KIT GRUDNIA: Britney Spears – Circus

premiera: 2 grudnia 2008 r, wytwórnia: Jive Records

Cyrk prawdziwy.

Krótko: ostatnia płyta Brit to jakaś kompletna pomyłka. Udawanie, że oto wróciła popowa księżniczka zakrawa na śmieszność, gdy wokalistka zbiera komplementy, że podczas któregoś z występów nareszcie udało jej się zbornie poruszać ciałem i ustami do playbacku. Imeem.com udostępnił listę z płytą Circus na tydzień przed premierą (teraz okrojoną do 30-sekundowych fragmentów), ale szczerze – do dziś nie udało mi się dobrnąć nawet do połowy.

I nie chodzi nawet o to, że każdy utwór zaczyna się identycznie popierdująco-stukającymi dźwiękami. Jeszcze bardziej od warstwy ‘muzycznej’ irytuje tekstowa i mentalna, bo ileż lat dorosła kobieta po przejściach, które dokładnie zna cały świat, może postękiwać bez końca swoje ‘baby-baby’ na emocjonalnym poziomie czternastolatki. Nie mówiąc już o tym, że Circus jest tak wtórny do poprzedniej płyty, że na ucho trudno odróżnić, której się akurat słucha (to także przypadłość najnowszej Madonny, w tym względzie panie idą ramię w ramię).

Britney dała ciała. I nazwiska. I – niestety – głosu. Byle wschodząca gwiazdka 17 edycji albańskiego Idola poradziłaby sobie pewnie z tym samym materiałem dużo lepiej…

http://media.imeem.com/pl/F0FRnof90H/aus=false/

Dzieło stulecia

Nie.Wytrzymam.
Wirtualnemedia.pl (skądinąd bardzo szacowny portal), powtarza za innymi, byle papugować często wyszukiwane nazwiska:

2 grudnia w USA ukaże się nowy album Britney Spears.
Dzieło nosi tytuł „Circus”, a promuje je singiel „Womanizer”.

No żesz, k…-jego-mać, jakie DZIEŁO?
Słowa tracą sens, masy sikają po nogach na brzmienie robotycznych głosów i na widok ździrowatych panienek z fotoszopa. Świat się kończy…

Nic vs. Andy: We DO love Britney!


Można iść do Idola, można do jutuba, majspejsa i wszelkich innych stron muzyczno-lanserskich. Pomysł nie taki głupi, skoro już parę osób na clipach stamtąd karierę robi i zrobiło. Przy okazji przeczesywania bezskresnych zasobów tych serwisów można dowiedzieć się na przykład, że gejątka z całego świata nadal kochają Britney, i nie tylko wygłaszają w jej obronie płomienne tyrady (jak osławiony już Criss Crocker, który w konsekwencji doczekał własnego show w telewizorni), ale także grają, tańczą i śpiewają.
Dwa przykłady poniżej – z Włoch oraz z RPA – dowodzą, że przy zastosowaniu nawet nieskomplikowanych, nowoczesnych technologii, w chałupniczych warunkach bez większych problemów i nakładów finansowych można wyprodukować kawałki, w niczym nie ustępujące oryginałom, a może nawet je przewyższające. Obaj chłopcy z prawdziwą pasją chwycili za mikrofony, kamerki, i w domowym zaciszu, jeden w kotłowni, drugi – jak sam pisze – w swojej sypialni, wykreowali dwa światy i dwie różne wizje Britney.
Jak w tym układzie traktować samą Britney, która za gigantyczne, pompowane w nią przez producentów pieniądze, wydaje z siebie niewiele więcej? Bez komentarza.

Andy – Piece of Me
strona internetowa

Nic – Gimme More
strona internetowa

WILL & GRACE


Will i Grace poznają się na studiach, tworzą parę, nawet się zaręczają. Kłopot w tym, że Will jest gejem i postanawia to wyjawić w przeddzień ślubu. Skandalu nie ma, ale ich drogi rozchodzą się do czasu, gdy – już jako prawnik i dekoratorka wnętrz – przypadkiem wpadają na siebie w supermarkecie. Grace próbuje sobie ułożyć życie – za chwilę ma podjąć drugą próbę wyjścia za mąż. Jednak spotkanie z Willem uświadamia jej, że to znów nie jest to. Zrywa zaręczyny, tym samym lądując w kłopotliwej sytuacji: musi naprędce znaleźć jakieś lokum. Nowo odnowiona przyjaźń zostaje wystawiona na próbę: wydaje się, że wspólne zamieszkanie to idealne rozwiązanie.

