OH-MY-GAY-GOD: Jajcarski przypadek Jake’a S.

Jake’owi Shearsowi, frontmanowi Scissor Sisters, nigdy nie można było odmówić skłonności do publicznej dezynwoltury.

Uwielbia się obnosić ze swoim wygimnastykowanym ciałem, a promocja najnowszej płyty zespołu w dużej mierze opiera się na skandalu: a to wybór jędrnych pośladków na okładkę płyty i obsceniczne zdjęcia, jakie pojawiły się na stronie grupy po ogłoszeniu konkursu Wanna See Your Ass! (strona konkursu o dziwo została usunięta); a to zgrabnie spreparowane ‚newsy telewizyjne’ na temat kolejnych wybryków wokalisty, jak choćby lizanie się z Adamem Lambertem w obecności ‚zgorszonej’ Katy Perry.

Tematem na kolejny ‚skandalik’ stało się zdjęcie, uwieczniające prawe jądro Jake’a, które pokazało się niespodzianie publiczności podczas jednego z ostatnich koncertów (co skądinąd nie dziwi, przy tak skąpym stroju):

Jaja (dosłowne i przenośne) mają ciąg dalszy, kolejne firmowe doniesienia donoszą, jakoby jeden z muzyków Foo Fighters tak się poczuł tym widokiem zgorszony, że szykuje pozew sądowy.

Te i kolejne blogonewsy z placu boju z pruderią i zakłamaniem przynoszą jednak – jak dla nas – nieco odwrotny skutek od zamierzonego: z czasem tracą siłę rażenia, a coraz skuteczniej odwracają uwagę od muzyki. Ostatniej płyty nie dosłuchaliśmy nawet do końca.

Nie zmienia to faktu, że rośnie nam nowa generacja wykonawców, którzy – w przeciwieństwie do poprzednich – nie ma zupełnie problemów z coming outem, a potem całkiem jawnym życiem. Że dla nas akurat nieco zbyt jawnym? Każdemu według potrzeb: z takiego zdrowego dystansu wyrastają przecież rzeczy cudowne, jak choćby Jake upozowany przez magazyn Butt w pastiszowej sesji na Jasona, żywcem wyjętego z lat siedemdziesiątych:

OH-MY-GAY-GOD: James Franco – cover girl


Zdjęciem powyżej transmagazyn Candy zapytywał jakiś czas temu, kto będzie jego następną ‚dziewczyną z okładki’.
Właśnie się dowiedzieliśmy:

James Franco na okładce magazynu Candy
Dla dalej nie kojarzących (przemiana jest zaiste bardzo sugestywna), oto obrazek, który kojarzy się dużo lepiej:

James Franco jako Scott Smith
Tak-tak, kochani. To James Franco, którego najpierw pokochaliśmy za ten filuterny wąsik w romantycznym przyboczniku Milka (ewidentnie mu z nim do twarzy), a następnie za liczne jak najbardziej przychylne wystąpienia i wypowiedzi pro-gejowskie. W najbliższym czasie zobaczymy go w zresztą w filmie o kolejnej znaczącej postaci w historii LGBT: jako beatnikowskiego poetę, Allana Ginsberga. Kto nie zna – najwyższa pora doczytać. Najbardziej cierpliwi poczekają w Polsce do stycznia, kiedy to film Howl wejdzie na nasze ekrany.

James Franco jako Allan Ginsberg
Jak widać, James – o ile faktycznie jest heteroseksualny – ma sporo dystansu do siebie. O ile okaże się, że nie jest – też. Ostatnio spore poruszenie wzbudziły informacje o jego zwyczajach… mastrubacyjnych. Na szczęście prezentuje swą osobą dużo więcej, zwłaszcza w obiektywie Terry’ego Richardsona.

OH-MY-GAY-GOD: Jake zshoppowany do naga!

Nie tak dawno donosiliśmy uprzejmie, jak to zapaleńcy nagich, męskich wdzięków poprawili okładkę Rolling Stone z bohaterami True Blood.

