FACEBOOK: Zrób sobie prezent!

Święta za pasem, a na fejsowym fanpejdżyku za chwilę przekroczymy próg kolejnej setki, za co postanowiliśmy naszym stałym bywalcom pięknie się odwdzięczyć. Wprawdzie atrakcje zapowiadaliśmy przy tysiącu, ale przy tym tempie wypadnie to zapewne w połowie przyszłego roku, więc jeszcze zdążymy, poza tym każda okazja jest równie dobra, więc od jutra zapraszamy do zabawy – do wygrania 12 różnych tytułów według własnego wyboru. Akcja odbędzie się na fanpejdżu, zasady spisaliśmy tu.

FLASHBACK: Grodzka, Lubiewo, Madonna, NPH, AbFab, Fishel, Brannan, Kylie, Antony

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

zdjęcie miesiąca: Ania Grodzka dla Polityki [źródło]
Wprawdzie po ostatnim, zbyt długim, narodowoświątecznym weekendzie powinniśmy zapewne pisać o czymś zupełnie innym, ale nad zajściami z 11.11.11 zastanawiają się wszyscy święci oraz odpowiedzialni, mądre głowy i głupie, więc chyba nie musimy. Dlatego w podsumowaniu dwutygodnia stawiamy jednak na pozytywy czyli inaugurację działalności nowego sejmu z Grodzką i Biedroniem w szeregach (o czym trąbił cały świat). Choć obecność tego ostatniego i jego pierwsze sejmowe wystąpienie już wzbudziły aferę językowo-polityczną.
QP tymczasem, jako twór w ogromnej większości apolityczny, zajmował się w tym czasie na Fejsie sprawami zupełnie bez znaczenia z punktu widzenia polskiego życia społeczno-politycznego :

Muzyczniehttp://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=31170002&server=vimeo.com&show_title=0&show_byline=0&show_portrait=0&color=&fullscreen=1&autoplay=0&loop=0
Poza tym obejrzeliśmy i pokazaliśmy:

Na deser zostawiliśmy animowane cudeńko do znamiennego w tytule klasyka:

To rzecz jasna nie wyczerpuje mniej lub bardziej rozrywkowych zawartości kłirpopowego fanpejdża, ale o tym na bieżąco przekonuje się już ponad 670 osób 🙂

FLASHBACK: Lubiewo, Zombie Boy, Bell Soto, Madonna, Weir, AIDES, Erasure, Florence, Lynch, Young, R.E.M., Wolf

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]


Okoliczność do podsumowania przedświateczna, stąd zaczynamy wielce romantyczną w wyrazie fotką z Powązek – w takim stanie zastaliśmy z Szotem nagrobek międzywojennej skandalistki lezbijskiej, Zofii Sadowskiej. W nawiązaniu do poprzednich homowarszawskich spacerów zadusznych, tym razem zapraszamy na oględziny połączone z konkretniejszym oporządzaniem nagrobka – szczegóły tutaj.
Tymczasem zanim spotkamy się wśród pomników, katakumb i szeleszczącego pod stopami listowia, oto zestawienie nachwytliwszych pedalskich tematów z naszego fejsowego fanpejdżyka z ostatnich dwóch tygodni:

Jedną z jutubowych sensacji stał się natychmiast reklamowy klip kosmetyczny, popełniony przez Zombie Boya na rzecz prodktów, kryjących blizny, tatuaże i wszelkie inne przebarwienia na skórze. Jak widać – bardzo skutecznie, zwłaszcza przy udziale kilku speców od make-upu i wizażystów:

Ponadto zaroiło się ostatnio od nowości muzycznych:

Zachowaliśmy na koniec naszą cichą faworytkę, która pewnego poranka wprawiła nas swoim trashowym klipem, dyskotekową melodią i powerem w głosie w całkiem filuterny nastrój. Więc – przed melancholijnym świętem – zapodajemy:

Spokojnego przedłużonego weekendu!

