FLASHBACK: Tęczowa flaga, Parada, Konarzewska, Gaga, Kostrzewa, Kataryna, MWN, Björk, Kazaky, B. Scott

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]
Instytut Teatralny – miejsce gdzie tęczowa flaga wisi bez propagandowej szopki


Miniony tydzień bardzo był monotematyczny, nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego. Już od poniedziałku sprawa tęczowych flag rozgrzała nie tylko branżowe łamy: na Ursynowie miała wisieć tydzień, a zniknęła tak szybko, że przeciwnicy eurosodomy nie mieli pod czym protestować. Potem miały zawisnąć kolejne, ba! nawet postalinowski Pałac miał rozbłysnąć branżowymi kolorami (ponoć świecił przez moment). Nic z tego nie wyszło (czy ktoś sprawdził burmistrza Guziała, czy powiesił flagę z powrotem na sobotę?), ale zawsze to jakieś pomysły na przyszłość. Obietnicy dotrzymał zato Googiel, który w polskiej domenie przez weekend opatrywał wyszukiwania haseł LGBT tęczowym ozdobnikiem (przetestowane m.in. na hasłach ‚parada równości’, ‚kph’, ‚lambda’, ‚gejowski’, ‚lesbijka’).

kamienica w centrum stolicy, gdzie tęczowa flaga wisi cały rok, bez łaski


Oficjalną relację dla homików pisali wszyscy wspólnie, teraz przyszedł czas na indywidualne refleksje i wnioski – wczoraj na Trzyczęściowym, dzisiaj u Abiekta. Jako przeciwwagę dla wszelkich środowiskowych swar i dyskusji oraz dla przywrócenia proporcji proponujęmy lekturę krótkiego wpisu u Maćq. Mamy dokładnie tak samo – ideolo swoją drogą, ale dla idących często najważniejsza jest własna perspektywa, poczucie, że otacza ich przyjazny tłum, który tak samo potrzebuje utwierdzenia. Powtarzajmy bez końca: parada to ci wszyscy ludzie obok. Dobrze, że są.

Poza tym na naszym fanpejdżyku mignęły takie tematy:

Pojawiło się też kilka propozycji okołomuzycznych:

Na koniec jeszcze raz o paradzie: skoro narzekamy na bezbarwność polskiej kampanii, plakatów i haseł, to niech pewną pociechę stanowi fakt, że inni mają problemy w drugą stronę – oto zachęta do udziału w tegorocznej edycji Pride Week w Toronto, która wywołała kontrowersje swoją obrazowością:

Nie wiemy, jak wy. Nam się takie powielanie stereotypów całkiem podoba 🙂

PORTFOLIO: Parada Równości 2011

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]
zdjęcie tygodnia: Robert Biedroń na czele prozwiązkowego klina na Paradzie Równości

No i przeszła. Zainteresowanie mediów okazało się mniej niż żadne, czemu poniekąd trochę trudno się dziwić, bo od kiedy się na warszawskich paradach uspokoiło z zamieszkami (tym razem brunatne towarzystwo odśpiewało tylko swoje mantry na rozpoczęcie imprezy), przemarsze zaczęły przebiegać podobnie, co moze sprawiać wrażenie, że wszystko zostało już załatwione.

Jak impreza wyglądała od strony maszerujących, opisaliśmy w zbiorowej relacji Homików, Trzyczęściowego garnituru, Abiekta (pod tekstem u tego ostatniego arcyciekawe wypowiedzi!) oraz niżej podpisanego, który ostatecznie dał się rzecz jasna wrobić w niesienie różowego potwora przez całą Marszałkowską. Przedtem zdążyłem jednak pokursować nieco swoim zwyczajem pomiędzy oboma końcami parady, skrajnie odmiennymi. Dla ciekawych oraz potomności – całość tekstu po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.


Jedyny póki co dowód na obecność queerpopa na Paradzie

Podsumowując:

In plus zaliczyć można organizatorom, że ostatecznie postawili na postulaty polityczne, jednocześnie dystansując się do dyrdymałów, które tradycyjnie trajkotali politycy z Komitetu Honorowego. Mam wrażenie, że wolta ta wymuszona została przez falę krytyki oraz rozmach, z jakim Miłość nie wyklucza wkroczyła ze swoimi postulatami, jednocząc pod białymi parasolkami osoby, które zwykle trudno posądzić o wspólne stanowisko. Płachtę z jednoznaczymi żądaniami nieśli przedstawiciele wszystkich frakcji działaczowskich. Chwała.