Dziś kolejny przypadek, jakże znamienny: ólóbieniec publiczości (w skrócie OP) Jake Gyllenhaal rozpoczyna promocję swojej komedii romantycznej, Miłość i inne używki, którego premiera w liściopadzie (u nas na Walentynki 2011). Póki co odbyła się premiera internetowej wersji plakatu, który najwyraźniej zaostrzył niektórym apetyt, acz pozostawił spory niedosyt, skoro już za chwilę w necie pojawiło sie takie oto ‚promocyjne’ zdjęcje ‚z filmu’:

Niestety, równie szybko wydało się, że to fake, bo przecież Uważnym Obserwatorom  Internetu (którzy nie bez powodu tytułują swoje blogi Rob’s Memory) żadne nagie zdjęcie nie ujdzie uwadze. W tym wypadku pewnie szkoda.

Z drugiej strony demaskatorzy tego fotoszopa oszczędzą przynajmniej nerwów i kasy wszystkim, którzy skuszeni takim widokiem, pobiegliby na rzeczoną komedię romantyczną o miłości do kobiety, niczym – nie przymierzając – my sami na Piaskowego Księcia w nadziei, że zobaczymy tam więcej jake’owego ciała, a co najmniej dowiemy się, czyim księciem jest Piasek lub vice versa.

Aby porównać zdjęcie fałszywe z prawdziwym, kliknij ‚czytaj więcej‚.



źródło: archnoble

OH-MY-GAY-GOD! Travolta sypia z gejami!

Update: pod niektórymi przeglądarkami niestety nie działa część linków z tego posta.
Aby zobaczyć ich wykaz, klinkij „czytaj więcej”.

Niedługo staniemy się niechybnie serwisem skalizującym, ale cóż robić, gdy takie kwiatki się pojawiają na gejowskiej, medialnej łączce, wciąż spragnionej deszczu coming outów, o outingach już nie wspominając.
Specjalizujący się w zdradach małżeńskich National Enquire (którego strona niedostępna jest z naszego pięknego kraju) wrzucił na okładkę w ubiegłym tygodniu wywiad z autorem nieźle zapowiadającej się książki pt. You’ll Never Spa in This Town Again, która ujawnić ma sekrety gejowskiego podziemia erotyczno-rozrywkowego w Hollywood. Chciałoby się zakrzyknąć ‚wreszcie!’, bo paść mają konkretne nazwiska, o które dotychczas niezwykle było trudno, ale – jak to się mówi – pożyjemy, zobaczymy, jaka ulewa z tej chmury.

Na pierwszy ogień poszło jednakże nazwisko pierwszego rzędu, mianowicie John Travolta. Znów można by zawołać ‚rychło w czas!’, bo sami pamiętamy z jakiegoś przeglądu prasowego jeszcze z czasów komuny przedruk wywiadu, w którym aktor, obwołany wówczas symbolem seksu, przyznawał otwarcie, że kręcą go obie płcie. Chyba że SB własnoręcznie przekłamywało te wyznania w tłumaczeniu, by ostatecznie obrzydzić obywatelom PRLu zgniły obyczajowo Zachód.

No ale potem nadeszła epoka AIDS, purytańskie czasy, Travolta założył przykładną rodzinę, zniknął z ekranu i na niego powrócił. W tym czasie ze zbiorowej świadomości wyparto ewentualne homoseksualne skłonności aktora. W międzyczasie tylko co bardziej przegięci bloggerzy naśmiewali się, że przystojniak, który kiedyś wyglądał tak lub wręcz tak, teraz wygląda jak widać powyżej oraz tu, w związku z czym coraz bardziej pasuje do Village People, względnie wprost do albumów Toma of Finland.

