NEWS DNIA: Antony znów (i nareszcie!) w Polsce


Kazuo Ohno (1977) na okładce nowego albumu Antony’ego

Jak donosi na swych stronach agencja New Music Art Production (a za nimi media), po dwóch latach oczekiwania nareszcie doczekamy w Warszawie Antony’ego Hegarty z zespołem The Johnsons. Poprzedni koncert w Kongresowej nie odbył się z uwagi na problemy zdrowotne genialnego wokalisty, po czym jego wielbicielom przyszło czekać na dobre wieści przez kilkanaście miesięcy.

Koncert w ramach promocji styczniowego albumu, Crying Light, odbędzie się w ramach światowego tournee, w Teatrze Wielkim w Warszawie, 29 kwietnia 2009 roku. Już dzisiaj ruszyła sprzedaż biletów na to Wydarzenie. Zachowane bilety na poprzedni, odwołany koncert zachowują ważność, procedura ich wymiany na nowe ogłoszona zostanie 5 stycznia.

NEWS DNIA: Liza w różowym trójkącie


Liza Minelli wróciła z europejskiego tournee jakiś czas temu, ale dla Amerykanów zapewne dopiero teraz, gdy ze swoim programem (zatytułowanym po prostu Liza’s at the Palace) zagościła ponownie na Broadwayu. Jak na 62-latkę steraną życiem (nie próbujemy nawet porównywać ze zdrowo żyjącą Tiną T., lat 70), Minelli trzyma ponoć dobrą kondycję, i – jak to artystka starej szkoły – zapewnia widzom godziwą rozrywkę.

Liza Minelli podczas galowego występu w lutym 2008

Że na występy swojej ikony biegają głównie gejątka różnej maści i wieku – wiadomo. Sama Minelli podkreśla ponoć wielokrotnie wzajemność tego przywiązania. Zresztą rozpoczyna show w znaczący sposób, pojawiając się zza rozchylonych kurtyn, które podświetlone tworzą pole w kształcie różowego trójkąta.


Podczas wieczoru nie zabrakło niczego dla każdego, od klasyków musicalowych, filmowych, aż po wspomnienia mistrzów, oraz o matce, która też swoje o tęczy wyśpiewała. Nie wspominając o tym, że jako pierwsza dała światu Have Yourself A Merry Little Christmas, które też przecież powinny być wesołe, ze staroświecka-angielska: gay.
Ale to już uwaga zupełnie na marinesie…

To się nazywa ‚tribute’

Ja to widzę tak: Poranny meeting, skacowany brainstorm itepe.

Tej, Madge, ale jedna sekwencja jeszcze jest potrzebna. Zanim się wciśniesz w ten chujowy kostium. – Taa? A co tam jeszcze mamy? – Niech popatrzę. Nie mamy jeszcze Rain. – Nieeee… no fak, no way, man. – Ale nie śpiewać, wstawka jakaś ma być. – No nie wiem, ja nie mam pomysłu. Ty miej. – Może deszcz. Wszędzie deszcz. – Że niby jak? Na ludzi wodę puścisz? – No nie… W muzie deszcz… O! Ta wiedźma, co z nią ostatnio śpiewałaś. – Britney? – Nie, ta stara taka wariatka. – A, Lennox. Idź do chuja, co za piosenka! – Fakt. Ale ona kiedyś takie śpiewała, że deszcz. – Dobre! – A ta druga, no, Prada. Popierdolony film ostatnio miała w sukience. – Z tym wyjcem? – Nie, nie Antony. Ten z kosmitką. – No to co? Tam też o deszczu? – Muzyka nie, ale w filmie pada. – Nono. Ale to przecież, kurwa, nic do siebie nie pasuje! – Etam, nie pasuje. Zmiksuje się.

No i się zmiksowało. To chyba jest zemsta za Sing, bo Annie też kupę straszną odwaliła

http://www.odeo.com/flash/audio_player_standard_gray.swf

Madonna @ Sweet & Sticky Tour – Rain/Here Come’s The Rain Again

Dwie sceny ogromne widzę…

Pierwsze zdjęcia z tourne Madonny, Stick & Sweety, nie pokazują nic szczególnie nowego. Wokalistka nadal lubuje się w sportowych wycięciach na wysokości pachwin. Występ pożera mnóstwo energii elektrycznej na ekrany, Madgie czasem sięga po gitarę i generalnie na scenie jest tłoczno.

A gdyby ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, na ile polityka wzoruje się na showbiznesie i czym kampania wyborcza różni się od rozrywki, oto jak wygląda scena zbliżającego się krajowego konwentu partii demokratycznej, decydującego przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.


Aż dziwne, że Madonna nie występuje właśnie tutaj…