VINTAGE CORNER: J.J. Belanger

Sporo w internetach zdjęć męsko-męskich par z fotobudek z lat pięćdziesiątych XX wieku, w mniej lub bardziej bliskich pozach, z błyskiem w oku jednego lub obu modeli. Dużo wśród nich chłopaków z wojska, objętych, przytulonych. Czy to czuła przyjaźń, zażyłość wspólnej służby, a może intymność, wymuszona niewielką przestrzenią kabinki, czy też staje się ona na te kilka błysków przestrzenią dla ujawnienia autentycznych uczuć, których raczej nie można było swobodnie ujawniać w tamtych czasach poza kurtyną automatu?

Zdjęcia poniżej nie pozostawiają takich wątpliwości.

Robert Block i J. J. Belanger (z prawej), fotobudka w Hastings Park, Vancouver, 1953.
źródło: ONE Archives at the USC Libraries. via: MakingGayHistory

Stały się sławne dzięki wystawie wyboru zdjęć z fotobudek właśnie, przygotowanej przez Jasona Mihalko w 2014 roku. Za sprawą swojego bohatera, Josepha Johna Belangera, mają też swój kontekst i swoją historię.

J.J. Belanger (17 l.) jako żołnierz Royal Canadian Armoured Corps (RCA), czerwiec 1940.
źródło: ONE Archives at the USC Libraries. via: MakingGayHistory

Belanger urodził się w Kanadzie w 1925 roku, wychowywał się w rodzinie lekarza – jak sam określił – w życzliwym środowisku: nie miał problemów z powodu swojego homoseksualizmu. Po wstąpieniu do RCA dwa lata służył jako lotniczy radiotelegrafista w Szkocji podczas II WŚ, razem ze swoim partnerem (pilotem), który zginął w wyniku zestrzelenia samolotu, którym obaj lecieli.

Po wojnie Belanger przeniósł się do USA, gdzie w latach 50. aktywnie działał w świeżo powstających organizacjach na rzecz praw osób LGBT, w tym osób trans. Był współzałożycielem jednej z pierwszych organizacji, Mattachine Society, a w latach 70. koordynatorem największej i najstarszej organizacji BDSM w USA, Eulenspiegel Society, a także innych. Przez dwa lata pracował przy przełomowym raporcie o ludzkiej seksualności dr. Alfreda Kinseya.

J. J. Belanger (z lewej) w Stanley Park, Vancouver, wrzesień 1953.
źródło: ONE Archives at the USC Libraries. via: MakingGayHistory

Przez całe swoje życie Belanger dokumentował swoją działalność i ruch LGBTQ. Swoje zbiory listów, notatek, druków, czasopism i nagrań przekazał do zbiorów ONE National Gay & Lesbian Archives na Uniwersytecie Południowej Kalifornii w Los Angeles, będących obecnie największym na świecie repozytorium tego typu. Jeden z audiowywiadów z One Archives dostępny jest na stronie podcastu MakingGayHistory.com wraz z transkrypcją.

Belanger zmarł w roku 1993, tymczasem intymny moment jego młodości żyje swoim własnym życiem, ujmując naturalnością i bezpośredniością.

J.J. Belanger w fotobudce, lipiec 1987.
źródło: ONE Archives at the USC Libraries. via: MakingGayHistory

ART PIECE: Jean Cocteau / Jonathan Icher

Jean Cocteau opublikował swoją Białą książkę w 1928 roku anonimowo i długo odżegnywał się od jej autorstwa – z uwagi na autobiograficzną treść odkrywającą jego zmagania z homoseksualizmem. Niezależnie od tego jednak, kolejne wydanie z roku 1930 opatrzył dodatkowo swoimi ilustracjami, dziś należącymi już do emblematycznych klasyków gatunku.

Jonathan Icher, paryski artysta kreujący zdjęcia cyfrowe, poświęcił Cocteau swój projekt The White Book z 2017 roku, wizualizując na swój sposób dynamiczną, abstrakcyjną kreskę rysownika.

