PLAYLIST: XMAS 2011

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

Obiecanki cacanki, a playlisty nie było od zeszłej zimy. To zresztą zależy, kto co uważa za zimę, bo choć kolejna kalendarzowo zawitała kilka dni temu, to od lutego realnie się nie pokazała. Z okazji świąt, że urlop i że wyciszenie, i czasu trochę więcej, oto robimy lekki muzyczny remanent dźwięków elektronicznych. Tak, tak, miało być lirycznie i spokojnie, ale w takim wypadku musielibyśmy w całości wrzucić ostatnie propozycje Matta Albera albo Kasi Bush, które zasłuchujemy nonstopicznie i naprzemiennie.

Jako że wraz z końcem aktualnych świąt za chwilę rozpocznie się okres karnawałowy, proponujemy utwory jednak nieco skoczniejsze, począwszy od profesjonalnej demówki Studio Killers, którzy niechby w końcu popełnili całą płytę. Z aktualnych przecieków proponujemy nową Madge, za której wrzucenie do sieci jeden z jej hiszpańskich fanów idzie właśnie do kicia, a ze starszych – poniewczasie odkrytą Danii Minogue sprzed paru lat, która tu jeszcze bardziej niż zwykle brzmi jak własna siostra. Mniej pokornych reprezentują Fagget Fairies, bardziej ułożonych – Gotye. który w porywach wymiata jak Sting, a momentami nawet lepiej, bo oryginalny Sting jest już raczej tylko nużący.

Miłego słuchania – całość playlisty dostępna jest na Box.com!

FLASHBACK: Grodzka, Lubiewo, Madonna, NPH, AbFab, Fishel, Brannan, Kylie, Antony

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

zdjęcie miesiąca: Ania Grodzka dla Polityki [źródło]
Wprawdzie po ostatnim, zbyt długim, narodowoświątecznym weekendzie powinniśmy zapewne pisać o czymś zupełnie innym, ale nad zajściami z 11.11.11 zastanawiają się wszyscy święci oraz odpowiedzialni, mądre głowy i głupie, więc chyba nie musimy. Dlatego w podsumowaniu dwutygodnia stawiamy jednak na pozytywy czyli inaugurację działalności nowego sejmu z Grodzką i Biedroniem w szeregach (o czym trąbił cały świat). Choć obecność tego ostatniego i jego pierwsze sejmowe wystąpienie już wzbudziły aferę językowo-polityczną.
QP tymczasem, jako twór w ogromnej większości apolityczny, zajmował się w tym czasie na Fejsie sprawami zupełnie bez znaczenia z punktu widzenia polskiego życia społeczno-politycznego :

Muzyczniehttp://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=31170002&server=vimeo.com&show_title=0&show_byline=0&show_portrait=0&color=&fullscreen=1&autoplay=0&loop=0
Poza tym obejrzeliśmy i pokazaliśmy:

Na deser zostawiliśmy animowane cudeńko do znamiennego w tytule klasyka:

To rzecz jasna nie wyczerpuje mniej lub bardziej rozrywkowych zawartości kłirpopowego fanpejdża, ale o tym na bieżąco przekonuje się już ponad 670 osób 🙂

FLASHBACK: Lubiewo, Zombie Boy, Bell Soto, Madonna, Weir, AIDES, Erasure, Florence, Lynch, Young, R.E.M., Wolf

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]


Okoliczność do podsumowania przedświateczna, stąd zaczynamy wielce romantyczną w wyrazie fotką z Powązek – w takim stanie zastaliśmy z Szotem nagrobek międzywojennej skandalistki lezbijskiej, Zofii Sadowskiej. W nawiązaniu do poprzednich homowarszawskich spacerów zadusznych, tym razem zapraszamy na oględziny połączone z konkretniejszym oporządzaniem nagrobka – szczegóły tutaj.
Tymczasem zanim spotkamy się wśród pomników, katakumb i szeleszczącego pod stopami listowia, oto zestawienie nachwytliwszych pedalskich tematów z naszego fejsowego fanpejdżyka z ostatnich dwóch tygodni:

Jedną z jutubowych sensacji stał się natychmiast reklamowy klip kosmetyczny, popełniony przez Zombie Boya na rzecz prodktów, kryjących blizny, tatuaże i wszelkie inne przebarwienia na skórze. Jak widać – bardzo skutecznie, zwłaszcza przy udziale kilku speców od make-upu i wizażystów:

Ponadto zaroiło się ostatnio od nowości muzycznych:

Zachowaliśmy na koniec naszą cichą faworytkę, która pewnego poranka wprawiła nas swoim trashowym klipem, dyskotekową melodią i powerem w głosie w całkiem filuterny nastrój. Więc – przed melancholijnym świętem – zapodajemy:

Spokojnego przedłużonego weekendu!

