SMILEY: Cartoon Called Life by Juraj Straka

cartoon-called-life_001

Okrągłookiego, białego króliczka Bunny trudno przegapić, zwłaszcza na Instagramie, gdzie uzbierał już ponad 25.000 tysięcy obserwatorów, na Facebooku skromniej – niespełna 9.000. Uwielbia brodaczy, wino i pizzę, nie znosi diety, ćwiczeń, a zwłaszcza poniedziałków.

Nic dziwnego, że daje się lubić. Bezlitosną rzeczywistość kwituje obronnie stosowną dozą wrodzonej ironii i sarkazmu, podszytymi jednak marzeniami o niekończących się weekendach w ramionach umięśnionego tatuśka.

Twórcą codziennych przygód białego długoucha jest Juraj Straka, pochodzący ze Słowacji, a zamieszkały w Belgii. Oprócz setek instawrzutek, Bunny doczekał także książkowego wydania swoich perypetii. Jeśli nie wpadliście na niego do tej pory, nadróbcie koniecznie. Niewymuszonym humorem poprawia nastrój natychmiastowo…

Strona komiksu: cartooncalledlife.com
Codzienne porcje króliczych przygód na fejsbuku i instagramie.

 

SMILEY: Coming Out by Ryan Kramar

Ryan Kramar jest częścią tandemu ilustracyjno-komiksowo-animacyjnego Toonhole.com – każdy z autorów sobie rzepke skrobie, wrzuca wszystko jednak do wspólnego worka, który z czasem wyrabia sobie całościową markę wspólnotą koncepcji, tematów, czasem także – techniki rysowania.
Z tandemu Toonhole Ryan wyróżnia się stylem bliskim dziecięcej kreskówki, co dodatkowo podbija wymowę stripów, najczęściej przecież jednak dotyczących jak najbardziej dorosłych tematów.

Kilka kolejnych historyjek Ryana – po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.



SMILEY: Mike Luckovich


W nawiązaniu do zbliżającej się Parady Równości, z jej jakże wyrazistym hasłem przewodnim ‚Równość to równość’, ‚Równość dla wszystkich’ (a może ‚Wszystkim po Równo’?) – kolejna garść amerykańskiej satyry politycznej ‚w temacie’ małżeństwa gejowskie. Tym razem rysownik z Atlanty, Mike Lukovich, laureat nagrody Pulitzera, publikowany w 150 dziennikach, ale także w Nerwseeku, Rolling Stone, Times.

Kilka kolejnych rysunków po kliknięciu na ‚czytaj więcej’. Jeszcze więcej na temat małżeństw – w jednym z poprzednich kącików.

[źródło rysunków]

SMILEY: Janek Koza

Polityka, styczeń 2012 źródło

Kolejny z polskich artystów-malarzy, którzy dali się podkupić tygodnikom do komentowania społeczno-politycznej rzeczywistości. Kanciastą kreską kreśli jej zawiłości, pojedynczymi kolorami odmalowuje polskie sprzeczności i paradoksy.

I dobrze mu to wychodzi, co najlepiej na bieżąco obserwować na fejsie. Całokształt działań Janka (solo i w duecie) – na jego stronie internetowej, oraz na filmowym profilu Vimeo.

U nas na zachętę dwa następne obrazki. Rzecz jasna dobrane jak najbardziej tendencyjnie.

Polityka, listopad 2011, źródło

Przekrój, październik 2011, źródło

SMILEY: Donelan


Dzisiejszy wpis równie dobrze pasował by do kącika wintydżowego, jako że Gerard P. Donelan, jeden z najpłodniejszych gejowskich rysowników satyrycznych w USA, karierę rozpoczął w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. W swojej rysunkowej rubryce It’s A Gay Life na łamach miesięcznia The Advocate przez piętnaście lat z dobroduszną ironią komentował zmieniającą się rzeczywistość.
Zaczynał w czasach, gdy prasa papierowa się liczyła. Smutne, że w epoce globalnej wioski internetowej próżno na stronach The Advocat szukać choćby wzmianki na temat wieloletniego współpracownika redakcji, a archiwum jego twórczości online tworzyć muszą zapaleńcy. Na szczęście znaleźli się tacy – na (nieco staroświeckiej) stronie Andreja Koymasky’ego w kilkunastu galeriach obejrzeć można ponad 300 grafik Donelana. On sam podsumował swoją twórczość dwoma antologiami w wydaniu książkowym.

[autoportret artysty]
Donelan specjalizuje się w jednoobrazkowych żartach opartych na jednozdaniowych tekstach z puentą. Mimochodem rejestrował w nich zachodące zmiany – tak w realiach społecznych (droga od nazywania partnera ‚współlokatorem’ do małżeństwa a i nawet wdowieństwa) , jak i obyczajach środowiska (‚kiedyś pieprzyliśmy się ze wszystkimi, dziś nie pieprzymy się nawet z facetami, z którymi chodzimy’). W późniejszym, kolorowym okresie lat 1990tych nie stronił także od humorystycznych rysunków erotycznych.

Mieliśmy – jak rzadko – spory problem z dokonaniem wyboru reprezentacyjnej próbki jego stylu – po kliknięciu na ‚czytaj więcej’ obejrzeć można kilkanaście kolejnych rysunków, wszystkie zaczerpnięte z obszernego archiwum Andreja.