Na pierwszy rzut oka efekt przypomina nieco mniej poważne eksperymenty, doskonale jednak wpisuje się w stylistykę innych dzieł autora, z upodobaniem operującego surrealizmem i zaskakującym zestawieniami.

Icher nie tylko tworzy swoje własne światy, częstokroć zaludnione sklonowanymi, poszatkowanymi i odrealnionymi ciałami gwiazd filmów erotycznych. Współpracuje także z magazynami mody i designu (sam studiował sztuki użytkowe i modę). Od dekady firmuje też inny swój projekt, muzyczny, działający pod nazwą Queen Mimosa.

Jonathan Icher: strona www | Instagram | Facebook
wywiad z artystą i przegląd prac w magazynie INTOmore

SHORT: Matthew Puccini

Matthew Puccini należy do grona młodych zdolnych, z tych co robią zamieszanie na festiwalu Sundance, a ich krótkie metraże przejmowane są przez renomowane wytwórnie. No dobrze, jest ich zaledwie kilka, ale to wystarczy, by ocenić smykałkę do zajmującego opowiadania prostych historii. Ale czy na pewno prostych?

Najnowsza nowelka, Lavender (2019), obywa się właściwie niemal bez dialogów, i właściwie nawet one okazują się zbędne, a mimo to przez te dziesięć minut poruszonych zostaje tyle strun uczuciowego, gejowskiego jestestwa, a przy tym udaje się jeszcze młodemu reżyserowi zamknąć opowieść przewrotnym finałem.

Poprzednia krótkometrażówka, The Mess You Made (2017) spływa w porównaniu dialogami, jednak i tu najważniejsze pozostaje to, co niewypowiedziane. W obu filmach do charakterystyki akcji oraz postaci użyte zostają – nawet jak na te parę danych minut – niezwykle subtelne środki, tu jednak sprawdza się drugi plus reżysera: dobra ręka do obsady, która z paru scen i ujęć wyciska wszystko, co miało zostać powiedziane.

Tak, wiem, ostatnio u mnie ciągle tylko emocje bez słów i wypatrywanie drżenia powieki jako środka wyrazu. Obiecuję, że będzie też bardziej energicznie. Na zimowe huraganowe podmuchy i chłody, Matthew Puccini działa na mnie jak kostka depresyjnej czekolady.

strona reżysera: MatthewPuccini.com
filmy krótkometrażowe LGBTQ+ by qpop na vimeo.com | youtube.com

BEARDY: Arthur Gillet

Studiował sztuki piękne i taniec współczesny w Rennes, po długim pobycie we Włoszech zamieszkał w Paryżu. W 2015 zdobył nagrodę dla młodych talentów za instalację o znamiennym tytule Siedem erekcji. Jest artystą, performerem, modelem fotograficznym, malarskim, występuje też w teledyskach. Gra w krótkometrażówkach, filmach niezależnych, a ostatnio pojawił się jako Poséidon w komedii Krewetki w cekinach.

Próbki lokowanej bródki z podkładem muzycznym i bez – poniżej.

John Maybury and Arthur Gillet – Segesta, 2015

Anthur Gillet: strona www | Instagram | Vimeo |Projekt Fallos [NSFW]

SMILEY/COMIC: 2020 Calendar by Ivan Bubentcov

źródło: Ivan Bubentcov on Etsy

O prawdziwe zimy coraz trudniej, za to w kultywowaniu spuścizny Toma of Finland coraz goręcej (a może to jest ścisła korelacja?). W każdym razie – rzeczywistość dawno już przegania fantazje

Komu mało, może wciąż zaopatrzyć się w kalendarz dobrej gospodyni z rysowanymi facetami na wyrywanych kartkach na każdy dzień roku.

Profil Ivana Bubencowa na Facebooku.

