brandon Connelly by Thomas Knights

redhot100_001m

Projekt Red Hot 100 datuje się na rok 2014 i od tego czasu trudno było nie natknąć się chociaż raz na charakterystyczne, ogniste portrety na błękitnym tle. Zwłaszcza przy lekkiej obsesji na tle rudzielców (myśleliście, że skąd te qpopowe kolorki…)

Jak stwierdził autor przedsięwzięcia, przyświecał mu nadrzędny cel:

I want to rebrand the ginger male stereotype.

motywacja tym bardziej chwalebna i słuszna, że sam fotograf sroce spod ogona pod tym względem nie wypadł (ani pod żadnym innym też):

https://www.instagram.com/p/BmkzT-wFIKs/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Idea okazała się chwytliwa i rozwojowa, że kolejne kalendarze 2018 i 2019 zyskały już podział na podkategorie ‚rudzielce brytyjskie’, ‚rudzielce amerykańskie’, ale też ‚red butts’ i ‚red cocks’. Komu mało, poniżej kilka innych książkowych przykładów z pierwszego wydawnictwa, jednak przeważająco ‚portretowego’.

 

 

 

 

 

 

 

A dla tych, którym do gustu przypadł szczególnie tytułowy obiekt dzisiejszego posta, Brandon Connelly, jeszcze kilka miłych oku obrazków z jego instagrama:

https://www.instagram.com/p/Bj_glaXAvgO/?utm_source=ig_web_button_share_sheet