FLASHBACK: N.Y. Nathan Mills, Spelling, AIDES, Collins, Dove, Outfest, Jones, Bjork, Winehouse, Oscar Meteor

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]
zdjęcie tygodnia: działaczki Kitty Lambert i Cheryle Rudd jedną z pierwszych par zaślubionych nad Wodospadem Niagara [źródło]

Wiadomością tygodnia na poletku LGBT są oczywiście małżeństwa homoseksualne w Nowym Jorkuod wczoraj legalne. W związku z kolosalnym zainteresowaniem władze ogłosiły loterię dla chętnych a wodospad Niagara zabłysł na tęczowo. Jedni wzruszają się i triumfują po latach czekania, inni liczą już zyski ze ślubnego biznesu w nowym segmencie klientów. Z rozwodowego zresztą też.

Z innych tematów pokazaliśmy na FB m.in.:

Muzycznie na fanpejdżu zapodano tym razem mniej, a mianowicie:

W tym tygodniu otrzymaliśmy dwie ciekawe wrzutki z Francji. Pierwsza z nich autorstwa konglomeratu artystycznego, kryjącego się pod pseudonimem Oscar Meteor, z całkiem niezłymi produkcjami muzycznymi, wspartymi miłymi oku klipami całujących się panów. Całość wspierać ma rzecz jasna ideę tolerancji itede. W tej formie popieramy jak najbardziej:

Komu się spodobało – jest też klip do remiksu.

Druga muzyczna propozycja made in France jest dużo bardziej wywrotowa obyczajowo i w wyrazie. Wielce brodaty wykonawca, Benjamin Dukhan, kryje się pod pseudonimem The Burger Girl. kto ciekaw nie obejrzy skandalizujący teledysk o znamiennym tytule Slut Machine, którego nie chcą pokazywać telewizje już teraz, my obiecujemy jeszcze do niego jak i do stojącej za nim postaci powrócić.

I to tyle na dziś. Tradycyjnie zapraszam tu, tu i tu. Miłego tygodnia 🙂

FLASHBACK: Tęczowa flaga, Parada, Konarzewska, Gaga, Kostrzewa, Kataryna, MWN, Björk, Kazaky, B. Scott

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]
Instytut Teatralny – miejsce gdzie tęczowa flaga wisi bez propagandowej szopki


Miniony tydzień bardzo był monotematyczny, nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego. Już od poniedziałku sprawa tęczowych flag rozgrzała nie tylko branżowe łamy: na Ursynowie miała wisieć tydzień, a zniknęła tak szybko, że przeciwnicy eurosodomy nie mieli pod czym protestować. Potem miały zawisnąć kolejne, ba! nawet postalinowski Pałac miał rozbłysnąć branżowymi kolorami (ponoć świecił przez moment). Nic z tego nie wyszło (czy ktoś sprawdził burmistrza Guziała, czy powiesił flagę z powrotem na sobotę?), ale zawsze to jakieś pomysły na przyszłość. Obietnicy dotrzymał zato Googiel, który w polskiej domenie przez weekend opatrywał wyszukiwania haseł LGBT tęczowym ozdobnikiem (przetestowane m.in. na hasłach ‚parada równości’, ‚kph’, ‚lambda’, ‚gejowski’, ‚lesbijka’).

kamienica w centrum stolicy, gdzie tęczowa flaga wisi cały rok, bez łaski


Oficjalną relację dla homików pisali wszyscy wspólnie, teraz przyszedł czas na indywidualne refleksje i wnioski – wczoraj na Trzyczęściowym, dzisiaj u Abiekta. Jako przeciwwagę dla wszelkich środowiskowych swar i dyskusji oraz dla przywrócenia proporcji proponujęmy lekturę krótkiego wpisu u Maćq. Mamy dokładnie tak samo – ideolo swoją drogą, ale dla idących często najważniejsza jest własna perspektywa, poczucie, że otacza ich przyjazny tłum, który tak samo potrzebuje utwierdzenia. Powtarzajmy bez końca: parada to ci wszyscy ludzie obok. Dobrze, że są.