FLASHBACK: FB, Evans, AbFab, Minelli, Madonna, Replika, Biedroń, Levine, Lykke Li, Yehonathan, Hi Fashion, Erasure

Trochę długo nic się nie działo na blogu – to wina nie tyle sezonu urlopowego, co pewnych niespodziewanych życiowych wydarzeń, którymi nie mamy zamiaru truć naszych PT Czytelników. Uspokajamy jednak – właśnie wracamy z wirtualnego niebytu do stałego harmonogramu aktualizacji. Na początek szybciutko podsumujemy ostatnie tygodnie na fejsie.

Jak można domniemać z obrazka powyżej, zyskaliśmy nową okazję do świętowania: 12 sierpnia, dzięki połączonym siłom sprzymierzonym oraz paru życzliwym osobom, liczba fanów naszego fanpejdżyka rzutem na taśmę przekroczyła 600 osób wszelkiej możliwej płci. Cieszymy się strasznie i jeszcze raz wszystkim od serducha dziękujemy.

Na polskim podwórku politycznym najpiękniej w ostatnim czasie namieszała sprawa młodego geja wybranego na sołtysa Leśniewa: najpierw opisana w Replice, potem w GW oraz Polityce. Dopiero Super Express dolał nieco dziegciu do morza słodyczy, jak to homoseksualista rządzący wsią dla nikogo z jej mieszkańców nie stanowi problemu.

Drugim tematem miesiąca pozostają roszady przedwyborcze, z głośnym opuszczeniem przez Roberta Biedronia szeregów SLD na czele – ruch najcelniej chyba podsumowany tutaj. Wskoczenie na jego miejsce radnego Legierskiego ocenić można chyba tylko jako co najmniej niezręczne. W ostatnich dniach okazało się, że mnóstwo znajomych i miłych twarzy wystartuje z list Palikota, wśród nich m.in. własnie Biedroń, który stanie w szranki z Leszkiem Millerem oraz transseksualna Anna Grodzka.

A oto pokrótce dalsze tematy, jakie pojawiły się na fanpejdżu przez ostatnie 3 tygodnie:

Muzycznie i paramuzycznie donosiliśmy i linkowaliśmy m.in.:

Na deser zostawiliśmy klip do nowego kawałka artysty niepoważnego – Jonny’ego McGoverna, który tym razem wychwala zalety moli książkowych. Nieco fałszywie zważywszy, że w teledysku mało który z nich różni się wyglądem od modela:

Na początek to tyle. Miłego tygodnia, i do ciągu dalszego.

CLIP DNIA: Madonna’s Gaga Nightmare

Wklejamy to z co najmniej trzydniowym opóźnieniem, bo za każdym razem gdy wejdziemy na stronę youtube, by skopiować kod, oglądamy ten skecz kompulsywnie do upadłego. Po przejrzeniu innych produkcji Charliego przyznamy, że w tej wizji przeszedł samego siebie:

Ileż tu perełek, gotowych haseł, rozmowa z najbardziej w tym zestawie chyba udaną Cher – powalająca. Nam nie wiedzieć czemu przypomniał się całkiem inny kawałek naszego własnego autorstwa, z prehistorycznej epoki przedgagoidalnej.

Miłej niedzieli…

VINTAGE CORNER: Robert Jeffrey – Vogue

Pewnie już wszyscy widzieli, ale co tam, nigdy dość, a zawsze to ukłon w stronę przegapialskich: oto internetowa sensacja ubiegłego tygodnia, linkowana gdzie popadnie.

O impecie, z jakim klip wtargnął do gejowskiej blogosfery niech zaświadczą cyferki: o ile w pierwszych dniach obejrzało go ledwie kilka osób, to potem padały kolejne rekordy – dzień 4: 4,5 tysiąca, dzień 5: 350 tysięcy. Łącznie filmik doczekał już prawie miliona odsłon na samym serwisie vimeo.com, gdzie pierwotnie się pojawił.

