CLIP DNIA : DiMartino strikes back…

Blogowanie o mediach ma to do siebie, że starsze spośród wklejonych materiałów po prostu znikają z sieci, i jeśli nie podwiesza się ich z własnych serwerów, co drugi wpis pozostaje nagle bez ilustracji filmowo-muzycznej (zwłaszcza w przypadku przecieków takich jak ten). Na wczorajszą wieść, że z sieci zniknęły clipy sympatycznego Michaela DiMartino, o którym pisaliśmy tutaj, nieco się zmartwiliśmy, bo przecież nie widzieliśmy dla tego zniknięcia żadnych powodów.
Jednak już krótka wizja lokalna pokazała, że clipy mają się jak najlepiej, wszystko wskazuje na to, że CaptainL0ver po prostu się zreorganizował na swojej stronie. Linki podmienione, a przy okazji okazało się, że od ostatniego wpisu tłumacz języka migowego spełnił swe zapowiedzi, i nadal kręci klipy do muzyki Britney i innych wykonawców. Oto zapowiadany wcześniej teledysk do If You Seek Amy, z podwójnym niezbyt przyzwoitym znaczeniem tytułu…

CLIP DNIA: A. Lennox & Y. N’dour – 7 Seconds

Ta kobieta jest wszędzie. Może nie zawsze na afiszu, ale ilość inicjatyw i koncertów, na jakich się pojawia, powoli mnie przerasta.
Główna idea od lat ta sama: pomóc biednym, zwłaszcza a Afryce, zwłaszcza w prewencji HIV/AIDS. Pomijając własny projekt SING, już dwie dekady przy boku Nelsona Mandeli, od 5 lat jako jedna z rzeszy prominentnych ambasadorów inicjatywy 46664 (taki numer nadano późniejszemu prezydentowi Mandeli w apartheidowskim więzieniu).

Dziś wklejka muzyczna z ulubioną niegdyś piosenką, która pokazuje, że umiar polega na tym, by nie gwiazdorzyć przy każdej okazji. No i miło zobaczyć obie połówki Eurythmics znów na jednej scenie…

CLIP DNIA: Colton Ford – Loosing My Religion

Swego czasu Abiekcik skwitował muzyczne dokonania Coltona Forda krótkim „wolę, jak się j…bie, niż śpiewa”. W wypadku singla promującego nową płytę z coverami w wykonaniu masywnego porno(ekhm)modela, trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Michael Stipe, gdyby nie żył, to by się pewnie teraz w grobie przewracał, a tak może przynajmniej się pogibie, bo przynajmniej rytmicznie jest…

CLIP DNIA: Michael DiMartino – Womanizer + Kill the Lights

Po gejowskiej blogosferze od kilku dni krąży nowa wersja spearsowego Womanizera. Poza faktem, że do hitu Britney tańczy na wpół roznegliżowany, młody, żywiołowy, gładki chłopiec, jego wersję wyróżnia, że stworzona została dla osób słabo słyszących i niesłyszących.

Michael, z zawodu migacz, do choreografii wplata tłumaczenie tekstu piosenki w języku migowym, i trzeba oddać – robi to z wielkim wdziękiem (co niekoniecznie ma związek z ujmującym, łobuzerskim uśmiechem). Dodatkowo Michael sam dokonuje montażu teledysków, starając się, aby rytmem też jak najlepiej oddawały przebieg utworu, stąd sporo tu przebitek, fleszy i innych krótkich efektów wizualnych.

W przygotowaniu kolejny klip, tym razem do niesławnego If You Seek Amy, w którym DiMartino chce oddać także językowe dwuznaczności tekstu. Tymczasem jego jutubowy kanał przerodził się w popularnego vloga, na którym opowiada o swoim gejostwie i sposobie na życie. A ma o czym, bo nie sposób odmówić mu pasji do tego, co robi… W przyszłości na przykład chciałby wrócić do śpiewania. A wtedy znów o nim napiszemy.
Z przyjemnością.