Abiekt się likwiduje

Za chwilę minie miesiąc, jak Abiekt oficjalnie potwierdził ostateczne zamknięcie wydawnictwa. Nie pisałem wcześniej, bo marudził o tym nie raz przez ostatni rok; potem – bo czekałem na ogłoszenie terminu uroczystego spalenia pozostałości nakładów – nadaremnie; widocznie postanowił ostatecznie celebrować ten moment w samotności. Najbardziej chyba jednak dlatego, że wciąż jakoś trudno mi to przyjąć do wiadomości. Poza Fun Home i Kochankiem czerwonej gwiazdy w powstaniu pozostałych książek maczałem swoje krótkie paluchy. Ale to nie tylko z powodu utraty profitów (żart) oraz natychmiastowej sławy (znów żart), jakie te tomy przynosiły, żal mi zniknięcia Abiekt.pl – są przynajmniej trzy daleko ważniejsze.

Po pierwsze (bo ewidentne):
Znika jeden z pierwszych i wciąż jeden z nielicznych rodzimych biznesów stricte gejowskich.

Po drugie (bo bezsporne):
Książki firmowane przez Abiekta cechowały się wypracowaną jakością: w doborze tytułów (patrz punkt trzeci), tłumaczeniach, nowoczesności eleganckiego składu, walorach językowych tekstów.

Po trzecie (clue):
Wojtek Szot wkroczył na nowe terytoria.
Jako pierwszy pokazał polskiemu czytelnikowi gejowskie i lesbijskie komiksy światowej ligi: Bechdel i Königa. To, że większe uznanie znalazły w środowisku komiksowym niż LGBT, świadczy wyłącznie o ogólnym poziomie percepcji w Polsce komiksu jako gatunku literackiego: poważne pozycje czytają wyłącznie pasjonaci. Poważne w rozumieniu ‚wysokogatunkowe’, bo przecież komedie Königa to światowy samograj i maszynka do robienia pieniędzy. U nas – patrz: tytuł posta. Zdając sobie z tego zapewne sprawę, Szot wprowadził w czyn coś, o czym marzyłem od dekady z okładem. Niestety, sprawdziły się też obawy.

Wobec powyższego ważniejsze pozostaje zatem być może, że obok importowanych (i potencjalnie kasowych) pozycji Abiekt wdrażał też własne projekty, którymi zawalczył o swojską, polską tożsamość pedalską. Ujmuję to tak kolokwialnie, bo zaproponował podejście organiczne, tak w odniesieniu do przeszłości jak i teraźniejszości. Homowarszawa i Art Pride pokazują obraz społeczności LGBT w Polsce w wymiarze społecznym, politycznym, kulturalnym, artystycznym. Równie ważkim elementem tego obrazu jest pamięć o Iwaszkiewiczu, co wspomnienie o miejscach anonimowego seksu.

Odnosi się w tych zabiegach do osiągnięć ruchu zachodniego – brak takiej ‚zbiorowej pamięci’, momentu ‘przekazania bagażu doświadczeń’ (vide Hollinghurst) jest zapewne jednym z powodów, dla których zaangażowanie w sprawy ogólnośrodowiskowe kształtuje się u nas na wiadomym poziomie, na który wszyscy narzekamy. Poprzez ogrom włożonej pracy w zebranie okruchów przeszłości Szot uświadamia i apeluje, jak ważne jest rejestrowanie tego, co dzieje się z nami tu i teraz. W tej działalności od początku zresztą konsekwentnie wychodzi poza ramy czysto ‘książkowe’.

Szot spaceruje po Homowarszawie [zdjęcie: Agencja Gazeta]

Pasja odkrywania bywa zaraźliwa, podobne inicjatywy w innych miastach dowodzą, że i inni uświadamiają sobie tę konieczność. To krzepiące, bo kto lepiej zajmie się naszą historią, jeśli nie my sami – rzetelnych badań naukowych doczekamy nieprędko, niechybnie w momencie, gdy to co dzieje się teraz odejdzie w sferę dedukcji i domysłów. Podobnie jak teraz rozmywa się z pozoru niedaleki wiek XX., z którego wiele da się jeszcze zapisać i – co ważniejsze – udokumentować. I Szot konsekwentnie to właśnie robi, jednocześnie jednak – jako niemal aktywista – działając w wymiarze jak najbardziej teraźniejszym i perspektywicznym.

