Kylie vs. Cazwell


Pojedynek nieprzystający do niczego, a jednak…
Czy tylko ja uważam, że w swym przekroczeniu pewnych granic kiczu najnowszy teledysk Kylie do któregośtam-remiksu jakiejśtam-piosenki jest po prostu kosmicznie rozdęty i śmiertelnie monotonny? W dodatku muzycznie niebezpiecznie nawraca do masowej papki, jaką pod jej głos podkładali swego czasu cudowni producenci Stock-Aitken-Waterman. Shame-shame-shame… Odstręczony natręctwem hasła przewodniego chyba trochę przestanę jednak Kylie kochać.

Kylie Minogue „The One (Freemasons Remix)”

Na odtrutkę warto sobie popatrzeć, co niektórzy pedalscy raperzy myślą o takich ikonach stylu jak Kylie czy – nie przymierzając – Beyonce (która ma kreseczkę nad którąś literą, niestety, nie pomnę którą, a nie chce mi się guglować). Mały budżet, wielka frajda…

Cazwell ft. Jonny Make-Up „I Seen Beyonce at Burger King”

Redukcja szumów…


Czego to ludzie nie wymyślą!
Wymyślili na przykład, że czemu by to nie porozmawiać przez telefon w hałasie. Podróż pociągiem to pikuś, spróbuj odbyć rozmowę na przykład… na budowie. Producenci zestawu słuchawkowego Jawbone, nagradzanego tak za technologię, jak i za piękno, dla którego klasyfikowany bywa także do kategorii biżuterii nausznej, udowadniają na filmiku pokazowym, że dzięki zastosowaniu dwóch mikrofonów oraz stosownych detektorów, wszystko jest możliwe. W niedopuszczonej do telewizorów reklamie pokazują zaś swój otwarty stosunek do mniejszości seksualnych (które jak wiadomo, chętnie noszą wszelką biżuterię, nie tylko nauszną). Filmik dowodzi mianowicie, że rzeczony zestaw umożliwia prawdziwie intymną rozmowę w każdych warunkach. Intymną w stopniu, który odziera z pozorów i konwenansów także otoczenie, nawet w uciążliwym przejawie grupy rozpijaczonych graczy rugby.
Dodać trzeba, otoczenie nad wyraz atrakcyjne, bo chociaż rozmowa odbywa się między dwoma paniami i dotyczy pożyczenia sukienki na wieczór, to oko przykuwa zupełnie co innego… Mocno wytatuowanego.

PS. Dla tych, którzy jak ja, nie skupili się przy pierwszym oglądaniu: jak głosi opis na jutubie, klip niesie także inne przesłanie. Do jego kręcenia zaproszono autentyczną drużynę rugby, w którą wmieszani zostali dwaj aktorzy. Tylko ekipa filmowa wiedziała o scenariuszowych czułościach w wykonaniu tych ostatnich. Rekacje, jakie w sportowcach wywołała ta scena, są więc autentyczne – bar szybko opustoszał.

REKLAMA DNIA: Yeah, groove it…


Mamy wszystko z lat 60. No, może prawie wszystko.

Jak skutecznie zareklamować vintagowy sklep z gadżetami i umeblowaniem z lat 30.-70. ubiegłego wieku (to ostatnio mój ulubiony zwrot)? Oto jak oryginalne podejście w tej kwestii zaprezentował pewien salon z Singapuru. W sprawie uzupełnienia brakujących drobiazgów zawsze można zwrócić się do jakiegoś kreatywnego konsultanta… 😀

GG: licznik

On 1 15:11:15 jak to 2 partnerow?
On 2 15:11:29 no, z. i taki jeden gosc…
On 1 15:11:41 no to z. sie nie liczy raczej, jako staly
On 1 15:11:49 trudno, zeby Ci za kazdym razem licznik nabijal 😛
On 2 15:11:51 haha
On 2 15:11:53 hehe
On 1 15:12:02 on ma dlugotrwale cookies
On 1 15:12:13 logowanie automatyczne

GG: dialog postny

On 1 22:08:32 ale pamietajmy, ze post jest
On 1 22:08:35 i jajeczka TYLKO lizemy
On 1 22:08:41 nie polykamy
On 1 22:08:53 miesko na bok
On 2 22:09:42 ROTFL
On 2 22:09:55 ale w niedziele, do zurku, pokropiona kielbaske juz mozna, nie?
On 1 22:10:08 no pewnie!
On 1 22:10:44 wtedy to juz mozna sie napychac, czym popadnie
On 2 22:10:45 uffff