HIT DNIA: Sam Taylor – Run Away

Siała baba mak, a to było tak…

Młodociane chłopię muzykę ma we krwi. Występowało sobie właśnie w lokalnej inscenizacji musicalu Mary Poppins (chociaż chyba nie grało Mary), chodziło na kastingi, gdy zapoznało znajomka Kylie o zapędach menadżerskich. Wymienili się uwagami o świecie oraz taśmami demo…

A potem już z górki. Jako absolutny w tym względzie nuworysz, Sam trafił pod skrzydła modnych producentów oraz na soundtrack miniserii BBC, Beuatiful People (o której trochę pisaliśmy już tutaj). Jego nazwisko zaistniało na okładce oraz w notowaniach między Kylie, Pet Shop Boys, M People, Bextor, a All Saints.

W następnej kolejności nagrał ryzykowną (w męskim wykonaniu) piosenkę z musicalu Jesus Christ Superstar, I Don’t Know How To Love Him, śpiewaną pierwotnie przez Marię Magdalenę. Ryzyko się opłaciło: wskutek upublicznienia utworu przez Myspace zyskał spore uznanie, a fraza ‚I want him / I need him’ zostaje powłóczyście wyfrazowana do końca.

W tej chwili Sam jest w trakcie nagrywania debiutanckiego albumu o ciekawym przekroju repertuarowym, obejmującym m.in. nowy kawałek autorstwa Boya George’a i cover Cardigansów. Swój styl charakteryzuje jako „epickie, teatralne elektro skrzyżowane z orkiestralnym popem”. Dużo formy, sporo treści…

Nie sposób się z nim nie zgodzić. Słuchając od dwóch dni wdzięcznych zawodzeń w Run Away (nota bene pierwotnie także napisanych dla kobiety), płaczemy za każdym razem i skórki gęsiej dostajemy przepisowo.

Na więcej muzyki, poza majspesowatymi okruchami, przyjdzie poczekać pewnie jeszcze z kwartał. Poczekamy…

HIT DNIA: Sam Harris – You Are So Beautiful

Ten gościu ma głos. I lubi to pokazywać, czasem do przesady. Trudno uwierzyć, ale już paręnaście lat temu, jako półfinalista amerykańskiego StarSearch (tak-tak, Idol nie jest taką znów nowością), udało mu się w popisowych manieryzmach zarżnąć gejowskiego klasyka, Over the Rainbow. Co nie przeszkodziło mu podobnymi popisami zwyciężyć, dzięki czemu miał okazję popisywać się w podobny sposób wielokrotnie.
Na szczęście potrafi też inaczej, stonowanie. W pełni rehabilituje się innym coverem: You Are So Beautiful (najlepiej znane z chrypy Joe Cockera), brzmi w jego interpretacji niezwykle delikatnie.

http://www.box.net//static/flash/mp3player_player.swf?playlistURL=http://www.box.net/index.php?rm=box_v2_mp3_player_shared%26_playlist%26shared_name=ybakncfetx%26node=f_449854756

HIT DNIA: Ari Gold – Human

Ten pan wygląda dobrze.

Jak na dobrze wyglądającego nieźle też śpiewa, a zabrał się za dziedzinę niebylejaką, bo r’n’b. Z płyty na płytę idzie mu na tyle skutecznie, że zauważony został – doceniony – przez mainstreamowe media, z poprzednim singlem okupował np. czołówki densowej listy renomowanego Billboard Magazine.

Na ostatniej płycie, Transport Systems, skowerował klasycznyc hit lat 80, Human (pierwotnie wykonywany przez niejakich Human League), przekuwając go – jak sam twierdzi – w hymn na rzecz praw człowieka. Wobec błyskających na ekranie atrakcji, trudno skupić się na tym przesłaniu. Teledysk nakręcił nie byle jaki znawca męskich wdzięków, bo mistrz fotografii glamour, Aaron Cobbett. Widać to w każdym kadrze (dużo pazłotka), choć ten kicz ma drugie dno, nawiązuje bowiem aż do eksperymentalnej, filmowej klasyki roku 1971, Pink Narcissus, nakręconej przez innego fotografika i filmowca, Jamesa Bigwooda, którego kiczowaty styl przejęli m.in. Pierre & Gilles.

Sporo faktów, jak na prezentację teledysku. Na zachętę dodamy tylko, że najlepiej naszym zdaniem Ari prezentuje się jako czerwony kapturek w drugiej części filmiku. Tylko kto kazał wilkowi rapować?

więcej: strona artysty – Ari Gold na imeem.com

HIT DNIA: Adam Joseph – Flow With My Soul

Ok. To nie jest nowy kawałek, ale wciąż działa. Małoletni wokalista, instrumentalista i producent dowodzi, że queerowo może być też soulowo. Że potrafi śpiewać, pokazuje nawet w przegiętych kawałkach, Flow With My Soul buja jednak zgodnie z obietnicą tytułu, nie przeginając się nadmiernie.
W sam raz na długie wieczory. Keep warm, stay cool…

więcej: Adam Joseph na Myspace

NEWS DNIA: Matt Alber dobroczynnie i singlowo

QueerTunes mają wyjątkową słabość do tego faceta, który ostatnio wydaje się mocno zapracowany i… zaangażowany. W październiku wydał nową płytę, Hide Nothing [nasza recenzja], cały czas koncertuje. W okresie przedświątecznym wypuścił za wyłącznym pośrednictwem iTunes singiel bożonarodzeniowy, Star of Wonder, z którego cały dochód przekazany zostanie na rzecz organizacji, zajmującej się w Los Angeles bezdomną młodzieżą LGBT. Nagrania, będącego coverem piosenki siostrzanego trio, The Roches, można posłuchać tutaj.