SHORT: Hallelujah – A Circus/Queer Film

A Film by MATTHEW RICHARDSON | @circusspinner
Director of Creation + Concept + Choreography
DAMIAN SIQUEIROS | @damiansiqueirosphoto
Creative Producer | Production Director | Artistic Advisor
GUILLAUME PAQUIN + ARTHUR MOREL VAN HYFTE
Featured Artists + Choreography MAX MACHADO
Cinematographer GUILLERMO CASTENELLOS
Assistant Camera + BTS AZIZ ZOROMBA
Assistant Camera + BTS ROMAIN RABASA Grip

Układ choreograficzny sfilmowany w Montrealu, w kościele Church of Saint-Pierre-Apôtre, jedna z pierwszych produkcji Matthew Richardsona i jego CircusQueer Art.

Opowieść o zmaganiach z tożsamością, miłością, rozterkami, religią. Właściwie – bez komentarza.

BEARDY | CLIP DNIA: Romero Ferro

Dzisiejszy Brodatek pochodzi z Brazylii, ma niespełna 30 lat, od kilkunastu lat mieszka w Recife. Kultywuje nie tylko swoją pasję do śpiewania (dla której rzucił studia), ale też tradycję miejsca i związanej z karnawałem Recife muzyki frevo – to z jego inicjatywy powstał projekt Frevália, którego druga edycja odbędzie się w 2020.

Na swojej drugiej płycie z ubiegłego roku (Ferro) porusza się sprawnie, acz z wrodzonym melancholijnym wdziękiem, w brzmieniach retro-elektronicznych, ale jak pokazuje przykład powyżej, doskonale czuje się też w romantycznych balladach, idealnych na aktualną jesienno-nijaką, styczniową pogodę. Jak z kolei widać poniżej, nie odżegnuje się też od deklaracji światopoglądowych, z tej samej płyty pochodzi nagrany z innymi artystami kawałek Tolerância Zero.

Ferro w internecie: Youtube | Instagram | Spotify

ART PIECE: Breyten Breytenbach

friends for life (Die Wonderdokter en P Blum), 2012
akryl na płótnie 145x145cm.

Ptaki są szczególnie intrygujące, głównie z uwagi na swój kształt (rodzajowy na wiele sposobów), upierzenie i kolory. Być może są brakującym ogniwem pomiędzy myślą a ekspresją! (On ne peut s’identifier à quelque-chose que grace à la différence.)

Breyton Breytenberg, źródło: wismag.com

Poeta, prozaik, eseista, laureat Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta. „Obok J. M. Coetzee’go jest najbardziej znanym twórcą wywodzącym się z Republiki Południowej Afryki, a zarazem jednym z najwyżej cenionych poetów posługujących się językiem afrikaans.” – culture.pl. Pod prąd apartheidowi, od 1959 roku mieszkał w Paryżu, gdzie – poślubiwszy Wietnamkę naruszył ustawę zakazującą małżeństw mieszanych, emigrant i działacz na rzecz praw człowieka, więziony w RPA pod zarzutami szpiegostwa..

Oprócz tego także malarz, auto portrecista i ironista.

vanité, 1990
akryl na płótnie 100×80cm

„taniec kamieni”

mój przyjaciel powiada: ten świat jest tak pełnobrzmiący
że nikt nie zdoła dopełnić go zrozumieniem
ale na początku był pusty
jeśli nie liczyć tych kamieni
jak skrzepłe myśli tam gdzie dzwoni mrok

mój przyjaciel mówi: tak się właśnie dzieje
ze skamieniałym cieniem gwiazd i tak się dzieje
gdy zaglądamy w głąb studni by odkryć
jedno zjawisko w blasku drugiego
– czy serce nie pamięta?

bo jak wnieść do wiersza obecność?

przyjaciel powiada: śmierć i poezja –
czyż nie są tym samym? a ptak i wiatr –
czy pierwszy może latać bez drugiego?
i w której chwili
z barwy ruchu rodzi się światło
w tym powtórzeniu między ostatnimi strzępami nocnych gwiazd
a niewidzialnością dnia?

