PLAYLISTA: FEB2012

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

Rzutem na taśmę wrzucamy garść skocznych dźwięków na początek ostatniego weekendu karnawału. Zupełnie nie wiemy, jak do tego doszło: dopiero co nie obchodziliśmy Bożego Narodzenia, a już wczoraj nie daliśmy się zupełnie porwać pączkowemu amokowi. O nieobchodzonych urodzinach pomiędzy jednym a drugim zmilczymy zupełnie, bo nominalny wiek nic nie ma do nijakiej rzeczy.

Tak czy owak, kto uważnie śledzi muzyczną rubryczkę na blogu, tudzież fejsowego fanpejdżyka, zapewne nie będzie zaskoczony poniższym setem. W ostatnich tygodniach pisaliśmy tu o Moullinex i Glorii, na FB linkowaliśmy Mollyhaus, Erasure i Willa Younga. Nieśmiało zwrócimy więc uwagę na resztę: Queen of Hearts, która udostępniła utwór do pobrania w niedawne Walentynki, ironiczne Dwa Misie, czy retropowalającego Tysona na parkiecie (tyle skojarzeń!).

Pozostali także sroce spod ogona nie wypadli, i aż szkoda, że to niespełna 40 minut – folder oryginalnej playlisty dostępny w serwisie Box.com.

Na deser ostatni kawałek z listy w wersji klipowej. Przynajmniej od tego momentu poczynania Willa Younga stają sie coraz bardziej frapujące. Trzeba będzie przyjrzeć mu się bliżej…

[źródło wideo] [queerpop na youtube]

CLIP DNIA: Moullinex ft. Peaches – Maniac

Peaches nie tak dawno zaskoczyła na żywo liryczną odsłoną swojego scenicznego wcielenia (acz nie darowała sobie mrugnięcia okiem do publiczności). Teraz dała się namówić na gościnną wokalizę w produkcji tanecznej. 

Maniac to przeróbka dyskotekowego kawałka Michaela Sembello, któremu sławę przyniósł legendarny film muzyczny Flashdance z 1983 r. Cover Moullinexa jest częścią epki wytwórni Gomma, która przy udziale swoich All-Stars (m.in. tego pana) ale zawsze z gościnnym udziałem Peaches, oddaje hołd legendarnej stajni disco, Casablanca Records.

Nowa wersja Maniaca, powolniejsza i mniej histeryczna od oryginału, chwyta od wejścia za nogi klasyczną linią basu, a za serce – głosem Peaches, który w funkująco-elektronicznym otoczeniu sprawdza się znakomicie.

O czym można się przekonać przy okazji premiery klipu, też niezłego, choć zamiast wokalistki występuje w nim jakaś inna, bardzo giętka pani:

Komu się spodobało – podsuwamy wersję audio (dluższej o dwie minuty), która u nas rozbrzmiewa od świtu. Klasyk w reinterpretacji, która od razu sama nosi znamiona klasyka. Lubimy to bardzo!