To nieledwie początek serialu, a właściwie jego prehistoria. Pierwsze odcinki ukazują właśnie początkowy okres wspólnego życia, jakie zafundowali sobie na powrót niegdysiejsi narzeczeni. Rzecz jasna do głosu dochodzą różnice gustów i temperamentów, ale – jak to w sitcomie bywa – nigdy nie prowadzą do tragedii trwających dłużej niż dwa odcinki.

Will i Grace to para pierwszoplanowa, ale czymże byłby serial komediowy bez efektownego tła: drugie (a chwilowo pierwsze) skrzypce gra inny duet. Przyjaciel Willa, Jack, najczęściej bezrobotny, z odcinka na odcinek odkrywający w sobie nowe talenty i powołanie, wielbiciel Cher, idealne wcielenie pedaliny, żyjącej życiem barwnego ptaka, bardzo szybko znajduje wspólny język z asystentką Gracie – Karen. ‚Asystentka’ to słowo na wyrost, Karen jest bowiem śmiertelnie bogata, pracę podjęła z nudów, przy czym przez ‚praca’ rozumie rozsiewanie w biurze swojego uroku w dowolnych, wyznaczonych własnym widzimisię godzinach.

Z chwilą premiery w 1998 roku, ten błyskotliwy sitcom stanowił przedsięwzięcie przełomowe: dwie gejowskie postaci w rolach głównych, to jak na tamte czasy było nie lada wyzwanie, nawet dla publiczności przywykłej już do wyczynów Ellen de Generes (bo na kobiety się heterykom, jak wiadomo, spokojniej patrzy). Chaotyczna czwórka zdobyła jednak sympatię widzów i uznanie krytyki. Serial ponad sto razy nominowany był do najróżniejszych nagród (w tym także gejowsko-lesbijskich), był jednym z nielicznych, którego wszyscy główni wykonawcy zdobywali kilkakrotnie złote statuetki. Rzecz jasna doczekał udziału wielu znanych osobistości (patrz lista poniżej).

Dziś, z perspektywy ośmiu sezonów i uznania jakie znalazł, można przyjąć, że to właśnie ten serial utorował drogę innym telewizyjnym produkcjom, coraz bardziej otwarcie traktującym o gejach i lesbijkach. Bez nich nie byłoby prawdopodobnie „QAF”, „L-word”, „Dante’s Cove”, telewizji here! ani Logo. Zwłaszcza, że w odróżnieniu od nich, może być pokazywany w niekodowanych telewizjach w weekendy, w godzinach wczesnopopołudniowych.

Poza tym – przegięta czy nie: ta czwórka jest autentycznie zabawna. Dialogi skrzą się błyskotliwymi ripostami, po części zrozumiałymi głównie przez gejów i lesbijki. Wyczyny Jake’a jako rasowej drama queen budzą niekłamane uznanie, Karen – którą tak uwielbia – nie pozostaje daleko w tyle. Rzecz jasna trudno przez niemal dekadę utrzymać równy poziom artystyczny, ale Will i Grace nigdy nie nużą. Więc choć nieraz wytykano go palcami za powielanie pedalskich stereotypów, to panie i panowie: czapki z głów.

W Polsce serial pokazywany był przez nieistniejącą platformę Wizja1, obecnie nowa stacja, Foxlife funduje nam prawdziwie przyspieszony kurs, pokazując dziennie po kilka odcinków pierwszego i drugiego sezonu.

trudno zrobić geja z heteryka

muzyczne momenty wesołej ferajny


Will i Grace (Will & Grace)
sitcom USA, 196 odcinków, 1998-2006
reżyseria: James Burrows (186 odcinków)
pomysłowawcy: David Kohan & Max Mutchnick
występują: Eric McCormack, Debra Messing, Megan Mullally, Sean Hayes, Shelley Morrison,
gościnnie m.in.: Debbie Reynolds, Harry Connick Jr., Matt Damon, Alec Baldwin, Woody Harrelson, John Cleese, Minnie Driver, Sydney Pollack, Edward Burns, Jeff Goldblum, Eric Stolz, Jennifer Lopez, Cher, Kevin Bacon, Gene Wilder, Rosanna Arquette, Tim Carry, Lily Tomlin, Sharon Stone, Michael Douglas, Madonna, Glen Close, Demi Moore, Britney Spears, Joan Collins, Janet Jackson