In minus – niska frekwencja, ostatnie platformy snuły się kompletnie bez publiczności. Część osób deklarowała absencję w związku z poczynaniami organizatorów, być może inna część nie przyszła z kolei obawiając się nadmiernego politykowania? Porażką okazał się rządek kilku bezbarwnych stoisk, buńczucznie zapowiadany jako ‚miasteczko równości’ – barwniej wypadł już nawet desant spod krzyża ds. walki z eurosodomą po drugiej stronie placu. Uczestników nie udało się przyciągnąć, nie dało się też zatrzymać. Także oficjalne afterparty Parady świeciło pustkami.

Rzecz jasna wszystko to nie przeszkodziło barwnemu pochodowi przejść radośnie przez miasto. Ze zdjęć, które pojawiły się niemal natychmiast na portalach i na fejsbuku zmontowaliśmy przekrojowe portfolio kilkudziesięciu wybranych. Dla tych co byli i nie byli. Mimo wszystko – jest czego żałować 🙂

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

http://www.db798.com/pictobrowser/swfobject.js var so = new SWFObject(„http://www.db798.com/pictobrowserp.swf”, „PictoBrowser”, „540”, „400”, „8”, „#CCDDBB”); so.addVariable(„source”, „album”); so.addVariable(„userName”, „timofieusz”); so.addVariable(„names”, „PortfolioParada2011”); so.addVariable(„albumId”, „5617292896701363569”); so.addVariable(„titles”, „off”); so.addVariable(„displayNotes”, „always”); so.addVariable(„thumbAutoHide”, „on”); so.addVariable(„imageSize”, „original”); so.addVariable(„vAlign”, „top”); so.addVariable(„vertOffset”, „0”); so.addVariable(„colorHexVar”, „CCDDBB”); so.addVariable(„initialScale”, „on”); so.addVariable(„bgAlpha”, „70”); so.write(„PictoBrowser110612161914”);
obejrzyj portfolio w większych rozmiarach. 

autorzy i źródła zdjęć: Agata Kubis (galeria FB), Radosław Cetra dla MNW (galeria FB), Bartosz Dominiak (galeria FB), Kuba Atys (Agencja Gazeta), Magda Dropek (galeria na IS)

PARADA RÓWNOŚCI 2011: ZABAWA I POLITYKA

Tegoroczna Parada Równości była szczególna pod kilkoma względami: jubileuszowa edycja odbyła się w atmosferze coraz intensywniejszej debaty o możliwości (dla niektórych: coraz bardziej oczywistej konieczności) wprowadzenia w Polsce instytucji związków partnerskich. Po raz pierwszy od kilku lat nie była firmowana przez krytykowaną w przeszłości Fundację Równości. Zawiązany do obsługi tegorocznej imprezy Komitet jeszcze przed imprezą zebrał cięgi za dalsze odpolitycznianie imprezy. Na szczęście grupa domagająca się wyartykułowania konkretnych postulatów okazała się silna, zwarta i gotowa, a organizatorzy wyciągnęli z krytyki stosowne wnioski.

Dla organizatorów akcji „Miłość nie wyklucza” Parada rozpoczęła się już o godzinie 12, gdy wraz z SPR i Lambdą Bydgoszcz zjawili się pod Sejmem i ustawili skromny kramik z darmowymi pinsami, pocztówkami, parasolami i transparentami kampanii. W ciągu pół godziny rozeszły się niemal wszystkie materiały, w tym ponad dwa tysiące ulotek dla wolontariuszy, którzy kolportowali je podczas imprezy. Oporniej brano transparenty-patykowce, ale i one w końcu znalazły opiekunów.

Jeszcze kilkanaście minut przed oficjalnym rozpoczęciem kolorowy tłumek nie imponował liczebnością… Niemal tradycyjnie już impreza rozpoczęła się ponad półgodzinnym opóźnieniem – platforma organizatorów była dekorowana na bieżąco, w tym czasie przybywali też kolejni uczestnicy i uczestniczki. Nieopodal, pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego, zebrali się narodowcy i neofaszyści w proteście przeciwko galopującej paneuropejskiej sodomii. Ich rytmiczne śpiewy niesione przez wiatr przypominały, że „prawdziwi Polacy” są blisko. Niestety, kolejne pieśni o czystości narodu urozmaicone zostały ciskaniem nie tylko jajek, ale także petard.