Jakby tego wielbicielom było mało, Matt ukończył zdjęcia do teledysku, promującego drugi singiel z albumu Hide Nothing. W przeciwieństwie do pierwszego, przepiękna ballada miłosna, End of The World, zilustrowana została stylowym filmikiem, w którym w pełnej krasie do głosu doszła spokojna uroda wokalisty (oj, cholernie mu do twarzy z zarostem!). Historię ulotnego romansu u fryzjera, z ujmującą sceną tańca (kadry z klipu poniżej), obejrzeć można pod tym adresem.


więcej: najnowsza płyta, Hide Nothing
na stronie artysty
na imeem.com

HIT GRUDNIA: Matt Alber – Hide Nothing

premiera: 4 listopada 2008 r., wytwórnia: Tommy Boy

Chyba nieprzypadkiem pierwsze słowa, jakie padają na płycie Matta Albera, to ‘warm invitation’ – ciepłe zaproszenie. Bo od pierwszych taktów tego więcej niż uroczego albumu, ogarnia nas przytulna miękkość dźwięków, składających się w kojący strumień melodyjnych refleksji, i radosnych melancholii. Już pierwszy utwór (i zarazem pierwszy singiel), Monarch, uświadamia, że mamy do czynienia z muzyką pop, ale na pograniczu ballady poetyckiej, wyciszonej i osobistej w wyrazie.

Szybko wyjaśnia się tytuł całości: Hide Nothing. Leniwe rytmy unoszą się, zapętlają i opadają, a Matt otwarcie opowiada swoją historię, otwiera przed nami swoje intymne dzienniki, przede wszystkim jako gej, nie ukrywając do jakich podmiotów lirycznych śpiewa.

A wyśpiewuje właściwie wszystko. Od odkrywania własnej tożsamości (The Monarch), poprzez emocje inicjacji i szkolnego zauroczenia (pierwsze elektroniczno-liryczne apogeum – Field-Trip Buddy), aż po namiętności dorosłe. Głównie te głębokie, które nie lubią pośpiechu (smolikopodobne Slow Club), ale gdy już się rozwiną, to rozpędzają człowieka do prędkości kolejki górskiej, że potem to już tylko koniec świata (End of the World). Jeśli związek przetrwa te perturbacje, pozostaje powiedzieć sakramentalne słowo kocham, ale i to Alber robi ostrożnie (drugie liryczne apogeum – Walk With Me).

Na tle akustycznych instrumentów, uprzestrzennionych elektroniką i wzbogaconych orkiestracjami, wokalizami i chórami, Matt z umiarem acz w pełni demonstruje swoje możliwości głosowe. Pod tym względem szczególnie wybrzmiewa nieco orientalna Beoatia, w której pieśniarz z harfą tle prowadzi duet sam ze sobą, jako baryton oraz efektownym falsetem (kto nie wierzy, że można aż tak, niech zajrzy najpierw tutaj).

Jeden z amerykańskich krytyków napisał o piosenkach Albera, że tak zapewne brzmiałby Rufus Wainwright, gdyby wysłać go w kosmos i kazać nagrywać w stanie nieważkości. O ile przy pierwszym przesłuchaniu The Slow Club czy Walk with Me trudno nie dostrzec podobieństw w barwie głosu i stylu prowadzenia melodii, to Matt ma w stosunku do znamienitego barda jeszcze jedną, kolosalną zaletę: jest całkowicie odarty z manieryzmów i egzaltowanych zapędów scenicznej diwy (bez urazy, Rufus). Także w warstwie tekstowej pozostaje bardziej introwertyczny, w skupieniu przyglądając się detalom życia.

Jeżeli czegoś w tym obrazie z Rufusa brakuje, to czasem odrobiny więcej energii, ba! szaleństwa. Na płycie nie znalazły się ostatecznie gitarowe kawałki Your Birthday czy Anyone Out There, znane z wcześniejszego singla. To zapewne zabieg celowy, dzięki któremu czterdzieści minut klasyczno-popowej muzyki tworzy zamkniętą, kameralną całość, doskonałą do słuchania w intymne wieczory we dwoje. A zwłaszcza we dwóch

więcej: cała płyta Hide Nothing online na stronie artysty.

Bonus energetyczny, wcześniejsza piosenka Matta, Anyone Out There:
http://www.box.net/embed/jylr3ev49k14afb.swf


TRIVIA

  • Matt był uczestnikiem nigdy nie wyemitowanego show MTV w stylu Idola dla muzyków country.
  • Matt studiował śpiew klasyczny, występował także z chórem a capella Chanticleer, który za jego obecności wydał 7 płyt i zdobył 2 nagrody Grammy.
  • Matt zarejestrował i zmiksował płytę w całości na domowym Macu, z pomocą swojego ex-partnera, który ostatecznie został jej producentem.
  • Większość materiału muzycznego została opublikowana już w 2006 r. na samodzielnie wydanym singlu, Nonchalant.
  • Piosenka End of the World wykorzystana została na ścieżce dźwiękowej do filmu Noah’s Arch: Jumping the Broom – artysta uświetnił premierę swoim występem
  • pieśń Beotia opowiada o armii kochanków w starożytnej Grecji i napisana została specjalnie na otwarcie igrzysk Gay Games w 2006 roku
  • Hide and Seek jest coverem piosenki, pierwotnie śpiewanej a capella przez Imogen Heap, i w jej wykonaniu spopularyzowanej w kilku serialach, m.in. Heroes i L-Word
  • Matt udziela się społecznie, spotykając się w ramach żywych bibliotek jako wyoutowany artysta, biorąc udział w akcjach przeciw Prop. 8, a także na rzecz bezdomnej młodzieży LGBT.