BATTLE ON IMEEM: Dzień czy noc…?

Inaugurujemy niniejszym pojedynki muzyczne pomiędzy gejowskimi artystami.

Zaczniemy od muzyki tanecznej. Wysłuchawszy najnowszego singla australijskiego pięknisia od razu pomyśleliśmy o ubiegłorocznym kawałku sexy didżeja z Niemiec. Obu brak faceta, może z trochę różnych powodów, ale obaj wyrażają to w tych samych rytmach, tyle że porę dnia na zwierzenia wybrali sobie zgoła odmienną. Ale czy nam wszystkim nie chodzi o to samo…?

Tak czy owak do oceny przedkładamy dwie piosenki. Zdecydujcie sami, które łkanie bardziej Wam odpowiada. Można nawet głosować – pod tym adresem.

http://media.imeem.com/m/xyZpsfFNTo/aus=false/

http://media.imeem.com/m/V60gSGKrX2/aus=false/
zobacz całą playlistę POP|DANCE na imeem.com

Głosuj na jedną z piosenek!

HIT DNIA: Brian Kent – Watcha Doin’ to Me


Na densowej liście QueerTunes on Imeem pojawił się kawałek Briana Kenta, Watcha Doin’ to Me. To godny następca jednego z poprzednich hitów nowojorczyka, I’m Not Crazy, oparty na solidnym, pulsującym basie. Na tyle solidnym, że piosenka trafiła do ścieżki dźwiękowej filmu Tori Spelling, Drive. Artysta doskonale znany jest już widowni telewizji Logo, here!, występuje na eventach prajdowych oraz jako support m.in. Crystal Waters oraz Marty Walsh.

więcej: strona artysty – Brian Kent na MySpace – wideo do singla I’m Not Crazy

The Presets – This Boy’s in Love

Skoro idziemy w elektronikę, to nie sposób pominąć ekscentrycznego duetu z Australii, The Presets. robiących coraz większą furorę w Stanach i Europie. Ilość porównań, którymi okrasza się charakterystykę ich stylu i twórczości prawdziwie nobilituje: brzmienie presetów wrzucane są do jednego worka z tuzami lat 90. jak Daft Punk, Nine Inch Nails, The Faint, ale także do szuflady lat 80., w której królują The Smiths, Pet Shop Boys czy Bjork. Już ten zestaw nazw pozwala spodziewać się nieortodoksyjnego, przybrudzonego, chwilami mrocznego disco, i najnowszy singiel, okraszony nagimi, męskimi ciałami, w pełni te oczekiwania potwierdza. Jeśli dodać do tego starannie przez obu muzyków pielęgnowany wizerunek squeerowanych szaleńców, otwartych na wszelkie formy i treści, podkreślających erotyczny czy wręcz seksualny aspekt swych poczynań, wedle którego osobniki i osobniczki obu płci pod wpływem ich muzy ruszają na poszukiwania jurnych i niewyżytych samców, otrzymujemy mieszankę prawdziwie wybuchową.
Na szczęście muzyka broni się i bez pr-owskich bezeceństw, ale ich obecność faktycznie pobudza wyobraźnię. Dodatkowy plusik zespół zdobył sobie u queerpopa favikonką swojej oficjalnej strony, na której widnieje Annie Lennox w czarnej maseczce z seks-szopu, ikonograficzne zdjęcie z roku 1983, które przysporzyło Eurythmics sporej nie-sławy. Inne czasy, inne skandale…

Drugi singiel z ostatniej płyty The Presets, This Boy’s In Love
Plik lepszej jakości do odsłuchania na naszej playliście obok lub pod tym adresem.

ETO kontratakuje

Dzięki bogu za radia internetowe i wszelkie tego typu wynalazki. Ochłonąwszy nieco po paradowych wrażeniach, odczułem pustkę muzyczną, którą skrupulatnie wypełnił last.fm. O ETO (projekt niemieckiego dj’a Voltaxx) pisałem już tutaj w kontekście gejowskiego teledysku, pokazałem nawet jego tors. Teraz powróciłem do niego w szerszym wymiarze ubiegłorocznej płyty, i przyznam: oderwać mi się trudno. Nowoczesna syntezatornia, czerpiąca co najlepsze z klasyki gatunku (czyli z lat 1980.): sporo w tym Erasure, Commodores, tu i ówdzie Depesze, tam trochę Yazoo, Camouflage, New Order i inne zespoły nowej fali. Ale elektronikę jeszcze trzeba umieć zaprogramować – ETO nie epatuje ewidentnymi rozwiązaniami. Różnorodne kawałki cechuje przede wszystkim melodyjność, ślicznie wyśpiewana miłym i pewnym, nieco matowym głosem, w wyższych partiach przywodzącym czasem na myśl Tracy Horn. Zgodnie z tytułem płyty, Plastic Poetry, teksty lirycznie i zręcznie podchodzą do tematyki relacji uczuciowych, głównie w kontekście niespełnienia, odbiegając mimo wszystko od sztampowych metafor i przemyśleń na poziomie nastolatki w stylu ‚don’t go away’.
Ciekawe tylko, ile w tym wszystkim studyjnej realizacji, a ile natury. Nausznie będą mogli się o tym przekonać uczestnicy zbliżających się parad CSD w Kolonii i Sztokholmie.
http://www.box.net/static/flash/box_explorer.swf?widgetHash=lfr0b6y0oc&v=1

BRIAN KENT – I’M NOT CRAZY

Jak widać na zdjęciu, mamy nareszcie do czynienia z prawdziwym samcem, rosłym, dorosłym i zarosłym. Ale jeśli dopisać, że zaczynał karierę w jeździe figurowej na lodzie, potem przeszedł przez widowisko Naked Boys Singing, i ma za sobą epizody striptizerskie, zyskujemy nieco inny ogląd tego przytulnego pana. Muzycznie – jak to miś – obraca się w prostych, tanecznych rytmach, na szczęście okraszonych ciepłym głosem, o niezłych, jak na densowy gatunek, możliwościach.
Pierwszy singiel z ubiegłorocznej płyty, Breathe Life, jest przystępny i przytupny, plumkający beztrosko gitarkami, lekkością nawiązujący do najlepszych wzorców, choćby George’a Michaela w numerze Flawless. Teledysk epatuje migawkami nagich par (równopłciowych), na przemian z profesjonalnymi wygibasami tancerzy oraz nadspodziewanie kociego w ruchach wokalisty. Widzowie branżowej telewizji LOGO docenili urok pana i jego scenografię, wyklikując klipowi nominację do najlepszego teledysku AD 2007.