Nie ma więc chyba powodów do ostatecznych rozpaczań. Bo może i zamyka się wydawnictwo, ale jego spiritus movens wciąż działa. Pomijając Miłość nie wyklucza, festiwal homowarszawski i uporczywe mieszanie w środowiskowym tygielku, pisze ponoć własną książkę na ulubione, historyczne tematy. Zabraknie więc Abiekt.pl, ale na pewno będzie co czytać i nad czym debatować.

No i proszę. Z krótkiej notki wyszła całkiem ładna laurka z kokardką.

News dnia: Queer Agenda

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]
Rzadziej bywamy pod tym adresem i zdarzają nam się nieregularności (na szczęście nie spotykamy się póki co z zarzutami z tego powodu). Jedną z przyczyn jest nadmierne zaangażowanie na fejsbuku, czego skutkiem ubocznym jest projekcik, w którym realizujemy swoją potrzebę bycia na bieżąco. Owszem, takze pod tym względem na blogu wykazujemy pewną nonszalancję, a nawet często idziemy pod prąd, ale tak w ogóle lubimy wiedzieć, co gdzie w tęczowej trafie piszczy.

Odpowiedzią na taką potrzebę jest Queer Agenda czyli – mówiąc mniej podniośle – googlowy kalendarzyk, do którego wpisywać będziemy wszystkie wydarzenia: premiery, imprezy, spotkania, warsztaty, szkolenia, konferencje, dotyczące szeroko pojętej problematyki LGBTQ. Od książki do siatkówki, od manifestacji do konferencji naukowej, od kina po koncerty i klubownie – ogólnopolski terminarz dla gejów, lesbijek, osób trans oraz ich przyjaciół.

Kalendarzyk daje się podpiąć zarówno pod dowolną stronę internetową, także na fejsbuku – do tego służy dedykowana aplikacja. Tam też założyliśmy fanowską stronę Queer Agenda, która dodatkowo przypomina codziennie o kilku wybranych wydarzeniach na dzień bieżący oraz następny. U nas kalendarz dostępny jest poprzez stosowny odsyłacz w prawej kolumnie ‚queerpop poleca’.

Na chwilę obecną współpracujemy w aktualizacji kalendarza z serwisem homoseksualizm.org.pl, zgłoszenia imprez przyjmujemy także za pośrednictwem strony na fejsbuku. Ciekawych szczegółów, konstruktywnych krytyków oraz chętnych do współpracy zapraszamy do kontaktu, zgłaszania opinii, propozycji.

