PLAYLIST: Плохие Мальчики czyli Bad Boys

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]


Zaczęło się od Maxa i jego powrotu z pięknie nastrojową płytą (po części po ukraińsku), która poszybowała w rosyjskojęzycznych iTunesach na szczyt tuż przed wydarzeniami Majdanu. Wtedy też pojawił się jeden z konsekwentnych klipów do tej płyty, która najwyraźniej zostanie sfilmowana w całości:


To była ożywcza odmiana po bombastycznych produkcjach, do których kręcono klipy, próbujące rozmachem przebić Thriller Jacksona – o ile udało się to inscenizacyjnie (zombie sprzed 30 lat naprawdę były nieszkodliwe), to muzycznie Max eksplorował przeludnione niższe półki zachodniej muzyki dance. Nowa płyta jest ludycznie nastrojowa, spójnie pomyślana, tak dźwiękowo jak i wizualnie, dobrze zaśpiewana, a przy tym nowocześnie wyprodukowana – kto ma czas, zachęcamy.
Potem już poszło z górki. Zafrapowani, co też jeszcze produkuje się za wschodnimi granicami, rozpoczęliśmy eksplorację portali ’empetrójkowych’ (szcególnie polecamy półoficjalny zajcev.net ze świetną apką na Androida) a na jutubie – muzycznego kanału Ello (rosyjskiego odpowiednika Vevo), gdzie wydłubać można przedstawicieli wszelkich nurtów: ociężałe minogi, udane morcheeby, ciekawe taneczne negliże lub zdolnych i niebrzydkich panów:

[brakujący klip youtube]

Efektem orania wśród nagrań sentymentalnych, wsiowatych, estradowych oraz żenujących (niektóre opinie o rosyjskiej muzyce popularnej się jak najbardziej potwierdzają), jest dzisiejszy, pierwszy zestaw piętnastu debeściaków, od tygodnia okupującym naszą empetrójkę oraz umysły (za wkład w układ i inne takie serdecznie dzięki kierujemy do M.). Pełna playlista dostępna w serwisie Podsnack, a my nieraz pewnie jeszcze wracać będziemy do ciekawych rosyjskojęzycznych młodych wykonawców (spora ich część zresztą nagrywa również po ukraińsku).

A zanim popadniemy w niewesołe refleksje (artykułowane tu także w ubiegłym tygodniu) o korelacjach kultury i muzyki popularnej z kwestiami i sympatiami politycznymi, zarzucimy na deser parę minut odmóżdżającego dragu i męskiej golizny. Bo nie zapominajmy – Conchita Conchitą, a na Eurowizji były już przed nią nie tylko egzotyczna Dana International, ale także swojska Verka Serduchka.


PS. W roli Julii w nagłówka naszego posta wystąpił nieoceniony Pavel Petel.

PLAYLIST: Xmas 2012

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

25255bunset25255d6

Zupełnie nie wiemy, jak to się dzieje. Zawsze kiedy kompletujemy playlistę, zaczyna się od jakichś 20-30 kawałków, które muszą-muszą-bezwzględnie na nią trafić, tak jak od tygodni zajeżdżane były we wszystkich możliwych urządzeniach mobilnych. Po długiej batalii wewnętrznej kończy się na 10-15, bo przecież one wszystkie żadną miarą nie pasują do siebie wzajemnie. Tym razem odpadli m.in. Hercules and Love Affair, Patrick Wolf, Ssion i Monarchy (bo w końcu ile można to samo).

Co zatem pozostało? Dziwnym zbiegiem okoliczności większość kawałków plasuje się stylistycznie w obszarach sentymentalnych brzmień złotych, kiczowato połyskliwych i rozczulająco prostych (z pozoru) syntezatorowych plumkań z lat osiemdziesiątych, tudzież tanecznych popisków równie złotych lat dziewięćdziesiątych.

Ale też przyznać trzeba, że w reaktywowaniu nostalgii za tamtymi dekadami współcześni twórcy są niezwykle kreatywni i skuteczni. Jako że nie wstawiamy tu całości (całość jest tu), szczególnej uwadzie polecamy drugą połowę listy, z gościnnym udziałem Kelis i Jessie Ware. A w charakterze bonusa (względnie zapoznania) – przezabawny klip duetu otwierającego naszą listę, Hi Fashion, których poczynania bardzo starannie śledzimy:

Oryginalna playlista dostępna jest w całości pod tym adresem.

EPKA TYGODNIA: Jimmy Somerville – Solent

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

Kolejna muzyczna siurpryza, bo przez jakiś czas Jimmy zwlekał z wydaniem nowego materiału (chociaż występował gościnnie, z doskonałym efektem). Jak dla nas, ta zwłoka mu wyszła na dobre, z biegiem lat jego głos szlachetnieje jak wino, staje się bardziej matowy, chropowaty, wyrazisty.

