SMILEY/COMIC: 2020 Calendar by Ivan Bubentcov

źródło: Ivan Bubentcov on Etsy

O prawdziwe zimy coraz trudniej, za to w kultywowaniu spuścizny Toma of Finland coraz goręcej (a może to jest ścisła korelacja?). W każdym razie – rzeczywistość dawno już przegania fantazje

Komu mało, może wciąż zaopatrzyć się w kalendarz dobrej gospodyni z rysowanymi facetami na wyrywanych kartkach na każdy dzień roku.

Profil Ivana Bubencowa na Facebooku.

SMILEY: Superhero by John Lustig

Piknikowa” pikieta trwa, sądząc z fejsowych relacji, atmosfera co najmniej familijna. Od pierwszego dnia akcja doczekała też swojego niespodziewanego, formalnie małoletniego bohatera, któremu – z racji swojej nieobecności pod parlamentem – dedykujemy obrazek powyżej.

Jego autorem (w sensie scenariuszowym) jest John Lustig, wieloletni twórca komiksów Disneya. Bardziej znany jest być może z zabawnych przeróbek cudzych komiksów, których kadry przekręca na postmodernistyczną modłę w swoim cyklu Last Kiss, zderzając stylistykę lat 60. (czasem też 80.) z jak najbardziej współczesnym sposobem postrzegania świata.

Obrazki najczęściej traktują o sprawach damsko-męskich i roją się od gotowych bon-motów, godnych Ediny i Pattie: I’ve tried everything, but I’m still me, I need a time machine, and I need it yesterday, I don’t have to be good if I look good, If this is a mistake let’s make sure it’s a big one. Do naszych ulubionych obrazków należy także ten, ten, ten, ten, ten, ten i wiele innych. Kilka kolejnych przykładów po kliknięciu na ‚ciąg dalszy posta’.

Niejako w uzupełnieniu głównego obrazka mały klip, w podobnie przewrotny sposób nawiązujący do pewnego kultowego serialu:



SMILEY: Coming Out by Ryan Kramar

Ryan Kramar jest częścią tandemu ilustracyjno-komiksowo-animacyjnego Toonhole.com – każdy z autorów sobie rzepke skrobie, wrzuca wszystko jednak do wspólnego worka, który z czasem wyrabia sobie całościową markę wspólnotą koncepcji, tematów, czasem także – techniki rysowania.
Z tandemu Toonhole Ryan wyróżnia się stylem bliskim dziecięcej kreskówki, co dodatkowo podbija wymowę stripów, najczęściej przecież jednak dotyczących jak najbardziej dorosłych tematów.

Kilka kolejnych historyjek Ryana – po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.



VINTAGE CORNER: Green Lantern

O homoerotycznych podtekstach w opowieściach o superherosach w lycrze i innych opijajacych muskularne ciała materiałach napisano już całe tomy (poszukiwania tradycyjnie rozpocząć można od Wiki – tu i tu, a tu wręcz detalicznie). Do myślenia daje fakt, że podejrzenie pobocznego gejowskiego pocałunku na okładce zeszytu o Spidermanie wciąż budzi sensację AD 2010.
Jednak na długo zanim doczekaliśmy Rage’a – queerasfolkowego obrońcy Gaypolis, czy innego autentycznego bohatera w tęczowej pelerynce, gejowskiej braci bronić musieli klasyczni superherosi. Dziś przykład – jak byśmy to dziś powiedzieli – reklam społecznych, w których postaci DC Comics uświadamiają swoich czytelników w sprawach HIV/AIDS.
Plansze ukazywały się w zeszytach z lat 1992-1994. Oprócz gorących dyskusji fanów komksu, analizujących jakość artystyczną plansz czy warianty strojów postaci (ale nie tylko strojów), historyjki te budziły raczej rozbawienie swoją nieporadnością w podejściu do tematu – jak choćby ta powyżej, w której Green Lantern uznaje, że po pogadance do tłumu linczującego gejów, może spokojnie odlecieć, bo wszyscy będą się od tej pory kochali miłością bliźniego.
Ale cóż, taka rola superbohatera na etacie – nie do takich rzeczy ich zatrudniano

Dwie inne plansze z kampanii po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.

25 lat z Ralfem Königiem


Jedna z niezliczonych pocztówek okolicznościowych, autorstwa R. Königa.
Ten i inne eksponaty pojawią się na wystawie podczas Festiwalu Równości.

