HIT DNIA: Naomi – So Beautiful

No więc kolejność jest taka, że oglądam ten serial dla tego pana.
Ogólnie rzecz biorąc nic wielkiego i trudno się dziwić, że skończyło się po pierwszym sezonie. Za to w jednym z odcinków usłyszałem kawałek, który na tyle mnie poruszył, że chwilę później został wygooglany. I cóż, nie jestem dużo mądrzejszy ponad to, że pochodzi z 2002 roku, a wykonuje go niemieckie elektroduo o myląco żeńskim pseudo Naomi.
Towarzyszy mi wszędzie od dwóch dni. Coraz głębiej przemawia do mnie liryzmem niż rytmem, ale to kwestia nastroju. Komu taki skakany nie odpowiada, oto wersja spokojniejsza.

CLIP DNIA: Cassidy Haley – Whiskey in Churches

Co do talentów muzycznych, a zwłaszcza wokalnych tego chłopca z LA, mamy więcej niż mieszane uczucia. Za to z pewnością jest jednym z najładniej wystylizowanych, podrygujących gejątek, jakie dane nam było oglądać w ostatnich tygodniach. Nic w tym dziwnego, jeśli dodać, że chłopię robi za fotomodela oraz jest częścią modowego tercetu Skin.Graft, którego najnowszą kolekcję podziwiać można tutaj.
Nie zaskakuje więc, że do wielbicieli stylu tej trójki zalicza się najświeższy bękart amerykańskiego Idola, zadeklarowany gej, Adam Lambert (jak to możliwe, że jeszcze o nim nic nie napisaliśmy…?), co widać na załączonym obrazku. Innych dowodów także nie brak 😀

Tak czy owak – wracając do Cassidy: właściwie ma już świeższy teledysk, w którym miota się jeszcze zabawniej mroczniej, ale nam zdecydowanie bardziej przypadł do gustu poprzedni singiel.
Voila!

CLIP DNIA: Jason Antone – To the Limit

Tego pana polubiliśmy jakiś rok temu, jego hiciorek, Love’s Gonna Lead You Back, przez długi czas gościła w naszej sekcji Now playin… Teraz wrzucamy kolejny singiel, zapowiedź najnowszej płyty, Start to Move, której obszernych fragmentów posłuchać można na stronie wokalisty.

Warto, bo obok pięknej łysiny, kociego ruchu i spojrzenia, Jason może pochwalić się melodyjnymi, tanecznymi kawałkami, zaśpiewanymi mocnym, męskim głosem, kreatywnie, acz bez zbędnych popisów. Miła odmiana w densowej odmianie muzyki klubowej, gdzie zwykle dominują wielkie kobiety o głębokich głosach.

HIT DNIA: MaJiKer – Flesh and Bone

Dziś odrobina impresjonistycznej elektroniki z wytwórni o wdzięcznie brzmiącej nazwie Gaymonkey (z guru Melnykiem na czele).
MaJiKer to producent angielskiego pochodzenia, osiadły i pracujący w Paryżewie. Do powszechnej świadomości wyniosła go produkcja płyty Camille, która dzięki klasie tej produkcji zdobyła uznanie i popularność. A wraz z nią – człowiek za konsoletą.
Matthew Ker, bo tak naprawdę się nazywa, fascynuje się dźwiękami. Nie bez przyczyny krążek solowy, którego premiera zapowiedziana została na 27 kwietnia, nosi tytuł Body-Piano-Machine (BPM): to trzy instrumenty, na których tworzy, a jednocześnie skrót beats-per-minute – wyznacznika tempa i rytmu, który determinuje przebieg zdarzeń.
Body to ciało, z którego MaJiKer wydobywa nie tylko melodie. Jak sam twierdzi, uważa, że ważny jest splot tła z brzmieniem słów, ale nie tylko: jest beatboxerem – spora część sekcji rytmicznej w jego utworach, to nagrania odgłosów paszczą, którymi bawi się i eksperymentuje (vide paravangelisowe Tongue).
Piano – wiadomo, instrument (a MaJiKer opanował też grę na kilku innych), ale także rodzaj pewnej wrażliwości, właściwej pianistom, nadającej kompozycjom sznyt z lekka klasyczny (wsłuchajcie się uważnie w drugi plan Flesh and Bone).
Machine zaś, to nawiązanie do syntezatora, zdobytego za młodu, do którego brzmień autor wciąż ma spory sentyment, tak w sferze prymitywnych dźwięków, jak i przetwarzania, np. głosu.
Wszystko to jednak byłoby na nic, gdyby nie muzyczne ucho Matthew i zdolność kompozycji, która każe mu budować suity, o zabójczym dla popu czasie trwania 5-6 minut. Otrzymujemy zwartą, przemyślaną całość, nowoczesną i retro jednocześnie, a w tym wszystkim jeszcze: liryczną. I szczerze pisząc, mimo plejady zaproszonych na płytę wokalistek (słabość autora do damskich… głosów), najbardziej chyba chwytają nas za szyję kompozycje, które ten z wyglądu cichy i nieśmiały młodzieniec wyszeptuje, wybitowuje i kląska sam.
Czego ujmująco piękny przykład poniżej…

CLIP DNIA: The Wong Boys – Git Ur Fuk On

Tak naprawdę nie wiemy (podobnie jak większość, która próbowała wsłuchać się bliżej), o co chodzi tym dwóm panom z Danii. W tym wypadku to chyba jednak średnio istotne. W takiej oprawie muzycznej można by równie dobrze śpiewać ‚chrząszcz brzmi w trzcinie’… Ale czego spodziewać się po wymiataczach, którzy zatytułowali płytę Buy Our Grandma.
Komu mało, proszę, tu jest występ z duetem lesbijek, Fagget Fairies.