Trudno się dziwić tej popularności, bo rzecz jest urocza: w 1991 roku pewien dziewięciolatek pojechał z rodzicami do Hampton. Tamtejsze kasyno oferowało wówczas swoim gościom atrakcję w postaci stoiska z kamerą, gdzie na tle bluscreenu (na którym jako tło pojawiał się wybrany motyw) można było zainscenizować swój występ do ulubionej piosenki.

Nie zgadniecie, co wybrał mały Jeffrey:

Jeśli nie podlinkowaliśmy tutaj tego cudeńka wcześniej, to tylko dlatego, że opowieść Jeffreya zapowiedział inny blog, którego treść idealnie wpasowuje się w profil tego kącika: Born This Way. Kto nie był, niech natychmiast nadrabia – to urokliwy zbiór ilustrowanych zdjęciami z dzieciństwa opowieści dorosłych już ludzi, którzy próbują zdefiniować moment, w którym odkryli, że są homoseksualni.

W swoich wspomnieniach na tej stronie, Jeffrey tak komentuje występ powyżej:

I barely knew what homosexuality was when I performed to „Vogue” at age 9. Back then, I was precocious, but innocent: carefree, unaware, and having a blast. People ask if my parents knew I was gay then, but they didn’t know for years.

Paradoksalnie, moment który przywołuje z pamięci jako pierwsze uświadomione doznanie homoseksualne, przypada post factum na kilka lat wcześniej:

[it] occurred around age 4, while watching a TV special hosted by Shari Lewis. During a musical number, one of the male performers onstage happened to be gorgeous, muscular, and clad only in a loin cloth and fez. And my body tingled in a way I couldn’t understand.

I taka właśnie jest idea tego bloga. Może nie mówi nachalnie i propagandowo ‚homoseksualizm jest wrodzony’. Ale na konkretnych przykładach i typowych opowieściach z dzieciństwa przywołuje stwierdzenie większości gejów i lesbijek nieobce i wspólne: że to po prostu w nich już było.

A ciekawych, co wyrosło z takiego ładnego chłopczyka odsyłamy na jego profil na vimeo, z jedynym oficjalnym, dorosłym zdjęciem oraz na jego kanał w jutubie, na którym aż roi się od oldschoolowych, ponadczasowych diw.

FLASHBACK: SLD, Tom Ford, Osiatyński, Roisin Murphy, Grace Jones, Bextor, Madonna, Hegarty, George Michael

jeden z najpopularniejszych obrazków ostatnich kilku dni


Święta, święta – i po świętach. Tydzień w którym najpierw – według fejsbuka – na fanppejdżu ubyło nam prawie dziesięć obserwatorów, którzy szczęśliwie następnie nie tylko wrócili, ale przyciągnęli kilku nowych (m.in. dzieki obrazkowi powyżej). A może to dlatego, że chociaż stołeczne ulice wyludniły i odsamochodziły się już około wtorku, u nas wciąż sporo się działo (podobnie jak w rodzimej polityce), i zdążyliśmy pokazać nie tylko sporo nowych obrazków z naszej blogowej galerii GayEye, ale także m.in.

Wszystkim humory poprawiał nasz nowy króliczek wielkanocny:

    Wśród licznych odkryć muzycznych dominowały covery, powroty, kolaboracje i występy gościnne, spośród których odnotować musimy:

    I tym bojowym hymnem z podniesioną głową wkraczamy w nowy tydzień. Krótszy nieco, bo weekend był dłuższy. Czy jakoś tak…

    FLASHBACK: WAW, Kochanowski, Legierski, Ewa & Gosia, HIV, Depp, Transsmisja 2, Beatles


    ojtam-ojtam, zdjęcie tygodnia nie musi być reportażowe. dziś 6 grudnia, pierwsze wejście Mikołaja 🙂



    Tematem nr 1 w tym tygodniu – także u nas – były obchody Światowego Dnia AIDS. Żeby już nie zanudzać, tym razem zupełnie o czym innym.

