FLASHBACK: SAS, MNW, Kayah & Przemyk, Obama, Smarzewska


fotka tygodnia: jedno ze zdjęć z wystawy I że cię nie opuszczę Anny Smarzyńskiej,
niedawno we Wrocławiu, teraz – w Wyborczej 🙂

Tydzień ramowo upłynął pod znakiem Gosi i Ewy w powietrzu oraz akcji Miłość nie wyklucza. W poniedziałek po południu (oraz inagurującym spotkaniu z tym państwem) poznaliśmy wyniki konkursu SAS – i otóż mimo, że nasze dziewczyny zajęły chwalebne drugie miejsce, ogłoszono, że organizatorzy postanowili uhonorować trud ich oraz polskich fanów. Więc dziewczyny też polecą. O czym znów bya uprzejma donieść Wyborcza oraz TVN. Gratulaaaaacje! 🙂

Miłość nie wyklucza zamknęła zaś tydzień o tyle, że w niedzielę odbyły się (we współpracy z tym państwem) nagrania do klipu, który firmować będzie akcję w sieci, i nie tylko. Za przemiłe przed/popołudnie wszyyyyystkim w imieniu Miłości oraz własnym dzięki przewielkie 🙂

Poza tym – przyznajemy – nieco się na fejsie leniliśmy, bo wrzuciliśmy jeszcze takie tematy:

HIT DNIA: Barack O. – If You Voted For Me


No, oczywiście prez nie śpiewa osobiście, ale nazwisko O. dobrze wygląda w nagłówku 😀
Polityczny tydzień kończymy nieco bardziej lightowo. Przeróbka najpowszechniej chyba ostatnio przerabianego teledysku na świecie, Single Ladies (pisaliśmy już o tym tutaj). Pan nazywa się Alphacat, jest – a jakże – komikiem, i ma więcej Obamy, ale nie tylko 😀

http://youtube.com/v/8PqI12R8YNU

A nas nie po raz pierwszy nachodzi refleksja na temat jakości życia politycznego w różnych krajach. Widzicie, żeby w Polsce uchowała się parodia tego rodzaju na temat prezydenta? Nie mówiąc już o audycjach telewizyjnych, w których przeciwnicy do fotela baraszkują ze sobą w łóżku do największego niegdyś hitu Rihanny? Że o błękitnym wibratorze z wizerunkiem prezydenta nie wspomnimy. U nas zresztą skończyłoby się zapewne na kulkach analnych, bo nasi wielcy w polityce są raczej wielcy wokół, z reguły…

NEWS DNIA: Muzyczna inauguracja

A imię jego Czterdzieści i Cztery, a pomijając polską romantologię: Barack O.


Oczywiście nie piszemy o polityce, ale w tym tygodniu nie sposób: inauguracja prezydencka w USA to kilkudniowa uroczystość, obrosła licznymi imprezami towarzyszącymi. I tak na przykład dzień wcześniej, pod auspicjami telewizji HBO, odbył się na schodach Lincoln Memorial koncert, rzecz jasna transmitowany, w trakcie którego, m.in. po raz pierwszy w takich okolicznościach wystąpił gejowski chór, towarzysząc popowym solistom, Joshowi Grobanowi i Heather Headley w pro-amerykańskich przyśpiewkach.

Jako że żaden z chórów podczas tego koncertu nie był podpisywany, ten jeden wyróżniał się nie tylko szczególnie urodziwymi śpiewakami, ale także czerwonymi wstążeczkami, wpiętymi w czarne klapy. Koncert uświetnili także m.in. Aretha Franklin w legendarnym już kapelutku, która nadała patriotycznej pieśni nieprzystojne podteksty (my count…ry) oraz strofowała niesfornych widzów. O ile ona na chłodzie nieco zawodziła (a na biedną Edytę takie oburzenie!), to legenda wiolonczeli, Yoyo Ma, zdecydował ze swoim kwartetem wręcz grać z playbacku.

Ogólnie zainteresowanie zaprzysiężeniem było przeogromne. Tak ogromne, że przybyli nań ponoć nawet nawet kosmici (to nie żart). Zapewne uczestniczyli także w paradzie inauguracyjnej, w której trakcie – znów: po raz pierwszy – zajaśniała tęcza na bębnach orkiestry Lesbian & Gay Band Association, zrzeszającej muzyków z 21 Stanów.


Piątkowy bal ‚Out for Equality‚ pod auspicjami Human Rights Association, uświetnili obecnością m.in. wspomniany już Gay Men’s Chorus, Cyndi Lauper oraz największa pedalina wśród queerowych bardów, Rufus Wainwright. Niezwykle głęboki wywiad z artystą (ironia! ironia!), przeprowadził wysłannik coraz bardziej multimedialnego bloga, Towleroad.

Ogólnie rzecz biorąc, tym razem queerowych atrakcji nie brakowało. Gdyby ktoś jeszcze zastanawiał się, jakim stopniem uwielbienia cieszy się nowy prez, niech zajrzy tutaj. Można rzec, że to uwielbienie… dogłębne.

(źródło zdjęć: Towleroad)