FILM: LGBT Film Festival – w realu i w sieci

Kadr z filmu Pod prąd
Dzisiaj rusza druga edycja festiwalu filmów LGBT, zapoczątkowanego przez firmę Imago Film przy okazji ubiegłorocznej europarady w Warszawie. To sprawcy zamieszania pod hasłem Czwartki LGBT w stołecznej Kinotece, które ruszyły następnie ze swoim repertuarem (w dużej mierze zaczerpniętym od dystrybutorów MayFly czy Tongariro Releasing) w tournee po kilku innych miastach. Przeglądy odbywały się m.in. w Gdańsku, Poznaniu, Katowicach, Łodzi.
Tym razem festiwal odbędzie się niemal jednocześnie w różnych miejscach (1-7 kwietnia, nieco później w Łodzi). Przesunięcie terminu zaznacza usamodzielnienie imprezy i oderwanie od idei wydarzenia towarzyszącego paradzie (której losy w ogóle budzą w tym roku sporo emocji). W samej stolicy termin projekcji wypadł o tyle niefortunnie, że w tym samym czasie odbywają się rozchwytywane Warszawskie Spotkania Teatralne (w edycji podwójnej – ubiegłoroczna nie odbyła się z uwagi na katastrofę Smoleńską).
Pozostaje mieć nadzieję, że fanatycy kina gej/les zdołają pogodzić udział w obu imprezach. Nie będzie to aż tak trudne, jako że repertuar tegorocznego festiwalu oparty jest po części na filmach prezentowanych już wcześniej w Polsce (Bańka mydlana, Od początku do końca, Nie potrafię inaczej, Dzieci Boga). Do premier godnych polecenia na pewno zaliczyć można otwierający festiwal Pod prąd czy 80 dni (opisy wszystkich filmów na stronie organizatora), w Warszawie warto zarezerwować czas na niedzielę wieczór, kiedy pokazane zostaną dwa nowe filmy – Braterstwo i Trzy welony.
Kadr z filmu Braterstwo
Komu jeszcze mało, może wybrać się do Łodzi na firmowany przez Tomasza Raczka festiwal Philips Cinema Mundi, gdzie z kolei na odcinku LGBT królować będzie dotychczasowa oferta Tongariro (Nić, Podaj mi dłoń, Zabiłem swoją matkę, Dom chłopców), premierowo pokazany zostanie film Dźwięki ciszy.
Komu zaś nie po drodze do Kinoteki czy innych kin, goszczących festiwale, może po części wynagrodzić sobie tę niemożność w najbliższy weekend, nie wychodząc z domu: w porozumieniu z internetową platformą Iplex.pl LGBT Film Festival 2011 obecny jest także online. Jednakże zaledwie połowa z dziesięciu oferowanych tytułów pokrywa się z programem festiwalu w realu, a z nowości zobaczyć można tylko jeden – Pod prąd. Jako bonus dorzucony został tytuł nigdy jeszcze w Polsce nie pokazywany, 200 dolarów.
Co prawda prezentacja filmu otwarcia festiwalu w tym samym czasie online za darmo trąci nieco strzałem w stopę, ale dla widzów tym lepiej – tym bardziej, że program imprezy to w dużej mierze zapowiedź wydania większości tytułów na DVD (stąd nie tak już zaskakująca obecność na liście Bańki mydlanej czy Od początku do końca, a online – zgranego przez telewizję do cna filmu Maximo Oliveiros rozkwita). Dla Iplexa nadchodzący weekend to z kolei testowa jaskółka, którą firma zmierzyć chce zainteresowanie filmami LGBT – platforma zamierza od jesieni na stałe wprowadzić repertuar gejowsko-lesbijski do swojej oferty.
Kadr z filmu Dzieci boga

FLASHBACK: SAS, Discodeine, Erasure, Gay Pimp, FCKH8, Plastikowy, Minogue, Antin, AIDS, Renaldi


źródło: Uwaga TVN

I po ślubie. To wciąż temat nr 1, ale polski internet jakby samą ceremonię nieco przespał: bezpośrednio w trakcie i po locie więcej materiału znaleźć można było na blogach i stronach zagranicznych. Na szczęście całość uwieczniła niezawodna TVN i pokazała reportaż. W miarę na bieżąco dziewczyny relacjonują wszystko (acz w telegraficznym skrócie) u siebie.

Poza tym nieco się leniliśmy, cały FB zresztą jakby nieco spowolnił – może to uboczne skutki zimy…? Ale parę kwestii udało się na fanpejdżu poruszyć:

Nadszedł też czas, gdy coraz trudniej uciec przed wypływającymi zewsząd zapowiedziami świąt. Sami unikamy bardzo starannie radia i telewizji, więc pastorałkowe The Best of… w miejscach publicznych jednak nas nieco jeszcze szokuje. Zeby nie było, że się ociągamy, proszę bardzo, może nie tyle o świętach, co o śniegu:

http://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F7798064&show_comments=true&auto_play=false&color=ccddbb
Kylie Minogue – Let It Snow

Bo zima jest zimą jest zimą, nie różą. I trzeba o siebie dbać i uważać. Dlatego w ramach nieregularnego cyklu QueerPop (almost) Daily nieustająco przypominamy (w mniej lub bardziej zawoalowany sposób) o ciepłej odzieży. Choćby nawet niedbale założonej:


Na co szczególnie zwracamy uwagę przed kolejnymi zapowiadanymi mrozami. My mamy na nie całkiem niezły sposób: nasz fabpage na FB.