    W listopadzie ukazał się pierwszy numer warszawskiego, kulturalnego miesięcznika WAW, wydawany przez fundację Uptown dobrze znanego Mike’a Urbaniaka. Jeśli dobrze rozumiemy, z ambicjami; w każdym numerze pojawiać się będzie też tematyka LGBT. Cykl dużym kopem zainaugurował równie znany (albo i znańszy? znany inaczej?) dr Jacek Kochanowski, zadając odnośnie stolicy fundamentalne pytanie: dlaczego w Warszawie nie nawet zalążka gejowskiej dzielnicy? Oto kluczowe akapity artykułu Gdzie jest Soho?:

    Nie ma dzielnicy, nie ma społeczności. Jest „branża” lub „środowiko”. Oba terminy mają wydźwięk raczej pejoratywny. (…) Większość warszawskich lesbijek i gejów głęboko uwewnętrzniła antyhomoseksualną paranoję i gotowa jest zaciekle zwalczać na forach internetowych zwolenników „afiszowania się”. Ideę miasteczka gej/les w Warszawie zapewne potraktowaliby jako co najmniej niesmaczną, kojarzącą się jedynie z gettem. Jej funkcję wspólnototwórczą zbyliby wzruszeniem ramion. Nie potrzebują wspólnoty, tylko świętego spokoju. A tę gwarantuje niewidzialność.
    Warszawa ma orientację seksualną. Warszawa jest porządnym, bogobojnym heterykiem. Czczącym pamięć swych bohaterów w kolejnych muzeach. Dogadzającym sobie stadionami, gdzie może ryczeć (…), upamiętniającym papieża Polaka kolejnymi pomnikami. Warszawskie lesbijki i geje, osoby bi- i transpłciowe świetnie się w takiej hetero-Warszawie czują. Wolą udawać przed sobą, że to jest także ich miasto. Wydarcie choćby kawałka przestrzeni miejskiej i urządzenie tam czegoś „swojego” wymagałoby przecież rezygnacji z wygodnej niewidzialności. „Afiszowania się”.  W Warszawie nie ma lesbijek i gejów. Dlatego nie ma warszawskiego Soho. I nigdy nie będzie. (czytaj całość)

    Całość artykułu (oraz pierwszego numeru WAW) do przeczytania tutaj. Linkujemy dopiero teraz, bo wcześniej online udostępniona była wyłącznie część przedwyborcza, poświęcona kandydatom na prezydenta stolicy. Pismo w wersji drukowanej dostępne jest na Chłodnej 25 oraz w Bęcu przy Mokotowskiej 65. Fanpage na FB. Serdecznie zachęcamy!

    Pozostałe tematy tygodnia jak zwykle w zajawkach:

    Jak widać, tym razem bardziej było kulturalnie, niż politycznie. Na koniec zatem sześć minut słodkości w postaci montażowego klipu z męsko-męskimi tańcami:

    I w tym – oraz mikołajowym – duchu: miłego tygodnia!
    Miłego tygodnia…

    FLASHBACK: 11 listopada, Jackson, Ars Homo Erotica, Scarnici, Madonna, Sporniak, PSB, Randy Blue


    zdjęcie tygodnia: kontrmanifestacje w czasie marszu narodowców w Warszawie (źródło: gazeta.pl)

    Ubiegły tydzień zdominowały przygotowania do marszów 11 listopada, a później – relacje z ich burzliwego przebiegu. Wobec blokad przeciwników spod szyldu Porozumienia 11 Listopada, przemarsz połączonych sił faszyzujących ONRu i Młodzieży Wszechpolskiej skierowany został przez policję na inną trasę, i tam właśnie doszło ostatecznie do starć. Ofiarą zdarzeń padł m.in. Robert Biedroń, który po zatrzymaniu oskarżył policję o pobicie. Rzecz jasna rozwój wydarzeń komentowali obszernie blogerzy, oto kilka głosów:

    Dazzlite: Gdyż jakkolwiek zgadzam się, że symetrii takiej nie powinno być, kontrmanifestacja antyfaszystów w przerażający sposób zbliżała się do symetrii właśnie. A skutki mogą być bardzo złe. (…) Ja też widziałem tych przeciwników MW. I też odniosłem wrażenie że to oni są faszystami. O narodowcach mówili oni: „trzeba wyplenić te chwasty” czy też „w tym mieście nie ma miejsca na te śmieci”. DOKŁADNIE te same słowa wypowiadali skini mówiąc o gejach przed EuroPride.

    Abiekt: Mam poczucie, że niezależnie od tego co się stało, wiele osób zaczęło się zachowywać nielogicznie. Prawo nie jest od tego by chronić „moralnie wyższych”, a od tego by chronić wszystkich. Hipokryzja polega na tym, że jakoś nikt do tej pory nie przyglądał się „delikatności” zatrzymań przeciwników parad, ale gdy nas to dotyka – jest krzyk. Należy pamiętać, że policja też pracuje w stresie… to są ludzie, nie faszyści – jak by chciała Antifa. Zapominamy też o tym, że de facto policja mogła zatrzymać wszystkich, którzy znajdowali się na nielegalnej demonstracji. Z tego co wiem nawet nie wylegitymowano jej uczestników i uczestniczek. To akurat umyka komentującym.