CLIP DNIA: The Dan Band – Single Ladies

O nieskończonej ilości przeróbek singla Single Ladies (Put a Ring on It) Beyoncé pisaliśmy już tu.
Było tylko kwestią czasu, żeby zabrali się do niej ci panowie. Trio pod wodzą komika, Dana Finnerty, specjalizuje się bowiem w nieco prześmiewczym kowerowaniu klasycznego reperuaru żeńskiego: od Bonnie Tyler, przez Tinę Turner, aż po Morisette, Britney, Aguilerę czy Kelis. Wzbogacając każdy z numerów o niekoniecznie cenzuralne frazy oraz układy choreograficzne, odwracają jednocześnie perspektywę i przekraczają granicę płci. Za to między innymi gościli już niejednokrotnie w programie Ellen, oraz wielu innych.

W tym wypadku ograniczyli się tylko do tańca, przenosząc stylową choreografię na poziom nieco niedbały, oraz w całkiem inną scenografię.

CLIP DNIA: Léoméo + Julien Doré

Tak jakoś wychodzi, że nam dobre klipy chodzą ostatnio parami 😀
W końcu czemu nie.
Dziś dwa czarno-białe, w kompletnie różnych stylach muzyczno-estetycznych. Za to ich twórcy (obaj zresztą z Francji) zastosowali podobny chwyt reklamowy dla ich wypromowania.

Giv Me Luv to taneczny projekt didżeja Leomeo, który tęczową flagą macha nam już na stronie startowej. Wziąwszy na warsztat disko-klasyk z lat 70., uwspółcześniony już nieco w połowie lat 90., ten egzotyczny mikser stworzył podwaliny do platformy twórczej, promującej miłość, równość, braterstwo we współczesnej, liberalnej formie. Efekty do pobrania na stronie GIVMELUV.

Do energetycznego kawałka, powstał teledysk z udziałem Wielkich Branży Erotycznej (z Francois Sagatem na czele):

Klip zapowiadany był przedpremierowo teaserami, opartymi właśnie na półminutowych, zmysłowych sekwencjach z udziałem gości (do obejrzenia tu: Sagat, Frédéric, Johan, Raph).

Podobny chwyt zastosował inny Francuz, operujący w skrajnie odmiennej stylistyce.
Julien Doré grywał w różnych zespołach, ale na szczyty solowej popularności wyniósł go dopiero udział w rodzimej wersji Idola, Le Nouvelle Star. Premierę teledysku z pierwszej płyty w połowie ubiegłego roku, poprzedziła filmowa zajawka, w której skupiły się wszystkie rewiowo-cyrkowe elementy, jakie później przewijały się wizualnie podczas promocji singla:

Właściwy teledysk – oparty zresztą na śmiesznie prostym pomyśle – pojawił się w trzech wariantach, w których wymienione elementy: farbowana blondyna z kogutem, nagi anioł, muł, kucyk oraz bębniarz – pojawiały się w różnych konfiguracjach (wersja 1, wersja 2).

Nam najbardziej przypadła do gustu wersja oznaczona numerkiem 3, w której gibki wokalista osobiście gnie się w nerwowym tańcu, ilustrującym piosenkę:
http://www.dailymotion.pl/swf/k2B9EZuiLDj87fCdhv&related=1

Prosta strategia przyniosła spodziewany efekt marketingowy, bowiem na jutubie od razu pojawiły się niezliczone wersje parodiujące tę prostą inscenizację. Sam autor postawił kropkę nad i tych wariacji, jednocześnie dając do zrozumienia, że doskonale orientuje się, w jakiej rzeczywistości medialnej funkcjonuje: z lekkiej piosnki w stylu francuskiego varieté, wypichcił na tegorocznym wręczeniu nagród radia NRJ bombastyczne widowisko, podczas którego po nosie dostało się za podobne podskakiwania nie komu innemu, jak samej Britney.

Przy okazji Julien obnażył nieco bardziej zgrabne ciałko i wykonał kilka nieprzyzwoitych ruchów bioderkami. Ale to już kwestie jakby pozamuzyczne…?