NEWS DNIA: Gosia i Ewa – zwycięski pojedynek na śluby


Gosia i Ewa po raz kolejny w programie Między kuchnią a salonem

Trwa gorączka i ostatni etap przygotowań do podniebnej ceremonii Gosi i Ewy. Panny młode nie tylko obejrzały się w kreacjach ślubnych, ale także pokazały je na swoim blogu, fejsie, stronie SAS i w telewizji (patrz fotka powyżej).

Mało brakowało, a SAS straciłby palmę pierwszeństwa w udzielaniu homoseksualnym parom ślubów w powietrzu – pod koniec listopada internet obiegła informacja, że podobny numer z przelotem nad terytorium, gdzie taki związek zawrzeć można (w tym wypadku nad Kanadą), miał miejsce podczas rejsu linii Virgin America. Ceremonii miał dokonać osobiście kapitan, a pasażerom – którzy w większości przespali ten moment – fakt ten miał zostać zapodany przez interkom.

Całość okazała się raczej twitterową sensacją: kapitan nic nie wie, pasażerowie nic nie wiedzą, rzecznik linii nic nie wie. Wygląda więc, że albo ktoś urządził sobie cichą zgrywę, do której teraz nikt nie chce się przyznać (zwłaszcza, że kapitan nie miał stosownych uprawnień, by według prawa kanadyjskiego udzielić ślubu), albo też paru osobom na pokładzie się nudziło i puścili dla jaj niezłą kaczkę dziennikarską (gatunek: twittka błękitna).

Koniec końców wychodzi, że to nasze dziewczęta oraz niemieccy chłopcy będą jednak pierwszymi homoseksualnymi parami, które zawrą związki szwedzkomałżeńskie w ten sposób. W dodatku podczas rejsu transatlantyckiego.

Z tej okazji jeszcze raz przyłączamy się do gratulacji. Szerokich lotów, niezapomnianych wrażeń i mnóóóóóóstwa szczęścia na nowej drodze życia…


źródło grafiki: queerty.com

ZDJĘCIE DNIA: Play.Safe.All.Ways.


foto: word of mouth against hiv, projekt: qpop.pl

Na smutną okoliczność – okolicznościowa kartka , która od północy wisi na queerpopowym fejsie i na ten jeden dzień służy za zdjęcie profilowe.

Fotka zaczerpnięta została z włoskiej akcji Wort of Mouth Against HIV, do której mógł przyłączyć się każdy, kto przyśle własny portret z prezerwatywą założoną na język. To metafora rozmawiania o problemie, ale także sposób na zwrócenie uwagi na różne drogi przenoszenia wirusa. 20 wybranych zdjęć użytkowników stało się obok portretów znanych osób częścią wystawy pomysłodawcy, fotografika Antona Leroy, której wernisaż – dzisiaj w Rzymie.

Z okazji 1 grudnia zapraszamy na stronę światowego projektu (RED), która w ramach tegorocznych działań pod hasłem (2015) AIDS-free Generation m.in. symbolicznie oświetla na czerwono znaczące budynki w kilkudziesięciu miastach całego świata, każdorazowo z udziałem celebrytów oraz miejscowych notabli. Postęp tej akcji w realu oraz zaangażowanie na portalach społecznościowych śledzić można na specjalnej mapie.

Także w Polsce – jak co roku – wysyp okołopierwszogrudniowych inicjatyw. W stolicy wystartowały dwie akcje, propagujące bezpłatne testy na obecność HIV. Działają w niejakiej konkurencji do siebie nawzajem, bo przecież testy pójdziemy zrobić wszyscy w te same miejsca (niektórzy już chwalą się wynikami).

