GOSSIP BOY, Week 7: PSB, Pink, Mika, Rihanna


  • Justin Timberlake aspiruje do śpiewania, aktorstwa, a na koniec – do miana mężczyzny modnego (acz nowoczesnego). W tej ostatniej roli ozdobił okładkę najnowszego wydania magazynu GQ.
  • Za Oceanem paramuzycznym tematem nr 1 pozostawała nieobecność pary Chris Brown-Rihanna na gali Grammy, a właściwie pojedynek na pięści, który stał się przyczyną tej nieobecności. Chrisa nie chcą już słuchać ani w prasie, ani w radiu, za to wszyscy wokół wypowiadają się chętnie na temat domowej przemocy, czasem nie wiedząc nawet, o co są pytani. Sam Chris opublikował stosowne przeprosiny dopiero po tygodniu.
  • Pet Shop Boys natomiast z okazji nadchodzącej premiery płyty postanowili namieszać podczas nadchodzącej gali Brit Awards: oznajmili mianowicie, że nie wystąpią w innej konfiguracji, niż z 50 roznegliżowanymi azjatyckimi tancerzami. Ostatnie doniesienia mówią także, że zaprosili do występu Lady GaGę, która miałaby zaśpiewać jeden z przebojów, jaki napisali niegdyś dla Dusty Springfield.
  • Jak wyśledził Perez Hilton, Beyonce wystąpiła jesienią ubiegłego roku o zastrzeżenie swego pseudo scenicznego, Sasha Fierce, jako znaku towarowego.
  • Pink wpłaciła ćwierć miliona dolarów dla poszkodwanych w pożarach buszów, w australijskim stanie Victoria. Tymczasem pewna fotka znów rozpaliła ciekawość co do upodobań łóżkowych wokalistki.
  • Mika pracuje nad nowym albumem.
  • Amy Winehouse znów w szpitalu. Nawet nie chce nam się rozpisywać.
  • Wobec faktu, że otrzymał na występ całe kilkadziesiąt sekund w składance nominowanych przebojów, Peter Gabriel olał galę oskarową.
  • Gołe zdjęcie Madonny sprzed 37 lat sprzedało się za ponad 37 tysięcy dolarów. Tymczasem bardzo goła Beth Ditto pojawiła się na okładce ostatniego numeru magazynu Love.
  • Jakby mało było dziwnych musicali, brytyjska Royal Opera planuje uscenicznić tragiczne losy cycatej Anne Nicole Smith.
  • W ramach negowania swej gejowskości, Kanye West rozpoczyna batalię o odzyskanie symboliki tęczy przez heteroseksualistów. Ament.

HIT DNIA: Annie Lennox – Shining Light

Dziś w nocy na muzycznych kanałach AOL oraz MSN miał premierę najnowszy teledysk Annie Lennox, promujący kolekcję największych przebojów, która ukaże się po obu stronach Oceanu już w lutym. Jak to ostatnio bywa, została ona wzbogacona przez divę dwoma nowymi kawałkami, i to właśnie jest jeden z nich. W teledysku Annie rozbiła na czynniki pierwsze nie tylko światło, ale także samą siebie. W studio robi to od lat, sama sobie śpiewając wszystkie partie głosowe.

http://media.imeem.com/m/GZ_Uberea-/aus=false/

To już trzecia wersja tego utworu. Pierwotnie wykonywany był w 2001 roku przez grupę Ash z Irlandii (ten teledysk z kolei jest wart obejrzenia z uwagi na dużą ilość smukłego, męskiego ciała). Potem na poły oficjalnie zrobili go chłopcy z Coldplay, teraz – Annie.


Oryginalna wersja grupy Ash

To nieco ryzykowne, wybierać na singla cudzą piosenkę, ale podobno zakochała się w niej od pierwszego usłyszenia. My słuchamy jej wersji od kilku dni, i o ile pierwsze wrażenie nie było najlepsze, to po n-tym przesłuchaniu chwyciło, zapewne z uwagi na jej optymizm, który wypunktował nawet w krótkiej recenzji amerykański Billboard. Także teledysk sprawia wrażenie, że Wielka Bojowniczka i Działaczka oderwała na chwilę umysł od Całego Zła i Biedy Tego Świata, i po prostu cieszy się chwilą.

