W PRASIE: RZ – Śmierć piosenki pop


Justin żegna tradyjną piosenkę

Dzisiejsza Rzeczpospolita piórem Pauliny Wilk wyraża zaniepokojenie śmiercią melodii w muzyce pop, zredukowanej li tylko do niemal pierwotnego, gołego rytmu. Na szczęście wiemy, że jest też wciąż sporo prawdziwie śpiewających Artystów, ale zgodzimy się także, że coraz trudniej o nich w mainstreamie, lejącym się z anten muzycznych. Nawet ci, którzy do niedawna słynęli z muzykalności, podążając za trendami coraz bardziej się will.i.am-izują.
Za winnych tego zjawiska uznani zostali w pierwszej kolejności raperzy, a później producenci pokroju Timbalanda, którzy przykrajają muzykę do czasów głośniczków komputerowych, empetrójek i muzy puszczanej z komórek:

Piosenkę ma być dobrze słychać z głośnika komórki, by dwie nastolatki mogły umilić sobie przerwę w szkole. Rytm nie może ginąć w miejskim zgiełku, gdy ze słuchawkami w uszach czekamy na autobus. A refren nie dość, że wyraźny, to jeszcze powinien być skondensowany – by nadał się na dzwonek telefonu. Dźwięki uległy spłaszczeniu – dziś nagrywa się tak, by wyraźne pozostały dwa elementy: bit i głos.

Całość do przeczytania na stronie Rzeczpospolitej.

4 minuty gimnastyki

Znana gimnastyczka artystyczna i modelka kostiumów gimnastycznych ostro wciętych w kroku, specjalistka od mostków i dreptania w miejscu, niejaka Madonna, po raz kolejny próbuje sił w piosence. Dla zapewnienia sobie sukcesu zaprosiła do współpracy modela jeansów i skórzanych kurtek, twarz golarek na dwudniowy zarost, niejakiego Justina Timberbimber, oraz jeszcze jednego Tumbalimbę.
Dzięki ich wkładowi i staraniom najnowszy utwór gwiazdy, 4 minutes, brzmi jak każde inne rytmiczne umbabumba tych dwóch z ostatnich dwóch lat. Dla urozmaicenia duet ustawiono głosami w ten sposób, że Madonna śpiewa altem, a Justin – swoim zwyczajem – mezzosopranem. Aby się zbytnio nie wybijać, zrezygnował nawet na 4 minuty z maniery Michaela Jacksona, co czyni całość jeszcze mniej wyrazistą.
Ni cholery nie potrafię zrozumieć zachwytu nad tak zwanymi (nie wiadomo zresztą czemu) ‚sekwencjami tanecznymi’ w tym dziełku, idea ratowania świata poprzez łażenie ludziom w lateksowych butach po stole między talerzami podczas obiadu, czy – dla odmiany – po samochodach zaparkowanych w jakiejś opuszczonej hali, także nie jest dla mnie całkiem jasna. Po pozostałych trzech minutach zresztą również.

http://video.rutube.ru/c409176adbfab32fbbcd1f43f1f1a48f