Rozróznić obie inicjatywy można głównie po kolorach: o ile Projekt Test postawił na przekaz optymistyczny, wielobarwny i różnorodny, przekonując, że test to prawie przyjemny drobiazg, to akcja o bojowym haśle Nie dostaniesz mnie! postawiła na minimalistyczną oprawę, co sprawiło, że mimo udziału celebrytów całość wydaje się wizualnie nieco bezbarwna, a w zastosowaniu ‚gestu kozakiewicza’ – niejednoznaczna:

zdjęcia Mateusza Damięckiegp, Oli Kwaśniewskiej, Jakuba Wesołowskiego i Gosi Sochy  pojawiły się wcześniej jako teasery akcji w prasie i na billboardach (źródło: testnahiv.info)


jeden z plakatów Projektu Test, adresowany do ‚kontrowersyjnych’ mieszkańców Stolicy – w parach występują wyłącznie wzorce heteroseksualne. (źródło: Facebook)

FLASHBACK: Legierski, Sikora, Milk, IS, Lady G., Camerimage, Queer UW, Sagat, Poniedziałek


zdjęcie tygodnia: potwór w Ergo Arena w Gdańsku, 26.11.2010, źródło: Pan Marcin/FB

Po niedzielnych wyborach Krystian Legierski został pierwszym w historii Polski jawnie homoseksualnym radnym. Niektórym podziałało to na wyobraźnię na tyle, by wyciągnąć paralele do Harveya Milka (od czego zresztą sam zainteresowany oficjalnie się dystansuje). Porównanie bardzo szybko zostało spacyfikowane na blogach: 3częściowym i abiektowym, a Tomek Sikora dorzucił na homiki.pl sporą łyżkę krytycznego dziegciu. Wszystko to na tym samym portalu spostponowane zostało piórem Krzysia Zabłockiego.

Cała ta dyskusja przypadła akurat na rocznicę śmierci oryginalnego Harveya Milka, uczczoną między innymi prostym clipem, który w bardzo obrazowy sposób uświadamia, dlaczego meta-entuzjastyczne porównania pozostają jednak mocno na wyrost i w sferze pobożnych życzeń:

Pod koniec tygodnia z kolei IS zamieściła gorzki komentarz swojego naczelnego, Radka Oliwy, podsumowujący ferment po 11-listopadowym zatrzymaniu Roberta Biedronia, w tym także jawnie homofobiczne wątki, które pojawiły się w dyskusji użytkowników portalu:

Jeżeli jednak w takich momentach jak ten, nie potrafimy przynajmniej na chwilę być względnie solidarni, to jako społeczność jesteśmy niewiele warci i na lepsze traktowanie po prostu nie zasługujemy. Brutalne zatrzymanie działacza LGBT byłoby w cywilizowanym kraju powodem do poważnych konsekwencji na najwyższych szczeblach władzy. W Polsce jest inaczej. Tu głos ludzi homoseksualnych nie jest brany pod uwagę, co wcale mnie nie dziwi, bo w decydujących momentach głos ten staje się bełkotem. Zlepkiem bezsensownego gderania i byciu przegiętym i mędrkowaniu o zasadach demokracji, której i tak nie rozumiemy.
czytaj całość

Z luźniejszych tematów w ubiegłym tygodniu proponowaliśmy m.in.:

Muzycznie zapodaliśmy sporo, część tematów zapewne rozwiniemy, tu w dużym skrócie:

Na koniec proponujemy dziś optymistyczne, ciepłe flamenco prosto z Hiszpanii. O tym, jak to wszyscy jesteśmy tak samo różni i fajni, i dumni z siebie nawzajem, i ogólnie – świat jest piękny (to taka wolna interpretacja).

I jeszcze prawie zapomnieliśmy: w zeszłym tygodniu obchodziliśmy święto – ekhm – Pluszowego Misia. Stosownym obrazkiem:

I to by było na tyle. Kolejny queerpopowy tydzień już w toku.