Pewnie słusznie, bo po przeprowadzce do USA jej kariera nabiera nowego rozmachu. Ona sama, idąc z duchem czasu, cały czas rozwija swoją nową stronę internetową (na której regularnie pisuje), a także kanały na wszelkich możliwych stronach społocznościowych, w tym np. wideoblog YouTube, na którym – obok tematów wspomnieniowych i poważnych – natrafić można m.in. takie kwiatki, jak nagranie z Bożego Narodzenia (a jednocześnie 54. urodzin):

To tak tylko na wypadek, gdybyście zastanawiali się, skąd te czapy i peruczki w nowym klipie. Wychodzi na to, że prywatne 😀

GOSSIP BOY, Week 4: Kanye, Perry i Allen, Brit, Eurowizja

O mało co byśmy zapomnieli, ale oto jest cotygodniowy przegląd. Po dniach pełnych podniosłych, politycznych treści, czas na wieści mniej doniosłe, ale zawsze (para)muzyczne:

  • W tym tygodniu aż dwóch gejowskich wokalistów odważyło się pokazać ze swoimi połówkami. Lider R.E.M. najwyraźniej uznał, że po latach od coming outu już może, a niegdysiejszy finalista amerykańskiego idola (drugi po Kelly Clarkson) uznał, że po pół roku od coming outu już musi. Szok po ujawnieniu po latach spekulacji homoseksualizmu oraz synka zdążył przebrzmieć. Ciekawe, co będzie następne?

  • Za to Kanye West nadal i z zastanawiającym uporem zaprzecza, że jest gejem. Jego własne domniemane słowa, jakoby chętnie zagrał w pornosie, także w układzie z mężczyzną, poruszyły go na tyle, że na blogu zaczął używać samych WIELKICH LITER. Nam najbardziej podoba się apel: Let me be great! No i aha, to gMail jest winny całemu złu.
  • Legendarna Grace Jones nie tylko wciąż nieźle śpiewa, ale też prezentuje się równie niestestosownie dobrze, podobnie jak inne ryczące pięćdziesiątki. I tak z okazji hucznego kambaku, jako ekscentryczna ikona, przyozdobiła okładkę modowego V Magazine. Obok fotek, jest też wywiad.

  • W sieci pojawia się krótki, a mimo to nudnawy, filmik o sesji Madonny dla Vuittona. Jeśli warto go obejrzeć, to dla uroczego Marca Jacobsa, który uroczo ściąga okulary, gdy mówi prosto do kamery, udając, że dysponuje wzrokiem sokoła.
  • Kate Perry i Lilly Alen walczą o uwagę publiki: jedna wyciąga asa i ślubuje rok bez seksu, druga przebija doraźną opowiastką, jak to migdaliła się z parą sióstr-lesbijek. Pasujemy.
  • Brit napisze (lub ktoś za nią) autobiografię na podstawie pamiętników z ostatnich lat. Ponoć wyjdzie z tego seria książek. Można by skwitować, że kto by tam czytał, ale Brit niewiele to chyba obejdzie, bo już zainkasowała 14 milionów bagsów.
  • Znamy i nie znamy 12 wybitnych wykonawców, co powalczą o wyjazd do Moskwy na najbardziej kiczowatą imprezę Europy i Świata. Niestety, przesławna Komisja nie uwzględniła krzyków ludu o discopolową reprezentację. Za to szybko doszła do wniosku, że tefauenowska Skrzynecka wypada, bo zaproponowała staroć sprzed półtora roku.

GOSSIP BOY, Week 2: Boy George, Swinton, Ne-Yo, Swinton

Druga edycja niezobowiązujących plotek z branży muzycznej, mniej i bardziej pedalskich:

  • Boy George wikła się coraz bardziej: nie dość rozprawy o przygwożdżenie do własnej ściany prostytutka (sory: eskorta), teraz okazuje się, że użycza swojego lokum zaprzyjaźnionemu DJowi celebrytów, oskarżonemu z kolei o gwałt na 12-latku w publicznej toalecie.
  • Madonna dla Vuittona pozuje, Kanye West – projektuje. I jak wynika ze zwierzeń wokalisty, czerpie on inspiracje od nikogo innego, ino od chomiczego plemienia. Co pozostaje w niewątpliwym związku z fatkem, że zdarzało mu się już go bronić przed własną publiką.
  • A propos Kanye West: Ne-Yo po raz kolejny chlapnął w wywiadzie głupotkę, po której musi tłumaczyć się, że nie jest gejem. Trudno się dziwić, środowisko raperskie jest jednym z najbardziej homofobicznym z możliwych w muzyce, a Kanye jest drugi do wykrętów. Chyba, że nazywasz się Johnny Dangerous, wtedy jedziesz po bandzie na całego.
  • A propos Madonna: w związku z upublicznieniem informacji, jakoby miała niegdyś romansować z Bobbym Brownem, NowNowNext zastanawia się nad tajemniczą skłonnością Królowej Pop do homofobicznych partnerów (niech nikogo nie zmyli milkowa rola Seana Penna).
  • Nasza aktorska ulubienica, androgyniczna Tilda Swinton wystąpi gościnnie na płycie The Battle biseksualnego, androgynicznego Patricka Wolfa. Nie zacznie bynajmniej śpiewać, ile raczej wzbogaci muzykę recytacjami jako ‚głos nadziei’. Krążek trafi na rynek na wiosnę.
  • Sexi-plexi, fergoliszos Fergie usidlona i zamężna, i to z jakim ciaaaaachem (aż szkoda, że nie piszemy o filmie komiksowym).

Ciąg dalszy za tydzień…