Mattel – Barbie nareszcie dla gejów!

Uwaga! Uwaga! Retrociotki, wintażowe pedaliny, oldskulowe gejątka! Dość chowania się po kątach ze swoimi zabawkami. Nareszcie można przestać bawić się skrycie substytutami, anonimowymi Barbie w mniej lub bardziej różowych ciuszkach. Nareszcie zabawkarski koncern pomyślał także o Was, które tak bardzo potrzebujecie powrotu do legendarnych ikon i mentorek!
W ramach kolekcjonerskiej serii Ladies of the 80s otrzymacie nie tylko naśladowaną masami Debbie Harry (dla nierozpoznających: pierwsza z lewej), czy ubóstwianą do dziś Cyndi Lauper (pośrodku). Nie! Dosyć półśrodków! Teraz Mattel daje Wam do roztrzęsionych z emocji łapek totem Pedalskiej Matki-Wszystkich-Matek, figurkę Legendy i Bóstwa, samiuchnej Barbry Streisand!

Idąc za ciosem, firma posuwa się krok dalej, nie pozostawiając wchodzących w życie niewinnych pedalątek bez prawdziwego wzorca osobowego. Dotąd w Kenie można było się co najwyżej skrycie podkochiwać  i z dreszczem rozkoszy uciskać jego jędrne, ciało, tak kształtnie rzeźbione w plastiku, zwłaszcza w ‚gejowskiej’ wersji z 1993 r. z cockringiem w komplecie. Teraz otrzymujemy nareszcie lalę, z którą tak młodsi, jak i starsi, mogą się bez ogródek identyfikować. Model Palm Beach Suga’ Daddy Ken pojawi się na rynku już wiosną przyszłego roku. Jak na 48-latka, prezentuje się całkiem-całkiem 😀

Jeśli macie jakieś wątpliwości: QueerPop od razu dopisał Barbrę i Kena do swojej gwiazdkowej listy życzeń…

HIT DNIA: Cyndi Lauper – Set Your Heart

Rewelacyjna płytka Bring Ya To The Brink ukazała się już kilka miesięcy temu, teraz ukaże się wersja remiksowa, Floor Remixes, przeznaczona na rynek japoński, bo tam Cyndi cieszy się najgorętszym chyba uwielbieniem (może poza gejowskim).
Kto dotąd nie posłuchał, niech nadrobi oryginał, bo warto. Kto zna, niech pozna wersję jeszcze bardziej utanecznioną, tutaj w połączeniu z klasyką, Girls Just Wanna Have Fun.
Zgodnie z tym hasłem, Karl Giant, odpowiedzialny m.in. za pełne gołych panów wcielenie Ultra Nate, otoczył Cyndi (w ulubionych ostatnio czarnych skórach) japońskimi tancereczkami, targetowo pod rynek docelowy.

NEWS DNIA: Muzyczna inauguracja

A imię jego Czterdzieści i Cztery, a pomijając polską romantologię: Barack O.


Oczywiście nie piszemy o polityce, ale w tym tygodniu nie sposób: inauguracja prezydencka w USA to kilkudniowa uroczystość, obrosła licznymi imprezami towarzyszącymi. I tak na przykład dzień wcześniej, pod auspicjami telewizji HBO, odbył się na schodach Lincoln Memorial koncert, rzecz jasna transmitowany, w trakcie którego, m.in. po raz pierwszy w takich okolicznościach wystąpił gejowski chór, towarzysząc popowym solistom, Joshowi Grobanowi i Heather Headley w pro-amerykańskich przyśpiewkach.

Jako że żaden z chórów podczas tego koncertu nie był podpisywany, ten jeden wyróżniał się nie tylko szczególnie urodziwymi śpiewakami, ale także czerwonymi wstążeczkami, wpiętymi w czarne klapy. Koncert uświetnili także m.in. Aretha Franklin w legendarnym już kapelutku, która nadała patriotycznej pieśni nieprzystojne podteksty (my count…ry) oraz strofowała niesfornych widzów. O ile ona na chłodzie nieco zawodziła (a na biedną Edytę takie oburzenie!), to legenda wiolonczeli, Yoyo Ma, zdecydował ze swoim kwartetem wręcz grać z playbacku.

Ogólnie zainteresowanie zaprzysiężeniem było przeogromne. Tak ogromne, że przybyli nań ponoć nawet nawet kosmici (to nie żart). Zapewne uczestniczyli także w paradzie inauguracyjnej, w której trakcie – znów: po raz pierwszy – zajaśniała tęcza na bębnach orkiestry Lesbian & Gay Band Association, zrzeszającej muzyków z 21 Stanów.


Piątkowy bal ‚Out for Equality‚ pod auspicjami Human Rights Association, uświetnili obecnością m.in. wspomniany już Gay Men’s Chorus, Cyndi Lauper oraz największa pedalina wśród queerowych bardów, Rufus Wainwright. Niezwykle głęboki wywiad z artystą (ironia! ironia!), przeprowadził wysłannik coraz bardziej multimedialnego bloga, Towleroad.

Ogólnie rzecz biorąc, tym razem queerowych atrakcji nie brakowało. Gdyby ktoś jeszcze zastanawiał się, jakim stopniem uwielbienia cieszy się nowy prez, niech zajrzy tutaj. Można rzec, że to uwielbienie… dogłębne.

(źródło zdjęć: Towleroad)