Muzycznie Solent wypada zaskakująco różnorodnie i bardzo współcześnie. W sporej części Jimmy odchodzi od kojarzonej z nim (nie zawsze słusznie) stylistyki gejowskiego parkietu, do którego najbliżej otwierającemu set kawałkowi Some Wonder czy Taken Away. Potem robi się dużo ciekawiej, jest i stały element zaskoczenia, gdy Somerville nie śpiewa falsetem w mrocznym Reconciliation. Why Did It End This Way słuchalibyśmy najchętniej w kółko, a Kite skutecznie łączy to wszystko w jedną całość.

Ten krótki zestaw nieprędko odpadnie z ulubionych w naszym odtwarzaczu [słuchaj w serwisie Podsnack].

PLAYLISTA: Majówka 2012

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]


Może nie odzywamy się tu ostatnio zbyt często, ale chyba nie sądziliście, że pozostawimy bez odzewu tak miły wszystkiemu ludu pracującemu zbieg okoliczności, jak kilka dni ustawowo wolnych od pracy w połączeniu z prawdziwie wiosenną, a w porywach trącącą prawdziwym latem pogodą. Sezon na komary, alergie i smród w komunikacji miejskiej należy uznać za oficjalnie rozpoczęty.

I choć na codzień tego tu nie widać, to owszem, nadal słuchamy muzyki, co postanowiliśmy majówkowo podsumować odpowiednim zestawem nowości, wyłapanych w czeluściach internetu w ostatnich dniach. Jeśli ktoś przegapił, to najwyższy czas zwrócić uwagę na najnowsze dokonania Sama Sparro, Little Boots czy Bright Light Bright Light. Niezawodni okazali się rzecz jasna Studio Killers, kreskówkowy team cyka wprawdzie nowymi produkcjami rzadziej niż z umiarem, ale zawsze z nawiązką wynagradza oczekiwanie:

Do największych ciekawostek zaliczamy koprodukcję Eltona Johna z Pnau (czyli panami odpowiedzialnymi za sukces Empire of The Sun). W ramach podsumowania swojej dotychczasowej twórczości, Elton udostępnił młodym producentom taśmy-matki swoich nagrań, które ci mashują teraz w całkiem nową, nowoczesną jakość (mają przygotować kilka kawałków, pierwszy właśnie ujrzał światło dzienne).

Reszta słonecznej playlisty jest równie odświeżająca, poniżej próbka, całość pod tym adresem. Tak, otwiera ją kawałek Polskiej Artystki Wyczulonej na Przecieki Jej Piosenek do Sieci (Soundcloud nam usunął i pogroził palcem), ale nie możemy się powstrzymać  – to naprawdę jedna z lepszych ‚przeróbek’, jakie ostatnio słyszeliśmy.

Pełna wersja playlisty dostępna jest obecnie na serwisie Podsnack.

Na deser (zwany współcześnie bonusem) zostawiliśmy interpretację parodystyczną Williama Belli, zdyskwalifikowanego uczestnika ostatniej edycji RuPaul’s Drag Race. Powody usunięcia z programu okazały się frapujące, a zdemaskowany William (wzorem George’a) poszedł za ciosem i postanowił o tym zaśpiewać do cudzej kompozycji. Gdyby ktoś nie kojarzył, jest to przeróbka tego, więcej niż udana, do tego seksowna:

Miłego ciągu dalszego majówki, cokolwiek robicie – teraz możecie robić to z nową muzą

PLAYLISTA: FEB2012

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

Rzutem na taśmę wrzucamy garść skocznych dźwięków na początek ostatniego weekendu karnawału. Zupełnie nie wiemy, jak do tego doszło: dopiero co nie obchodziliśmy Bożego Narodzenia, a już wczoraj nie daliśmy się zupełnie porwać pączkowemu amokowi. O nieobchodzonych urodzinach pomiędzy jednym a drugim zmilczymy zupełnie, bo nominalny wiek nic nie ma do nijakiej rzeczy.

Tak czy owak, kto uważnie śledzi muzyczną rubryczkę na blogu, tudzież fejsowego fanpejdżyka, zapewne nie będzie zaskoczony poniższym setem. W ostatnich tygodniach pisaliśmy tu o Moullinex i Glorii, na FB linkowaliśmy Mollyhaus, Erasure i Willa Younga. Nieśmiało zwrócimy więc uwagę na resztę: Queen of Hearts, która udostępniła utwór do pobrania w niedawne Walentynki, ironiczne Dwa Misie, czy retropowalającego Tysona na parkiecie (tyle skojarzeń!).

Pozostali także sroce spod ogona nie wypadli, i aż szkoda, że to niespełna 40 minut – folder oryginalnej playlisty dostępny w serwisie Box.com.

Na deser ostatni kawałek z listy w wersji klipowej. Przynajmniej od tego momentu poczynania Willa Younga stają sie coraz bardziej frapujące. Trzeba będzie przyjrzeć mu się bliżej…

[źródło wideo] [queerpop na youtube]