CLIP DNIA : DiMartino strikes back…

Blogowanie o mediach ma to do siebie, że starsze spośród wklejonych materiałów po prostu znikają z sieci, i jeśli nie podwiesza się ich z własnych serwerów, co drugi wpis pozostaje nagle bez ilustracji filmowo-muzycznej (zwłaszcza w przypadku przecieków takich jak ten). Na wczorajszą wieść, że z sieci zniknęły clipy sympatycznego Michaela DiMartino, o którym pisaliśmy tutaj, nieco się zmartwiliśmy, bo przecież nie widzieliśmy dla tego zniknięcia żadnych powodów.
Jednak już krótka wizja lokalna pokazała, że clipy mają się jak najlepiej, wszystko wskazuje na to, że CaptainL0ver po prostu się zreorganizował na swojej stronie. Linki podmienione, a przy okazji okazało się, że od ostatniego wpisu tłumacz języka migowego spełnił swe zapowiedzi, i nadal kręci klipy do muzyki Britney i innych wykonawców. Oto zapowiadany wcześniej teledysk do If You Seek Amy, z podwójnym niezbyt przyzwoitym znaczeniem tytułu…

CLIP DNIA: Michael DiMartino – Womanizer + Kill the Lights

Po gejowskiej blogosferze od kilku dni krąży nowa wersja spearsowego Womanizera. Poza faktem, że do hitu Britney tańczy na wpół roznegliżowany, młody, żywiołowy, gładki chłopiec, jego wersję wyróżnia, że stworzona została dla osób słabo słyszących i niesłyszących.

Michael, z zawodu migacz, do choreografii wplata tłumaczenie tekstu piosenki w języku migowym, i trzeba oddać – robi to z wielkim wdziękiem (co niekoniecznie ma związek z ujmującym, łobuzerskim uśmiechem). Dodatkowo Michael sam dokonuje montażu teledysków, starając się, aby rytmem też jak najlepiej oddawały przebieg utworu, stąd sporo tu przebitek, fleszy i innych krótkich efektów wizualnych.

W przygotowaniu kolejny klip, tym razem do niesławnego If You Seek Amy, w którym DiMartino chce oddać także językowe dwuznaczności tekstu. Tymczasem jego jutubowy kanał przerodził się w popularnego vloga, na którym opowiada o swoim gejostwie i sposobie na życie. A ma o czym, bo nie sposób odmówić mu pasji do tego, co robi… W przyszłości na przykład chciałby wrócić do śpiewania. A wtedy znów o nim napiszemy.
Z przyjemnością.