    Zmyślnik: Jeszcze ta kwestia rzekomo symetrycznej przemocy. Na kogo polują narodowcy? Na wszystkich za wyjątkiem innych narodowców i „nieuświadomionych mas” – materiału do konwersji na „masy uświadomione” i narodowe. Może jestem naiwny – ale nie wydaje mi się, by cokolwiek podobnego miało miejsce w przypadku anarchistów. Tak, darzą oni niechęcią faszystów. Jasne – wierzę, że jak w każdej ludzkiej populacji znajdą się wśród nich bydlaki, gotowe pobić gdy im się napatoczy ktoś „z przeciwnego obozu”. Tylko ten „przeciwny obóz” w przypadku narodowców jest niewspółmiernie większy.

    Emocje wrzały nie tylko na forach prasowych, ale także na FB, gdzie ze swojej strony skontatowałem m.in. ze smutkiem:

    nie ma zwycięzców.
    marsz się odbył, na nim też zgromadzili się ludzie, którzy są przekonani o sukcesie. że mimo zadymy lewaków i zboczuchów dotarli gdzie chcieli.
    we własnej głowie każdy może być zwycięzcą. problem w tym, że wielu narodowców przychodzi z tym samym przekonaniem, i z tym samym wychodzi. i trochę nie mamy na to wpływu, niezależnie od tego, ilu ludzi siądzie na tym asfalcie (całość dyskusji tutaj)

    Sprawa Roberta Biedronia i pobić przez policję trafiła do prokuratury, ma również zostać zbadana przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Przebieg akcji policyjnej, jak również udzielenie przez władze stolicy zgody na przemarsz parafaszystowskich organizacji, skrytykowany został przez organizacje praw człowieka, m.in. fundację helsińską oraz polityków lewicowych. Wydarzenia warszwskie podsumowane zostały także w niedzielę podczas dyskusji w siedzibie Krytyki Politycznej.

    Wobec powyższego trudno się dziwić, jak nieliczne okazują się pozostałe queerpopowe ‚wrzuty’ na FB zeszłego tygodnia:

    Na koniec milusińska piosnka, skręcona z disneyowskiej ramotki przez tego pana:

    I to by było na tyle. Przynajmniej na tydzień…

    FLASHBACK: George Michael, WFF, Curtis, Kushner, LGBT, Lourdes, Ibisz, MNW


    zdjęcie tygodnia: kolejny sensacyjny outing w brukowcu.



    Ubiegły tydzień upłynął na Fejsbuku pod znakiem szaleństwa zatytułowanego Gosia & Ewa in the Air – chyba nie trzeba już nikomu przypominać o obowiązku codziennego głosowania na polskie dziewczyny? Ale przypominamy, bo został już tylko tydzień do rozstrzygnięcia konkursu, warto się więc trochę przyłożyć. Kto nie wie, czemu, niech czyta tu.

    Niemniej zdarzyło się też kilka innych rzeczy, oto niektóre tematy:

    Oprócz tego sporo się działo muzycznie.
    Linkowaliśmy do chwytliwych kawałków: Barbra Streisand tandemu Duck Sauce; wyciszonego coveru hitu Wonderful Life Hurtsów – Kylie na żywo dla BBC; remixu dżordżmajkelowego I Want Your Sex autorstwa tandemu Freemason’s z okazji reedycji albumu (odłożonej chwilowo z uwagi na osadzenie wokalisty).
    Naszym muzycznym faworytem tygodnia pozostaje jednak mashup wokalu Arethy Franklin z kawałka Save Me z przebojem OMD, poczyniony z okazji come-backu przez tych ostatnich:

    http://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F5010050%3Fsecret_token%3Ds-Q2Tva&secret_url=false

    Żegnamy się tradycyjnie wybranym obrazkiem z galerii QueerPop Daily.
    Stosownie słonecznym do rozpogodzonej pogody:

    No i jak zwykle apel do niezdecydowanych: zapiszcie się wreszcie na listę naszych fanów!
    Dziękujemy z góry.