Ale śmiechy śmiechami, a rewelacje książki i gazety gruchnęły jak grom z jasnego nieba, zwłaszcza, że po zeszłorocznej tragicznej śmierci syna Kelly Preston wkrótce znów ma rodzić, a tu takie brewerie! Większe nawet, niż niegdysiejszy niewinny całus z towarzyszem wycieczki. Zainteresowana para małżeńska nie puściła pary z ust, ba! bawiła się ostatnio jak gdyby nigdy nic w parku rozrywki Harrego Pottera, co pozwala mniemać, że biorą sprawę na przetrzymanie.

My osobiście przychylamy się do teorii, że małżonka doskonale wiedziała, więcej: że ten skandal jest ukartowany przez samego zainteresowanego. Nie od dziś powtarzało się bowiem, że domniemany homoseksualizm jest hakiem, który – nie tylko na Johna – trzyma w zanadrzu kościół scjentologiczny (pięknie nawiązał do tego South Park w jednym z odcinków – do obejrzenia tutaj).

Czyżby zadziałał mechanizm uprzedzenia ciosu? Parę osób ujawniało się już w ten sposób. Swoją drogą National Enquire zastosował sprytny zabieg – nie nazwał gejem Travolty, napisał tylko, że sypia z gejami. Czy tylko nam to się źle kojarzy…?

I jeszcze na osłodę – jakoś nie potrafimy się powstrzymać, bo to piękne czasy były:


Wykaz linków z posta:

OH-MY-GAY-GOD: Björk tyłem do przodu!

Swego czasu (to już prawie 10 lat!) sensację wzbudziła oskarowa kreacja Björk w stylu ‚noszę wszystko co utłukłam kamieniem w pobliskim parku’. O ile w tamtym wypadku do dziś trwają spory, bo pomysł ze zdechłym łabędziem uznać można za stylowy, to zestaw, w jakim piosenkarka przyprowadziła 9-letnią córkę, Izadorę, na premierę filmowej adaptacji Komety w Dolinie Muminków, do której zresztą napisała piosenkę, przyprawił wszystkich o ból zębów: Porównania do Hulka należą bodajże do najłagodniejszych.

A nam się podoba. Dopracowana całość – może nie widać na tym zdjęciu (tu jest lepiej), ale lakier do paznokci doskonale pasuje do odcienia rajstopek w okolicach podudzia. Nie mówiąc o tym, że wcale niełatwo jest ubrać taką suknię tyłem do przodu – nie pytajcie skąd wiemy.

Poza tym Izadora ubrana jest całkiem normalnie, co oznacza, że Björk ma pełne poczucie tego co robi. Szacunek.

OH-MY-GAY-GOD: Jake zawrócony!


zdjęcia: Noel Vasquez | Getty Images

Zastanawiacie się, nad czym tak zastanawia się Jake Gyllenhaal, zamiast zająć się meczem Lakersów, na który przyszedł w ubiegłym tygodniu? Otóż, ku zawodowi światowych legionów swoich fanów (o fankach już nie wspominamy), rozmyśla nad widokami, które podziwiał chwilę wcześniej:

zdjęcia: Noel Vasquez | Getty Images – kliknij żeby powiększyć

To się robi nie do zniesienia! Najpierw odsiedzieliśmy dwie bite godziny Księcia Persji, tylko po to, by przekonać się, że Jake nie pokazuje aż tyle torsu ile byśmy sobie życzyli (wiemy, to Disney, ale tam też sporo się ostatnio zmieniło), a teraz to! Feministki krzyczą, że okazał się seksistą, my tu widzimy dużo większe zagrożenie: że okaże się… heterykiem! Sole trzeźwiące!

Na odtrutkę szybciutko zapodajemy sobie kilka zdjęć, w tym z jakiegoś innego meczu.
Tym razem w odpowiednim towarzystwie, bo ileż można o jego romansach z Reese i innymi kobietami…


Jake i Austin Nicholes



Jake i Peter Peter Sarsgaard



Jake i jakiś facet


Miło pomarzyć po niedzieli. Komu trzeba więcej, zapraszamy tutaj lub tutaj.
Swoją drogą, co takiego jest w tych meczach Lakersów, że nawet stateczny Dustin Hoffman daje się przyłapywać na pocałunkach z mężczyznami?

