OH-MY-GAY-GOD: James Franco – cover girl


Zdjęciem powyżej transmagazyn Candy zapytywał jakiś czas temu, kto będzie jego następną ‚dziewczyną z okładki’.
Właśnie się dowiedzieliśmy:

James Franco na okładce magazynu Candy
Dla dalej nie kojarzących (przemiana jest zaiste bardzo sugestywna), oto obrazek, który kojarzy się dużo lepiej:

James Franco jako Scott Smith
Tak-tak, kochani. To James Franco, którego najpierw pokochaliśmy za ten filuterny wąsik w romantycznym przyboczniku Milka (ewidentnie mu z nim do twarzy), a następnie za liczne jak najbardziej przychylne wystąpienia i wypowiedzi pro-gejowskie. W najbliższym czasie zobaczymy go w zresztą w filmie o kolejnej znaczącej postaci w historii LGBT: jako beatnikowskiego poetę, Allana Ginsberga. Kto nie zna – najwyższa pora doczytać. Najbardziej cierpliwi poczekają w Polsce do stycznia, kiedy to film Howl wejdzie na nasze ekrany.

James Franco jako Allan Ginsberg
Jak widać, James – o ile faktycznie jest heteroseksualny – ma sporo dystansu do siebie. O ile okaże się, że nie jest – też. Ostatnio spore poruszenie wzbudziły informacje o jego zwyczajach… mastrubacyjnych. Na szczęście prezentuje swą osobą dużo więcej, zwłaszcza w obiektywie Terry’ego Richardsona.

EVENT DNIA: Oskary 2009


Oskarowa noc już zyskała miano najbardziej gejowskiego wieczoru: mnóstwo klasycznej muzyki musicalowej, z odśpiewaniem w finale z jednego numerów klasyka Over the Rainbow oraz dwie wzruszające przemowy w związku z Oskarami dla Milka – Penn postanowił na tyle dużo czasu poświęcić sprawie, że nawet nie podziękował własnej żonie. O nagromadzeniu tematu niech poświadczy fakt, że w retransmisji na Azję wygłuszono wszelkie nawiązania do homoseksualizmu.

Producenci show postawili na scenie jako gospodarza wieczoru maczoidalnego Hugh Jackmana (kto wiedział o jego przegiętej musicalowej przeszłości, ręka w górę), który dwoił się i troił w numerze inauguracyjnym przedstawiając w formie śpiewanej wszystkie tytuły, nominowane do nagrody w kategorii film roku.

muzyczne otwarcie oskarowego wieczoru

W kolejnym numerze, w doborowym towarzystwie Beyonce oraz obsady Mamma mia! (Dominic Cooper, ech!) oraz High School Musical (Zac Effffffron, ech!), na całe gardło ogłosił światu, że oto musical powstaje z martwych. Chyba na ekranie, bo kryzys ekonomiczny poważnie zatrząsł Brodwayem, który w popłochu zdejmuje z afiszy kolejne tytuły.

http://www.dailymotion.pl/swf/k7zSo11sad57mMXFcV&related=1
Musical is back!

No ale grunt, to dobre samopoczucie Akademii. Autorzy gali mogą spać spokojnie – tegoroczna gala jest najlepiej ocenianą w ostatnich latach i – co ważniejsze! – cieszyła się wysoką oglądalnością.

Z muzykalnego obowiązku donosimy także, że Oskara tak za muzykę, jak i piosenkę do filmu, zdobył autor ścieżki dźwiękowej do najbardziej utytułowanego filmu wieczoru, Slumdog. Milioner z ulicy. Jeszcze tego samego wieczoru, indyjską piosenkę wzięły na remiksową tapetę Pussycat Dolls (czyli w praktyce – Nicole Scherzinger), a co z niej zrobiły, posłuchać można na oficjalnej stronie kompozytora, AR Rahmana.

Nie zapominajmy też o drugim po gali oskarowym wydarzeniu: jak co roku od 17 lat, Elton John wyprawił swoje własne przyjęcie, na którym za wejściówkę o wartości 3.500 dolarów pojawiła się cała telewizyjno-muzyczno-filmowa śmietanka.

Podczas miłego wieczoru mimo recesji, fundacja Sir Eltona zebrała na walkę z AIDS 4 miliony zielonych, m.in. podczas aukcji , podczas której za 20.000 sprzedano skrzynkę, na której Jackman śpiewał podczas gali na temat filmu Milk. Za 60.000 natomiast jakiś desperat kupił możliwość osobistego spotkania z Johnem podczas innego ważnegu balu pod egidą magazynu Vanity Fair.