NEW ON IMEEM: Pet Shop Boys – Yes (CD)

Do poniedziałkowej, europejskiej premiery najnowszego dziełka PSB pozostało jeszcze kilka dni, a już całość przeciekła, jak zwykle. Na naszym ulubionym imeem.com, autor bloga Amen.Praise.Jesus umieścił cały krążek, który można sobie na bieżąco przestreamować.

Bierz i słuchaj, kto ciekaw, póki nie usuną (Love etc. na liście QueerTunes zablokowano jako utwór… jeszcze nie opublikowany). A jeśli się spodoba – zamawiaj. Dostępne rzecz jasna w przedsprzedaży, w kilku, mniej lub bardziej eksluzywnych wersjach…

CLIP DNIA: Patrick Wolf – Vulture

Wielbiciele ekscentrycznego multiinstrumentalisty i oryginała mody przytupują już nóżkami z niecierpliwości. Wczoraj na stronie MySpace artysty miał premierę teledysk do Vulture, kawałka promującego najnowszy krążek, The Bachelor. Przeładowany solowymi inscenizacjami z pogranicza s/m klip okazał się zbyt ostry dla muzycznych telewizji (ciekawe, co by powiedzieli na to!), w związku z czym wróżymy mu raczej pantoflową popularność internetową.

Więc jakże by inaczej: voila, nie zabraknie i u nas:

http://mediaservices.myspace.com/services/media/embed.aspx/m=54218559,t=1,mt=video,searchID=,primarycolor=,secondarycolor=

CLIP DNIA: Archeo Price – Mess With Me

Chłopię o chwytliwym pseudonimie ma 18 lat, dopiero stawia pierwsze kroki, a już opanowało swoimi poczynaniami umysły blogosfery.
Papugujemy zatem, bo bardzo nam się podoba teledysk. Też tak macie przy zmywaniu podłóg? Próbowaliśmy właśnie urządzić sobie dyskotekę z zastosowaniem kuchenki gazowej, ale bez równie spektaktularnych rezultatów…

HIT DNIA: The Presets – If I Know You

Wielce utytułowany w ubiegłym roku australijski duet gra melancholijnie, acz skocznie.
Już poprzedni klip i hit, This Boy’s In Love, zwracał uwagę, tak w warstwie tekstowej, jak i wizualnej. Nowy teledysk opowiada historię poniekąd nawracającą zamysłem (a także muzycznie) do Smalltown Boy Bronskiego, a z drugiej strony trąci filmowym Billym Elliotem – młody chłopak, pasjonat tańca, wyrusza z przedmieść Hollywood na poszukiwanie sobie podobnych. W tle plemiennego tańca przy ognisku wybrzmiewa wyśpiewane mocnym głosem, acz liryczne disco, z pasażem przywodzącym na myśl dokonania Simona i Garfunkela. Pięć z plusem.

HIT DNIA: Jason & deMarco + Nekked

Z okazji Walentynek w przeciwieństwie do większości gejowskich blogów nie zamieścimy teledysku Matta Albera, o którym pisaliśmy pisaliśmy już w grudniu po południu. Dodamy tylko, że tym razem nasz ulubieniec pozwolił, by ten właśnie filmik (już okrzyknięty najsłodziejszym gejowskim klipem) firmował słuszne cele.

Zamiast tego podsuniemy dwie autentyczne gejowskie pary, które nie dość, że są wzorem męsko-męskiej zażyłości, to jeszcze tę miłość sobie otwartcie wyśpiewują.

Na początek słodki duecik: Jason & deMarco, pobożna para młodzieńców z Hameryki. Nie dość, że przykładnie monogamiczni, to jeszcze wierzący. Jak widać, są chrześcijańskie społeczności, gdzie to nikomu nie przeszkadza, a ich popowy entuzjazm wobec znalezienia na tym bożym świecie drugiej połówki jest wręcz zaraźliwy:

Podoby przekaz, acz ubrany w nieco mroczniejsze tony, płynie z najpiękniejszego chyba utworu skórzano-misiastego duetu Nekked (także USA). Także oni wyśpiewują „you’re all I am„, tyle że do dźwięków bliżej eletroromantyki Dead Can Dance czy Depeche Mode. Kochają jednak (jak my wszyscy) taką samą miłością:

http://www.box.net//static/flash/mp3player_player.swf?playlistURL=http://www.box.net/index.php?rm=box_v2_mp3_player_shared%26_playlist%26shared_name=djtqy12yi2%26node=f_449819722

Komu ta wersja oddechów za ciężka, polecamy miły, nieco taneczny remiks:

http://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fsoundcloud.com%2Fqueerpop%2Fnekked-breathe-morel-pink-noise-mix

A wszystkim życzymy przytulnego wieczoru, niezależnie od gustów muzycznych i erotycznych 😀