Oh-my-gaygod! Nagi Harry!


Daniel Radcliffe skacze za Ocean: po sukcesie Equusa w Londynie, przyszedł czas na mekkę teatralną – Broadway. Mocne wejście już zapewnił sobie wywiadem dla Vogue (numer wrześniowy), wsparte zdjęciami mistrzyni Portretów Gwiazd, Annie Leibovitz.
Że przy tym znów pokazał się nago, tym razem w pełni wykształconego, męskiego już ciała, dając pełną satysfakcję wielbicielom zgrabnych ud? Tym lepiej. Skan zdjęcia, fatalnej zresztą jakości, bowiem najciekawsze fotki z reguły rozwalone są na dwie strony i okropnie się skanują, obiegły już wszystkie danielowe, a za nimi pedalskie blogi.
Jak widać, Queerpop.pl w tym wypadku postanowił się nie wyłamywać…

Oh-my-gaygod! Jack-wojownik!

Data premiery superprodukcji z Jackiem Gyllenhaalem przesuwa się na rok 2010, ale czymże były szołbiz bez przecieków. Dzięki usłużnym blogowiczom z JustJared, cały pedalski światek może oglądać pierwsze zdjęcia z planu, wycinając przy tym z kadru żeńską połówkę w postaci Reese Witherspoon.
No bo że co, że Jack spędza z nią na planie dużo czasu? Że chodzą za rączkę? Whooy cares, kiedy o wiele bardziej interesuje wszystkich, skąd się pięknisiowi nagle zrobiło tyle mięśni, z kim ćwiczył po nocach, oraz czy do twarzy mu w stroju mitycznego księcia i bohatera gry Prince of Persia.
Cóż, QueerPop lubi wszystko z Jackiem. Gdyby jakiś malkontent miał mu wypomnieć, że coto-jakto, supergówno z hollywood, to przypominamy, że młody aktor ma już na koncie przynajmniej jedno, Pojutrze. I tam też warto go było oglądać.
Więc milczeć, sceptycy!

O-my-gaygod! Bosak wyhacza nad morzem!


Krzyś kontempluje
(źródło: efakt.pl)

Pogromca gejowskich serc, niegdysiejszy wybranek portalu gaylife na najprzystojniejszego posełka, później tvn-owsko roztańczony 26-letni Krzyś Bosak (całuski) śniadzi przybladzoną cerę i klatę na tarasach jednego z najdroższych hoteli we Władysławowie. „Fakt” ekscytuje się, że zakwaterował się tam z uwagi na obecność kandydatek na Miss Sopotu, za którymi wodzi oczami bez umiaru i oporu. W związku z tym od razu obwołany został playboyem, ale i gentlemanem, bowiem nie zdradził efektów tego wodzenia.
Taaaaa. Queerpop uwielbia afektowany styl „Faktu”, równie dżentelmeńskiego, skoro tak skwapliwie podsuwa co mniej rozgarniętym czytelnikom, na kogo kierują się zza przyciemnionych szkieł oczka Krzysia… Miło też z ich strony, że nazwali odsłonięte, szczupłe części młodego polityka ‚opalonym torsem’.


Krzyś wskakuje (źródło: efakt.pl)

Oh-my-gaygod: Ma(donna)sakra

Dziś mały prztyczek dla tych, którzy bez końca będą upierać się, że boska Madonna wygląda ponętnie jak na swój wiek. Szczególnej uwadze polecamy lewe ramię. Oczywiście, wiele można wytłumaczyć gorszym dniem i brakiem makijażu, ale czym trzeba pokryć nabrzmiałe gule policzkowe, by wyglądały jak w reklamie H&M?
Ani chybi fotoszopem w wersji deluxe.