W rolę gospodarza platformy organizatorów wcielił się Łukasz Pałucki. Nieco opóźniony start przemarszu rozwlekły dodatkowo liczne acz zwięzłe przemówienia członków i członkiń Komitetu Honorowego imprezy, m.in. profesora Wiktora Osiatyńskiego, Ryszarda Kalisza i Janusza Palikota. Wszyscy podnosili znaczenie imprezy nie tylko dla praw LGBT, ale także dla podstawowych praw człowieka. Zdecydowanym zaskoczeniem dla wielu było odegranie z głośników hymnu narodowego, po którym Jacek Adler wygłosił manifest Parady.

O ile słowa o „tradycyjnej polskiej tolerancji” wywołały rozbawienie i okrzyki protestu, to ciąg dalszy znów zaskoczył. Jacek Adler podziękował za obecność przedstawicielom polskiej politycznej lewicy, by w następnym zdaniu wypomnieć im zaniechania wobec społeczności LGBT. Wezwał do jak najszybszego poparcia idei związków partnerskich, ale nie w obecnym kształcie (formę zawierania związku u notariusza określił jako „marne resztki z pańskiego stołu”). Zasugerował szersze konsultacje ze społecznością LGBT, a nie tylko wsłuchiwanie się w głos kilku osób. W ten sposób przyłączył się do nurtu krytykującego tak projekt ustawy w obecnym kształcie, jak i firmującą go Grupę Inicjatywną. W przeciwieństwie do bogoojczyźnianej, ta część przemówienia Adlera powitana została oklaskami.

Najbardziej przychylne reakcje wzbudziło przemówienie „tęczowego” burmistrza Guziała, który w swojej odezwie zwrócił się do narodowców, zachęcając ich, by w imię miłości przyłączyli się do tęczowego pochodu. Paradę oficjalnie otworzył jej historyczny twórca Szymon Niemiec, błogosławiąc uczestników i uczestniczki. Pokrzepiony hasłami „Polska jest tutaj” czy „Chrystus jest z nami” pochód wystartował.

Od początku obok platform, w większości w tym roku niemrawych i pustych (zdecydowanie najlepiej bawiła się czarna, tłumna, firmowana przez klub Glam), uwagę zwracały mniejsze i większe tęczowe flagi, drag queens i ich barwne stroje. Uwagę fotoreporterów przykuwały wielkie, niesione przez ochotników banery z żądaniem związków partnerskich, firmowane przez akcję „Miłość nie wyklucza”: znany z poprzedniej parady i marszów jedenastometrowy różowy gigant oraz nowy, ze zmodyfikowanym hasłem „Żądamy ustawy o związkach partnerskich (a nie spółki cywilnej)”.

Zaraz po starcie w wąską ulicę Piękną, gdzie do Parady dołączały kolejne wozy, tłum wymieszał się, rozdzielając banery, które jednak wkrótce – dyrygowane przez wprawnych przewodników – nieco „zorganizowały” maszerujących. Nowy baner podążał tuż za otwierającą Paradę platformą organizatorów, tworząc niejako drugie, „ludzkie” czoło marszu. Różowy gigant sunął kilkanaście metrów dalej, tuż białym transparentem „Whatever” Jej Perfekcyjności, rzeczniczki Parady, która znów zrobiła furorę, tym razem stylizacją na Marię Antoninę.

W Alejach Jerozolimskich okazało się, że banery ramię w ramię niosą przedstawiciele i przedstawicielki aż siedmiu organizacji LGBT – SPR, Otwartego Forum, KPH, Lambdy Bydgoszcz, Lambdy Warszawa, Trans-Fuzji i Fundacji Równości. Dopiero na Marszałkowskiej udało się zrealizować pierwotny plan i utworzyć z obu płacht trójkątny klin, u którego wierzchołka szedł Robert Biedroń. Mimo różnych koncepcji realizacyjnych hasło „Żądamy związków partnerskich” połączyło wszystkich i stało najbardziej widocznym postulatem Parady, nawet jeśli nie dla wszystkich znaczy to samo.