ale czy nie jest to tylko opis zawieszonych w powietrzu słów?

wtedy mój przyjaciel mówi: podnosić wyobraźnię jak kamienie
i rozdawać je jak się rozdaje chleb głodnym
to być w ruchu
a być w ruchu znaczy: wchodzić w rytm
bo to jest taniec
taniec
taniec

to jest pas-de-deux tolerancji
szeptana słowotwórnia hojności
kiedy ma się tylko „ja” do dawania
i darowywania. Spójrz, wolność
zważ-i-rozdaj porusza się swobodnie
między trzymaj-puść-trzymaj przywiązania

a wahadłowym kurczeniem się serca, trzepotliwego jak ptak:

spójrz jeszcze raz – nagi szaleniec który przez trzy długie lata
chodził ulicami Luandy nosząc własne wnętrzności
w misie dłoni jak ścierwo
był tańczącym sprawozdawcą życia

oto więc wzór: na początku
formą jest pustka, a żeby ją wprawić w drganie
trzeba doskonalić ptaki jako słowo-cienie,
drobić i rozsiewać słowa jak cienie ptaków

bo z jednej a potem z drugiej strony –
jak inaczej poczujesz na twarzy prawdziwy wiatr?

przeł. Mieczysław Godyń (z tomu „Refren podróżny”, Kraków 2016)

Więcej o Breytonie Breytenbachu na culture.pl.

CLIP OF THE DAY: Pierre Lapointe

Rzadko daję się złapać na określenie „they are so adorable!”, jako że w przypadku męsko-męskich klipów, fotek i filmików oznacza w języku socialmediowego bieżączkowego przekazu zwykle tyle, co „dwóch ładnych chłopców/panów w jednym kadrze, ratuj się, kto może!”.

W wypadku pierra Lapointe, który wyskoczył mi znikąd na playliście w środku nocy, trudno nawet stwierdzić, jaka była kolejność zauroczeń, lawina wzruszeń ruszyła od pierwszych taktów. Bo choć artysta pochodzi z Kanady, już pierwszymi taktami przywołał moje tęsknoty za klasycznie melodyjną w swej prostocie piosenką francuską, o której nie miałem nawet (o tęsknocie) pojęcia, że ją posiadam.

Na to nałożyła się miła oku warstwa wizualna, a na koniec – treściowa: tu niestety musiałem posiłkować się tłumaczeniem (które znajdziecie na końcu posta). Okazało się, że proste piosenki też mogą być o czymś. No i tak: TO. JEST. UROCZE, a w porywach nawet wzruszające. O Lapointe z pewnością jeszcze napiszę, póki co odsyłam do jednego z poprzednich jego klipów, inspirowanego m.in. Querelle Fassbindera.

A jako że rzadko qpopujemy po francusku, na deser jeszcze inny nastrojowy kawałek, który jakoś mi się skojarzył…

More than a week spent together
I don’t know what we look like any more
The hours we spent in bed
won over our boredom
And made life more beautiful

You weave fabric of joy
with your laughter, with your voice
You set fire to my battles
I don’t know which will win
My fear, my vertigo or my faith

I don’t know where we’re going
I keep telling myself it shouldn’t happen
Trying to understand where they lead,
the stories which are worth the while

Your nail polish is pretty
Your bright eyes and also your beard
I am silent, fascinated
by your movements animated with this
soft manlines

Your King of the Indies mannerisms
should have already made me fear
This entire astonishing voyage
launched in the firmament
I’m scared of hurting when I fall

I don’t know where we’re going
I keep telling myself it isn’t necessary
Trying to understand where they lead,
the stories which are worth the while

Is it a passion of the body
Or swallowtail love?
The distance which separates us
makes us postpone till later
the verdict, faced with our hopes

You draw walls, ceilings
Me, I get people drunk on songs
Separated by an ocean
We walk on a line of silver
I would like to be giant

I don’t know where we’re going
I keep telling myself it isn’t necessary
Trying to understand where they lead,
the stories which are worth the while