NEW ON IMEEM: Lily Allen – Fag Hag

Chyba niedługo przestaniemy rozróżniać, tak się prześcigają w dążeniu do zdobycia homoseksualnego targetu, a przynajmniej wzbudzenia sensacji.
Kate Perry pocałowała dziewczynę i jej się spodobało (czy ktoś policzył, ile na jutubie krąży gejowskich odpowiedzi? osobiście najbardziej lubię wersję psycho).
Teraz druga chciałaby mieć przyja-ciotę.
Lily Allen doszła właśnie do wniosku, że z nikim się tak nie siedzi na kawie, nie imprezuje i nie wybiera mebli, jak z gejami, czemu dała wyraz na drugiej stronie singla Fear. Rzecz jest skoczna, zabawna i miła, całkiem jak my.
Nie wiedzieć czemu, obydwa podejścia, acz przyzwoite muzycznie, targetowo wydają się nam dość chybione.

http://www.box.net//static/flash/mp3player_player.swf?playlistURL=http://www.box.net/index.php?rm=box_v2_mp3_player_shared%26_playlist%26shared_name=6y7brge8ss%26node=f_449818044

PS. po krótkim namyśle:
ok., wpis jest o innej piosence, ale ten gość naprawdę nam się podoba, zwłaszcza od drugiej zwrotki w dół…

cover w wykonaniu Cobra Starship, teledysk: max

RETRO-HIT: Gregorius – N.M.K.Y.

Czas na niedzielną porcję humoru.
Dziś, Drogie Maleństwa, archiwalny fragment fińskiego programu satyrycznego, przedstawiający domniemaną grupę wzgl. wokalistę o pompatycznym pseudo Gregorius, w pierwszym i ostatnim wykonaniu koweru gejowskiego hymnu, Y.M.C.A. Tak wokalista, jak i jego tancerze dokonali wtedy rzeczy niemożliwej: przegięli się bardziej od oryginału 😀
Klip stał się ogromnym hitem jutuba w 2007 roku, niektórzy próbowali skojarzyć ten fakt z ówczesnym zwycięstwem Finlandii na festiwalu Eurowizji rok wcześniej, także dość ekstrawagancką prezentacją.
Nie do końca jasne jest też, na co i kogo satyrą miał być ten występ: na Amerykę, popkulturę, geograficznych sąsiadów? (Padły sugestie, że panowie prześmiewczo ubrani byli w sportowe kolorki hokejowej reprezentacji Szwecji).
Wydaje nam się, że i bez kontekstów międzynarodowych ten klip jest po prostu śmiertelnie śmieszny: młodzieńcy jako żywcem wyjęci ze szkicu Toma of (nomen-omen) Finland czy innego erotycznego komiksu gejowskiego z tamtego okresu, bujają się pociesznie niczym nieprawne panienki z dobrego domu.
Nie wszystkim przypadło to zresztą do gustu: właściciele praw autorskich do piosenek Village People rugują jak mogą to wykonanie z internetu, rzecz jasna w pierwszej kolejności udało im się usunąć go z Youtube, gdzie odniósł największy sukces.
Na szczęście – jak widać – w internecie niewiele mogą 😀

http://www.collegehumor.com/moogaloop/moogaloop.swf?clip_id=1772117&fullscreen=1
http://www.google.com/notebook/static_files/blank.html

NEW ON IMEEM: The Gadsdens – Smalltown Boy

Nie tak dawno zastanawialiśmy się, jak mógłby brzmieć Smalltown Boy w wydaniu akustycznym, a tu proszę, jak na zamówienie – kolejna kowerowa wersja prześlicznej urody. Na po-karnawale – względnie jako środek na po-ostatkowego kaca – jak znalazł.
No to znalazł właśnie…

http://www.box.net//static/flash/mp3player_player.swf?playlistURL=http://www.box.net/index.php?rm=box_v2_mp3_player_shared%26_playlist%26shared_name=v3ydsg5e21%26node=f_449818660