Oczywiście nie zabrakło innych transparentów i haseł, wśród których na uwagę i wyróżnienie zdecydowanie zasługują: „Nie, dupy nas nie bolą!” (nawiązanie do „słynnego hasła kontrmanifestantów „A dupy Was nie bolą?”), „Sami sobie chodźcie do notariusza!”, „W Unii żony, w Polsce przyjaciółki – ja długo jeszcze?” oraz „Jestem pedałem i mam obowiązki pedalskie”. Nie zabrakło też największej tęczowej flagi w Polsce przyniesionej przez Lambdę Warszawa. Wśród flag i płacht co chwila migały białe parasolki „Miłość nie wyklucza”. Atmosfera święta udzieliła się maszerującym, wśród których zwyczajowo już znaleźli się rodzice z dziećmi, spacerowicze ze zwierzakami, nie brakowało też męsko-męskich i damsko-damskich par idących za ręce. Jak zwykle też barwny pochód pozdrawiany był z okien, balkonów i zatrzymanych tramwajów – zwłaszcza na ostatnim odcinku nie brakowało gapiów. Entuzjazm gasł nieco na widok ogona Parady, w którym smętnie snuły się ostatnie cztery platformy, otoczone już nie paradowiczami, a szpalerem zamykających kolumnę policjantów.

Huczny korowód bez przeszkód i żwawym tempem dotarł na Plac Bankowy. Tam powitać go miało szumnie zapowiadane Miasteczko Równości, którym okazały się ustawione na skraju placu… cztery namiotowe stoiska: z męską bielizną, organizacją zwierzęcą, książkami Krytyki Politycznej oraz SLD. Piąte, palikotowe, dopiero niemrawo się rozstawiało. Z platformy organizatorów, zamiast muzyki, która mogłaby jeszcze przez chwilę zatrzymać rozgrzany tłum, popłynęły kolejne przemówienia zamykające imprezę, ale też studzące atmosferę. Większe transparenty i banery od razu się zwinęły, przemawiających z platformy mówców słuchało coraz mniej osób – po krótkim czasie oczekiwania na ciąg dalszy, który coraz bardziej się odwlekał, wielu i wiele wybrało emigrację z Placu, który już o wpół do piątej niemal opustoszał.

Tegoroczna Parada nie była niestety wydarzeniem na miarę EuroPride. Podobnie jak w roku ubiegłym zabrakło tłumów, które otoczyłyby wszystkie platformy. Kłuł w oczy brak zagranicznych gości (poza parokrotnie przywołanymi przedstawicielami organizacji LGBT z Białorusi) czy zorganizowanych grup i grupek, które w poprzednich latach zjeżdżały do Warszawy specjalnie na tę okazję. Dziwi też, że organizatorzy nie wygrali w większym stopniu jubileuszowego charakteru tegorocznego marszu – wszak Parada obchodziła w tym roku swoje dziesięciolecie. Cieszy natomiast, że – mimo początkowych zapowiedzi – nie zrezygnowano ostatecznie z postulatów stricte politycznych; nie odebrało to nikomu okazji do zabawy, a radykalizm postulatów dodał dodatkowego smaczku. Szczęśliwie okazało się, że jedno wcale nie wyklucza drugiego. 

Warszawska Parada Równości to zawsze duże wydarzenie – zarówno pod względem medialnym jak i ludzkim. Żadna z manifestacji LGBT nie przyciąga tylu uczestników i uczestniczek. Z tego też powodu chyba nie jest możliwe, by jedna osoba opisała co się działo podczas Parady. Dlatego nasza relacja napisana została przez cztery osoby – różne perspektywy, choć wydarzenie jedno.

Wojciech Szot, Marcin Pietras, Ewa Tomaszewicz, Uschi Pawlik

FLASHBACK: Ursynów, flashmob, 30 lat z AIDS, MNW, Polityka, Mylène Farmer, Robyn

foto tygodnia: flashmob na stacji Metro Centrum [autor: Radek Cetra]


Nie wrzucaliśmy nic w tej rubryce od tygodni i nawet upały nas w tym nie usprawiedliwiają, chociaż lato spowodowało faktyczny spadek aktywności na fejsbuku. Jak nas kiedyś najdzie, to może wrócimy także do tygodni wcześniejszych, póki co jednak skrót zeszłego, w którym wyraźnie dało się już wyczuć wzrost napięcia przedparadowego. Zwłaszcza w weekend było w czym wybierać, w stolicy odbywały się jednocześnie: konferencja na UW, Tydzień Równości na Ursynowie, druga edycja Pomady oraz pierwsza edycja Dni Homowarszawy z towarzyszącym im trzecim spacerem po tęczowej stolicy.