Poza tym na naszym fanpejdżyku mignęły takie tematy:

Pojawiło się też kilka propozycji okołomuzycznych:

Na koniec jeszcze raz o paradzie: skoro narzekamy na bezbarwność polskiej kampanii, plakatów i haseł, to niech pewną pociechę stanowi fakt, że inni mają problemy w drugą stronę – oto zachęta do udziału w tegorocznej edycji Pride Week w Toronto, która wywołała kontrowersje swoją obrazowością:

Nie wiemy, jak wy. Nam się takie powielanie stereotypów całkiem podoba 🙂

CLIP DNIA: Robyn – Hyperballad (Björk Cover)

Robyn zrobiła w ostatnim czasie wiele, by przekonać świat, że nie jest już tą samą osóbką, która jako nastolatka wyśpiewywała (jak zwykle całkiem zresztą przyzwoity) szwedzki pop. Z obiecującej małolaty podrygującej Show Me Love, wyrosła przez kilkanaście ukrycia na electro-extravaganzę, z którą bez oporów współpracują, Diplo Röyksopp czy I Blame Coco, ale i – z całkiem innej beczki – Snoop Doog. Wydaje pod własną marką, więc może wszystko, z czego wniosek, że aktualne produkcje to jej żywioł prawdziwy. A przy okazji  nieźle sprawdzający się na pierwszych miejscach list przebojów.

Jej wizerunek jest na tyle młodzieńczo-zadziorny, że została wytypowana do uświetnienia faktu wyróżnienia w jej rodzimej Szwecji niejakiej Björk Guðmundsdóttir doroczną nagrodą Polar Music Prize, wymyśloną niegdyś przez managera ABBY, a wręczaną (wraz z pokaźną gotówką) od 1989 roku. W trakcie ofrakowanej gali – obok Björk tegorocznym laureatem został Ennio Morricone – Robyn oddała swój hołd niedoścignionej islandzkiej koleżance, wykonując z towarzyszeniem orkiesty jej klasyk, Hyperballad. I cóż, poległa:

Może to sukienka. Może to orkiestra. Może to Maybelline. Zobaczyć minę Björk – bezcenne.
Ale czemu się dziwić: ona w tym samym czasie przeszła swoją własną drogę od popu (jakim-rozumie-go-björk) do Muminków. I bynajmniej się przy tym nie uwsteczniła. Zresztą, sukienka i makijaż też mówią za siebie.

Co do powyższej oraz innych interpretacji tego wieczora: nie wszyscy i nie wszystko nadają się na galę. A już najmniej sama Björk, na której twórczości, a przede wszystkim wokalach nietrudno się wyłożyć.  Dlatego Björk jest tylko jedna. I dlatego może ubierać się tyłem do przodu i choćby w lampki choinkowe, a i tak dostaje od swojego kraju wyspę, a od szwedzkiego króla – ponad sto tysięcy zielonych. Jak przed nią Gillespie, Dylan, Lutosławski i reszta zacnego grona.

Bo nagroda PMP zdaje się premiować zdrową zasadę, którą – na szczęście – wciela też Robyn: Róbmy swoje.

OH-MY-GAY-GOD: Björk tyłem do przodu!

Swego czasu (to już prawie 10 lat!) sensację wzbudziła oskarowa kreacja Björk w stylu ‚noszę wszystko co utłukłam kamieniem w pobliskim parku’. O ile w tamtym wypadku do dziś trwają spory, bo pomysł ze zdechłym łabędziem uznać można za stylowy, to zestaw, w jakim piosenkarka przyprowadziła 9-letnią córkę, Izadorę, na premierę filmowej adaptacji Komety w Dolinie Muminków, do której zresztą napisała piosenkę, przyprawił wszystkich o ból zębów: Porównania do Hulka należą bodajże do najłagodniejszych.

A nam się podoba. Dopracowana całość – może nie widać na tym zdjęciu (tu jest lepiej), ale lakier do paznokci doskonale pasuje do odcienia rajstopek w okolicach podudzia. Nie mówiąc o tym, że wcale niełatwo jest ubrać taką suknię tyłem do przodu – nie pytajcie skąd wiemy.

Poza tym Izadora ubrana jest całkiem normalnie, co oznacza, że Björk ma pełne poczucie tego co robi. Szacunek.