ART PIECE: Breyten Breytenbach

friends for life (Die Wonderdokter en P Blum), 2012
akryl na płótnie 145x145cm.

Ptaki są szczególnie intrygujące, głównie z uwagi na swój kształt (rodzajowy na wiele sposobów), upierzenie i kolory. Być może są brakującym ogniwem pomiędzy myślą a ekspresją! (On ne peut s’identifier à quelque-chose que grace à la différence.)

Breyton Breytenberg, źródło: wismag.com

Poeta, prozaik, eseista, laureat Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta. „Obok J. M. Coetzee’go jest najbardziej znanym twórcą wywodzącym się z Republiki Południowej Afryki, a zarazem jednym z najwyżej cenionych poetów posługujących się językiem afrikaans.” – culture.pl. Pod prąd apartheidowi, od 1959 roku mieszkał w Paryżu, gdzie – poślubiwszy Wietnamkę naruszył ustawę zakazującą małżeństw mieszanych, emigrant i działacz na rzecz praw człowieka, więziony w RPA pod zarzutami szpiegostwa..

Oprócz tego także malarz, auto portrecista i ironista.

vanité, 1990
akryl na płótnie 100×80cm

„taniec kamieni”

mój przyjaciel powiada: ten świat jest tak pełnobrzmiący
że nikt nie zdoła dopełnić go zrozumieniem
ale na początku był pusty
jeśli nie liczyć tych kamieni
jak skrzepłe myśli tam gdzie dzwoni mrok

mój przyjaciel mówi: tak się właśnie dzieje
ze skamieniałym cieniem gwiazd i tak się dzieje
gdy zaglądamy w głąb studni by odkryć
jedno zjawisko w blasku drugiego
– czy serce nie pamięta?

bo jak wnieść do wiersza obecność?

przyjaciel powiada: śmierć i poezja –
czyż nie są tym samym? a ptak i wiatr –
czy pierwszy może latać bez drugiego?
i w której chwili
z barwy ruchu rodzi się światło
w tym powtórzeniu między ostatnimi strzępami nocnych gwiazd
a niewidzialnością dnia?

ale czy nie jest to tylko opis zawieszonych w powietrzu słów?

wtedy mój przyjaciel mówi: podnosić wyobraźnię jak kamienie
i rozdawać je jak się rozdaje chleb głodnym
to być w ruchu
a być w ruchu znaczy: wchodzić w rytm
bo to jest taniec
taniec
taniec

to jest pas-de-deux tolerancji
szeptana słowotwórnia hojności
kiedy ma się tylko „ja” do dawania
i darowywania. Spójrz, wolność
zważ-i-rozdaj porusza się swobodnie
między trzymaj-puść-trzymaj przywiązania

a wahadłowym kurczeniem się serca, trzepotliwego jak ptak:

spójrz jeszcze raz – nagi szaleniec który przez trzy długie lata
chodził ulicami Luandy nosząc własne wnętrzności
w misie dłoni jak ścierwo
był tańczącym sprawozdawcą życia

oto więc wzór: na początku
formą jest pustka, a żeby ją wprawić w drganie
trzeba doskonalić ptaki jako słowo-cienie,
drobić i rozsiewać słowa jak cienie ptaków

bo z jednej a potem z drugiej strony –
jak inaczej poczujesz na twarzy prawdziwy wiatr?

przeł. Mieczysław Godyń (z tomu „Refren podróżny”, Kraków 2016)

Więcej o Breytonie Breytenbachu na culture.pl.

SMILEY: Cartoon Called Life by Juraj Straka

cartoon-called-life_001

Okrągłookiego, białego króliczka Bunny trudno przegapić, zwłaszcza na Instagramie, gdzie uzbierał już ponad 25.000 tysięcy obserwatorów, na Facebooku skromniej – niespełna 9.000. Uwielbia brodaczy, wino i pizzę, nie znosi diety, ćwiczeń, a zwłaszcza poniedziałków.

Nic dziwnego, że daje się lubić. Bezlitosną rzeczywistość kwituje obronnie stosowną dozą wrodzonej ironii i sarkazmu, podszytymi jednak marzeniami o niekończących się weekendach w ramionach umięśnionego tatuśka.

Twórcą codziennych przygód białego długoucha jest Juraj Straka, pochodzący ze Słowacji, a zamieszkały w Belgii. Oprócz setek instawrzutek, Bunny doczekał także książkowego wydania swoich perypetii. Jeśli nie wpadliście na niego do tej pory, nadróbcie koniecznie. Niewymuszonym humorem poprawia nastrój natychmiastowo…

Strona komiksu: cartooncalledlife.com
Codzienne porcje króliczych przygód na fejsbuku i instagramie.

 

VINTAGE CORNER: Krzysztof Jung

Krzysztof Jung, Paryż 1983 [źródło]

Urzekło nas to czupryniaste, krzaczaste i wąsiaste zdjęcie w flanelową kratę, retrolook z lat osiemdziesiątych, tu doprawiony liryzmem, który przebija z większości portretów tego pana.

Krzysztof Jung – przynajmniej od momentu wystawy Ars Homo Erotica w MN i wydania albumu Art Pride oficjalnie obwołany (nie tylko przez Pawła Leszkowicza) ‚prekursorem polskiej sztuki gejowskiej‚. Z okazji 60 rocznicy urodzin przedwcześnie zmarłego artysty homiki.pl publikują wspomnienie Wojciecha Karpińskiego, a Abiekt w ramach I Dni Homowarszawy zaprasza do odwiedzenia oryginalnego (w formie) grobu Junga na warszawskich Powązkach Wojskowych. W ostatnie zaduszki nie udało się sforsować przedwcześnie zamkniętej bramy, więc tym razem spotykamy się za dnia: 10 lipca o godzinie 13.00.

Oby nie padało…

Dwa malarskie autoportrety Junga po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.