SMILEY: Piotr Świderek

Piotr Świderek pochodzi z Łodzi, od kilku lat wrzuca swoje rysuneczki na bloga rysunki.bardzofajny.net, a od jakiegoś czasu także do prasy (głównie Newsweek, Obywatel, Bluszcz). Jako Anna Wyklej montuje wyklejankowe limeryki na modłę starych, gazetowych anonimów. W naszym kąciku prezentujemy kilka obrazków na wiadome tematy (więcej po kliknięciu na czytaj więcej).


kliknij, żeby zobaczyć pełny rozmiar

L-FILES: Who’s That Girl?

Jeśli wraz z sukcesem Sweet Dreams można było uznać Eurythmics za sensację sezonu, to wkrótce dowiedli także, że są niezwykle płodni i sensacja potrwa nieco dłużej. Idąc za ciosem w tym samym, 1983 roku, duet wypuszcza kolejny longlplay, Touch, rojący się od pomysłów, które – w połączeniu z mnogością kawałków niepublikowanych – spokojnie wystarczył by na 80 minut dzisiejszej płyty CD. Wtedy, w czasch dwustronnego winylu, dziewięć utworów obejmowało standardowe czterdzieści parę minut. Singlem zapowiadającym płytę została elektroballada, Who’s That Girl?

W klipie do piosenki Eurythmics jeszcze bardziej rozbujali genderową huśtawkę, kreując tak żeńskie wcielenie wokalistki (wizualnie) żywcem wyciągniętej z lat 60., jak i jej męskie alter ego. Jakby tego było mało, obie postaci w finale zwierają usta w pocałunku. Wśród towarzystwa, otaczającego wianuszkiem Dave’a – tu upozowanego na bawidamka, przewinęły się równie niejednoznaczne indywidua, z Marylin, transseksualnym wokalistą i kumplem Boya George’a na czele (dzięki kilkusekundowemu udziałowi w tym klipie rozpoczęła się jej/jego kariera solowa).

Trik zadziałał. Jaskrawe makijaże, nastroszone fryzury, niejednoznaczne role seksualne, klimat współczesnego kabaretu w warstwie wizualnej, wsparte muzycznie ubranymi w smutną, elektroniczną muzykę przeciągłymi melodramatycznymi frazami Annie, podtrzymały zainsteresowanie zespołem. Wkrótce okazać się miało, że na ikonicznej okładce płyty Lennox pokaże się w skórzanej masce z sex-shopu. Dziś to może śmieszyć, wtedy – intrygowało.

Jak w przypadku wielu innych kawałków z elektronicznego okresu duetu, z czasem okazało się, że sprawdzają się równie dobrze w instrumentarium bardziej akustycznym (co dobitnie pokazują koncertowe wersje AD 1987 i 1995). My – jak zwykle podsuwamy przeróbki: udany, klimatyczny cover przeboju w wykonaniu dziewczyńskiego duetu She is Danger, a po kliknięciu na ‚czytaj więcej’ – dwa remiksy.

Kliknij ‚czytaj więcej’, aby zobaczyć więcej zdjęć duetu z tego okresu i posłuchać remiksów piosenki.


Dwa nieco odmienne podejścia do Who’s That Girl? – wersja glamour na potrzeby pokazu mody oraz bliższa klimatycznie oryginałowi, nieco przyciężka i mroczna, minimalistyczna przeróbka Equanda z 2010 roku.

http://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F11084939%3Fsecret_token%3Ds-OCnAI&show_comments=false&auto_play=false&color=ccddbb
Equand vs Eurythmics – Who’s That Girl? (2010)

Zobacz pełen wykaz postów z cyklu L-FILES.

PRASA: Newsweek – Muzeum Narodowe spenetrowane

tekst opublikowany na innastrona.pl. zobacz ocenę i komentarze >>>

Zapewne z okazji Święta Narodowego obudził się kolejny bulwersant, przerażony reinterpretowaniem Kultury i zawłaszczaniem jej przez homosiów (tu ukłon w stronę Janusza K.-M.). Kto jeszcze nie wie, przypominamy: Muzeum Narodowe w Warszawie zamierza rękoma dr. Pawła Leszkowicza* przeczesać swoje zbiory i latem przyszłego roku powyciągać na światło dzienne dzieła o potencjale homoseksualnym. Wszelkie egzemplifikacje, podteksty, motywy oraz motywacje – mile widziane, zwłaszcza około Europarady 2010 – marketingowo ruch iście imponujący.

Mile widziane rzecz jasna nie dla wszystkich, już dzień po zaanonsowaniu wystawy odbrzdąknęły coś nożyce czyjegoś dziennika (nie, nie podlinkujemy do nich :D), posypały się lamenty i Skargi (tu nie podlinkujemy tym bardziej). Oto jednak po miesiącu odezwał się głos głębszy – pretekstem do obszernej wypowiedzi stał się zapewne mail od muzealników, przybliżający ideę wystawy. W odpowiedzi na te idee, Newsweek odpowiada piórem Szymona Hołowni:

Doktor Leszkowicz ma niezwykłą wrażliwość, która pozwala mu widzieć geja nawet tam, gdzie inny widzi drzewo, ptaka, kamień. Oto Dawid i Goliat. Opowieść o słabszym, który sprytem pokonuje silniejszego? A może dwóch gejów, którzy brzydko się bawili, no i jeden stracił głowę? Czytam doktora Leszkowicza i zachodzę w głowę: gdzie ja miałem oczy? Skoro święty Sebastian przeszyty strzałami to penetrowane męskie ciało, zrobię wystawę o fetyszystach (patron: męczony na rozpalonej kracie św. Wawrzyniec Diakon). Święty Franciszek, u którego stóp maluje się na obrazach czaszkę, otworzy nam biennale nekrofilów. Święty Błażej? Mmm, lubieżne ciarki już chodzą po krzyżu. W jego święto w kościołach gardeł wiernych dotyka się dwiema świecami…

Hołownia strzela na oślep, przeciwstawiając nadmiernie skupionym na swej seksualności gejom ludzi poczciwych, którzy nie mieli czasu na zgłębianie pederastycznych obsesji, bo zajęci byli studiowaniem Matejki i Caravaggia – nie wiadomo w czym to się wyklucza, a przykład Caravaggia jest akurat więcej niż chybiony 😀

O wiele zabawniej robi się, gdy w zacytowanym fragmencie zestawia gejów – a jakże – z nekrofilami. Jak widać, jedna koza wiosny nie czyni. Co ma na myśli pisząc o ‚akcie lesbijskim w temperaturze jajecznej’ – doprawdy, trudno zgadnąć.

czytaj dalej na innastrona.pl

* kropka po skrócie dr tym razem i póki co jak najbardziej uzasadniona 😀