Największe poruszenie wywołała niewątpliwie tęczowa flaga, która zawisła w ramach inauguracji Tygodnia Równości przed Urzędem Miasta na Ursynowie. Fakt, że po raz pierwszy stało się to przed jakimkolwiek polskim urzędem, gdy się dokonał wzbudził więcej niż entuzjazm, przekłuty nieco w poniedziałek, gdy okazało się, że wbrew mniemaniu tzw. opinii publicznej, flaga nie powisi tam przez cały tydzień do Parady, tylko została chyłkiem zdjęta. Wieść gminna niesie, że ma powrócić w sobotę, ale wiadomo – się zobaczy.

Zdecydowanym sukcesem, tym razem bez żadnych ‚ale’, okrzyknięto za to – i zasłużenie – flashmob Zgorszenie w miejscu publicznym, który anonsowany przez kilka dni na fejsie, odbył się na stacji Metro Centrum w Warszawie. Akcja zwołana została w odpowiedzi na wyproszenie jakiś czas temu z tych samych peronów pary chłopaków za to właśnie, że – zdaniem straży – zbytnio się obnosili. W niedzielne popołudnie przez dwie minuty po godzinie 16.00 obnosiło się więc kilkadziesiąt osób:

Żałujemy bardzo, że nie mogliśmy się przyłączyć. Akurat tego typu działania bardzo do nas przemawiają, i chwała, że znaleźli się śmiałkowie, którzy przełamali pierwsze lody.
Inne tematy, które mignęły na naszym fanpejdżu:

Muzycznie też się trochę działo:

Na deser kawałek, który – mimo że jakby bez związku – pozytywnie nastawia nas do całego tygodnia, a zwłaszcza weekendu:

Do zobaczenia na paradzie!

FLASHBACK: SLD, Tom Ford, Osiatyński, Roisin Murphy, Grace Jones, Bextor, Madonna, Hegarty, George Michael

jeden z najpopularniejszych obrazków ostatnich kilku dni


Święta, święta – i po świętach. Tydzień w którym najpierw – według fejsbuka – na fanppejdżu ubyło nam prawie dziesięć obserwatorów, którzy szczęśliwie następnie nie tylko wrócili, ale przyciągnęli kilku nowych (m.in. dzieki obrazkowi powyżej). A może to dlatego, że chociaż stołeczne ulice wyludniły i odsamochodziły się już około wtorku, u nas wciąż sporo się działo (podobnie jak w rodzimej polityce), i zdążyliśmy pokazać nie tylko sporo nowych obrazków z naszej blogowej galerii GayEye, ale także m.in.

Wszystkim humory poprawiał nasz nowy króliczek wielkanocny:

    Wśród licznych odkryć muzycznych dominowały covery, powroty, kolaboracje i występy gościnne, spośród których odnotować musimy:

    I tym bojowym hymnem z podniesioną głową wkraczamy w nowy tydzień. Krótszy nieco, bo weekend był dłuższy. Czy jakoś tak…

    FLASHBACK: Ford, Kramer, Palmer, Croker, Doda, Kendall, Dolan, Gyllenhaal, Ricky, Damian


    zdjęcia rodzinne Toma Forda i Richarda Buckely (źródło)

    Fotki powyżej (tak-tak, ten pośrodku to młodziutki Tom, mniam) zilustrowały jedną z 23 historii homoseksualnych historii miłosnych, którym magazyn Out poświęcił swoje najnowsze, specjalne wydanie. Duże nazwiska na przynętę i okładkę, ale my zachęcamy do lektury wszystkich opowieści. Bardzo krzepiąca lektura, zwłaszcza na taką pogodę.
    Komu mało, niech zajrzy na nostalgiczny blog Born this way, którego pomysł ujął nas swą prostotą: czytelnicy nadsyłają swoje fotki z dzieciństwa, na których – jak sądzą – dają się już dostrzec sygnały o późniejszych inklinacjach seksualnych. Każdemu zdjęciu towarzyszy stosowna, mniej lub bardziej wzruszająca opowieść. Historii pojawia się chwilowo całkiem sporo, więc jest co czytać.

    Szybki skrót pozostałych rewelacji z fanpejdża na Fejsie w ubiegłym tygodniu:

    W kąciku muzycznym klip z filmu Zabiłem moją matkę, którego premiera odbyła się w polskich kinach w ubiegły piątek. Gdyby ktoś jeszcze nie widział i nie czytał, piszą o nim tu, tu i tu. Nam też się podobał 🙂