Ralf König obchodził niedawno 25-lecie działalności artystycznej. Bez kozery można stwierdzić, że przez te ćwierć wieku stał się w Niemczech instytucją. Zaczynał od publikacji branżowych, w czasopismach i zeszytach gejowskich, gdzie szybko wyrobił sobie swoimi trafnymi, krótkimi formami markę i renomę.
Wkrótce jednak wkroczył prosto do księgarń. Jako pierwszy autor komiksów, w dodatku o tematyce jednoznacznie naznaczonej homoseksualizmem autora, w dodatku w formie długiej fabuły, podpisał kontrakt z wydawniczym gigantem Rowohlt. Sukces okazał się oszałamiający, powstały więc kolejne powieści, adaptacje, kontynuacje.
O skali rażenia świadczy fakt, że interes szybko zwietrzyli także producenci filmowi. I niech sobie Amerykanie przenoszą na ekran swoją ponuracką wizję Gotham City, z facetem w rajtuzach, z asystentem w postaci uroczego chłopca w rajtuzach. Niemcy, po swojemu, walną ciotą prosto z mostu: ekranizacja Der bewegte Mann (Mężczyzna, przedmiot pożądania, 1994) stał się jedną z najbardziej dochodowych komedii powojennej kinematografii niemieckiej, i otworzył drogę kolejnym produkcjom. Nie doczekał wprawdzie sequela jako takiego ale potencjał sukcesy wystarczył na, decyzję o produkcji… serialu telewizyjnego. W ten sposób przemielony König, choć już wbrew swojej woli, wkroczył ze swoimi przegiętymi bohaterami do domów przeciętnej gawiedzi.
Były kolejne filmy, Kondom des Grauens, Lisistrata – poczyniona przez zachwyconych Koenigiem Hiszpanów. Jeśli doliczyć do tego całkiem udane sountracki, oraz – rzecz oczywista – gadżety, wydawnictwa kolekcjonerskie, adaptacje teatralne (tak-tak!) mamy już do czynienia ze znaczącym zjawiskiem popkulturalnym.
Bez kozery można stwierdzić, że nie jest bynajmniej przypadkiem nadreprezentacja w niemieckich massmediach homoseksualnych i jednocześnie niezwykle popularnych postaci w dziedzinie rozrywki , a kino naszych zachodnich sąsiadów nadal największą kasę zbija ekranizując z rozmachem coraz to bardziej przegięte pomysły Bully’ego Herbiga. Sam König mocno się od nich zresztą odcina, jako jednowymiarowych i powielających najgorsze stereotypy o pedałach.
Oczywiste, że trudno, by masowa rozrywka czyniła samej sobie refleksje na temat głębi postaci czy tematyki, ale jednocześnie trudno zaprzeczyć, że to właśnie gigantyczne powodzenie kolejnych tomów spod pióra rysownika napędziło koniunkturę w zakresie obecności tematyki i postaci LGBT w świadomości Niemców, także tej niekoniecznie zbyt rozbudowanej.
Wszystkich ciekawych, co przesądziło o sukcesie przegadanych opowieści, zaludnionych kartoflanonosymi indywiduami, mówiącymi dużo niezbyt czytelną czcionką, zapraszamy na Festiwal Równości w Warszawie, gdzie 1 czerwca nie tylko odbędzie się premiera pierwszego polskiego tłumaczenia powieści Ralfa Königa, Konrad i Paul, ale także otwarta zostanie wystawa, poświęcona artyście.
Dalsze niespodzianki niewykluczone 😀

Konrad i Paul po polsku

Walka dobiegła końca, ale warto było. Po całych tygodniach redakcji, poprawek, niekończących się dyskusji o partykułach i wykrzyknikach, gotowy jest skład pierwszego polskojęzycznego komiksu Ralfa Koniga.
Na pierwszy ogień (bo ufam, że ciąg dalszy nastąpi) poszedł tomik Konrad i Paul: Big Dick o przygodach gejowskiej pary z wieloletnim stażem. Te 2-3 stronicowe historyjki o perkatonosych ludzikach, to kronika codziennego pożycia, anegdoty mniej i bardziej poważne, czasem banalne – jak tylko banalna potrafi być codzienność, czasem rozbrajająco zabawne. Książka stanowi przy tym dla czytelników heterycznych prawdziwie antropologiczny przyczynek do przyjrzenia się, jak to po tej drugiej stronie bywa, niekoniecznie od razu z poziomu ‚a kto u was robi za żonę, a kto za męża’.
Zainteresowanych tematem zapraszam na stronę abiektowego wydawnictwa, oraz – jakże by inaczej – na festiwal do Warszawy. Premiera książki będzie miała miejsce właśnie podczas tej imprezy, 1 czerwca 2008 roku w kinie Luna. Przewidziane są atrakcje oraz możliwość nieco tańszego zakupienia. Więcej w programie imprezy już wkrótce!