BEARDY: Undercover – You’re Turning Me On

QueerPop może nierychliwy, ale pomysłów nie zarzuca.

Zgodnie z niegdysiejszą zapowiedzią, inagurujemy Sobotni Kącik Włochaty pod etykietką beardy (po polskiemu: ptasiek). Zbieraliśmy się jak ptasiek za morze, ale oto znalazł się niezły pretekst, w postaci klubowego klipu duetu Undercover. To nowy twór muzyczny, jednak przynajmniej jedna jego połowa jest nam znana nie od dziś – Greg Scarnici pojawił się już u nas w jednym ze swoich najpiękniejszych numerów, kiedy to naśmiewał się z niesamowitego, legendarnego już nakrycia głowy boskiej Arethy.

Do tej pory specjalizujący się w parodiach, Scarnici przeobraził się w dj’a – i trzeba przyznać, że tak z zarostem, jak i z poniższym kawałkiem całkiem mu do twarzy. Ale zważywszy na nagromadzenie brodatych samców na parkiecie możliwe, że ulegamy zupełnie innym impulsom, zwłaszcza wobec tak obiecująco zawiązującego się romansu:

Płyta włochatego duetu już wkrótce, w sieci dostępne są już sample – dosyć rozczarowujące swoją monotonnością. Gwoli uczciwości przyznać się musimy, że i parodystyczne produkcje Grega są dosyć grubo ciosane i niezbyt trafiają w naszą wrażliwość, natomiast kawałek powyższy – jak najbardziej. A już najbardziej podoba nam się nowe emploi artysty, który jako misiak prezentuje się zdecydowanie korzystniej, niż przedtem.

Na deser pierwszego wydania beardowego cyklu zostawiliśmy ciacho, które uświetniło swą brodą prezentację najnowszej kolekcji marki Nasty Pig. O której w tym miejscu pewnie jeszcze napiszemy, właśnie z tego powodu:

Jeszcze więcej świeżego misiowego bogactwa w sesji fotograficznego tanedmu Exterface w czwartym wydaniu magazynu Manifesto. I wystarczy, bo się od początku zamisiujemy do reszty…

RED ALERT: Miś Dyrektor

autor: Radosław Cetra [źródło]

Dziś specjalne wydanie naszego kącika. Red Alert to jeden z najstarszych cykli na tej stronie oraz bodaj jedyny, który przetrwał zawirowania organizacyjne i zaniki zapału do czegokolwiek. Rubryka po raz pierwszy pojawiła się (jeszcze w starej szacie graficznej) w kwietniu 2008. Potem, po kilku odcinkach i rocznej zapaści, powróciła w październiku 2009, by od tego momentu, gościć tu co każdą środę. Niedługo dobije do setnego wydania, co uczcimy zapewne w jakiś wymyślny sposób.

Tymczasem tej wiosny ognisty dział QP zyskał wiernego oglądacza i propagatora w osobie szefa  tęczowej księgarni Bearbook.pl, zwanego pieszczotliwie Misiem Dyrektorem. Jego wygląd wyjaśnia zapewne fascynację rudymi osobnikami, najlepiej z brodą. Z czasem do zwyczajów na fanpejdżu misiowej księgarni wpisało się oczekiwanie na środowy obrazek, która to wrzutka wywołuje z reguły dosyć ożywioną dyskusję. Radiowym zwyczajem chciałoby się rzec ‚szkoda, że państwo tego nie widzą’, więc wyjątkowo ujawnimy też tutaj przebieg ubiegłotygodniowej debaty (co zresztą wyjaśni obecność Misia Dyrektora w odcinku obecnym):

kliknij, żeby przeczytać całość

Dziękując za życzliwe zainteresowanie oraz promocję mamy propozycję, aby rozpoczynać dyskusję od fejsowego okienka poniżej – na fanpejdż podlinkuje się i tak, i tam też będzie można pyskować jak zawsze, a uciecha z dostępu do tak barwnej wymiany zdań będzie podwójna 🙂

Jednocześnie jednak z fałszywym żalem stwierdzamy, że nie jesteśmy w stanie sprostać wyśrubowanym oczekiwaniom misiej ferajny nie odchodząc od pierwotnego założenia tego kącika – prezentowania płomiennego piękna w jak najszerszym spektrum i wariacjach. Żal jest fałszywy o tyle, że w związku z tym postanowiliśmy uruchomić kącik bliższy idei albumu futrzaków, jaki założyliśmy kiedyś na fejsbuku, za co ten niegdyś srogo nas ukarał i czasowo usunął nam całe konto z zawartością.

Dla ciekawych gustu Bearbooka et consortes tudzież charakteru nowej rubryczki – po kliknięciu na ‚czytaj więcej’ przypominamy Top 5 Misia Dyrektora oraz pięć innych obrazków, które nie tworzą Top 10 zapewne tylko dlatego, że je przegapił. Samych zainteresowanych prosimy zaś o pomoc w wyborze dnia tygodnia (my proponujemy sobotę) oraz tytułu cyklu. Kusi nas bearbookowy MIŚTER, ale bez pozwolenia nie weźmiemy 🙂 

PS. I jak Miszku, chlipnąłeś sobie cichutko…?

RED ALERT: Andy Butler

kliknij, żeby zobaczyć oryginalny obrazek 
Dziś pan znany, choć jego wizerunek bardzo rzadko firmuje gotowy produkt, Hercules and Love Affair, którego jest twórcą i mózgiem. Jak większość djów-animatorów, poza fotkami promocyjnymi raczej nie pokazuje się na okładkach płyt, ani w klipach (chociaż w jednym go znaleźliśmy). Na cenie zawsze na drugim-trzecim planie. Trochę szkoda, bo należy do gatunku szlachetnych brzydali, a na dodatek – rudych przecudnie.
Rzecz jasna najważniejsze jest, co ma do powiedzenia swoją muzyką, ale co postrzyma nas przed zestawieniem paru jego miłych fotek, a naszych czytelników – przez kliknięciem na ‚czytaj więcej’, żeby je obejrzeć?
A żeby było jeszcze milej, doniesiemy, że właśnie miał premierę najnowszy teledysk grupy (w którym Andy’ego znów nie widać), będący kolejnym hołdem klubowym latom 90. w wydaniu nowojorskim:

Update:
I tak to się kończy… Miś Dyrektor popadł w spazmy i zażądał gołych zdjęć Andy’ego. Takich wprawdzie nie znaleźliśmy, ale dzięki temu galeryjka wzbogaciła się o parę innych potretów. Ech…














RED ALERT: Edycja szczotobroda

Jak się wydaje, RA na QP zyskał ostatnio stałych obserwatorów, którzy sporym rozczarowaniem reagują na przykłady rudzielców mniej brodatych i zarośniętych, jak choćby długowłosy i gładkolicy dwa tygodnie temu, z ‚uczesaniem na Dżenifer Lopez’ (przy okazji – chyba jeszcze nie polecaliśmy w tym miejscu tej strony? Źle. Skandal. Niedobry kłirpop.).

Ciekawe, czy dzisiejszy egzemplarz przypadnie naszym krytycznym obserwtorom do gustu. Misiowi Dyrektorowi od książek et consortes za krytyczne słowo (tzw. feedback) dziękujemy. W końcu kto jak kto, ale on wie, o czym mówi