SMILEY: #kinktober by Rafael Bastos

rafabrilustra_000.jpg

Rafael Bastos, na insta i innych społecznościówkach znany pod nickiem Rafabr, jest autorem serii #pornolhices, wykonuje grafiki na zlecenie, i cały październik fantazjuje o fetyszach w ramach akcji #kinktober: powyżej wariacje na temat nipple – collaring – dirty talkbiting, poniżej kilka innych.

Przykłady bardziej explicite na TumblrTwitterze, InstagramieFacebooku.
Tak, są też prace w kolorze…

https://www.instagram.com/p/BhCvcs1grFr/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

https://www.instagram.com/p/Bd-XRtyAEDI/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

https://www.instagram.com/p/BZ1Kw7pgOux/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

https://www.instagram.com/p/BWStfXQAxD8/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

REDALERT: Jör


Kolejny wpis z gatunku ‚swego nie znacie’.
Piotr Grabowski vel Jörmungarden lub po prostu Jör, właściciel rzetelnie ognistej brody powyżej oraz poniżej, od kilkunastu lat działa jako artysta wieloraki w obszarach sceny, muzyki, teatru, multimediów, pracuje jako fotograf, stylista a czasem też – model. Na przełomie wieków realizował swoje projekty w Łodzi (m.in na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych), ostatnio pojawił się też w stolicy, dając upust swym fascynacjom tantrycznym, pracą ciałem i nad ciałem oraz przełożeniem stanu tegoż na kondycję psychiczną i relacje międzyludzkie.

O ile przedsięwzięcie Papá de bambú zorientowane jest na relaks i rozwój osobisty jako taki, o tyle projekt „Jednorożce” skierowany jest już jednoznacznie do braci gejowskiej. Jak pisze Piotr:

Projekt rozwoju osobistego zogniskowany tematycznie na życiu, relacjach i związkach gejów „śni” mi się od kilku lat. Praca z ciałem, counseling i wyprawy w obszar duchowości są nieodłączną częścią mojego życia. Sam mam za sobą wyboistą drogę. Ujawnienie i osadzanie się w ukrywanej przez lata stronie mojej tożsamości poprzedziły próby spełnienia powszechnych norm społecznych. Dzięki temu jestem rodzicem dwójki dzieci, mierzę się ze skutkami i odpowiedzialnością za wcześniejsze wybory oraz otwarcie dzielę się osobistym doświadczeniem.

Niejako w nawiązaniu do uruchomienia działalności relaksacyjno-poradniczo-terapeutycznej, Jör przypomniał o sobie także w wymiarze artystycznym – w jego przypadku te dzidziny wydają się ze sobą nierozerwalnie powiązane. Premiera klipu Sharpened lines miała miejsce w ubiegłym tygodniu w powiślańskim klubie 1500m2 do wynajęcia:

Zgrabne oku, miłe uchu, kojące i wyciszające, a jednocześnie zmysłowe. Zakładamy, że celowo tak zwięzłe – w celu uzyskania pełnego wyciszenia i równowagi psychofizycznej należy zapewne odwiedzić Casa De Bambú, przybytek, który Piotr prowadzi na Mokotowie z bratem-bliźniakiem. Nota bene – raperem.
A uprzedzając ewentualne zastanowienia: w klipie u boku Piotra wziął udział Piotr Kopertowski, którego nieco więcej tutaj. Z kolei nieco więcej piotra po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.







[z Pawłem Sołodkim]
[źródło zdjęć: facebook]

VINTAGE CORNER: Koledzy z wojska


Z cyklu ‚swego nie znacie’ – przyznać się, kto wiedział, że istnieje taki portal? Sami nie jesteśmy tacy bystrzy, trafiliśmy tam dzięki projektowi, który już od dawna go eksploruje.

W warstwie treściowej Koledzy z wojska oferuje wszystko, czego można by się spodziewać. Do czego nadają się baby w wojsku? A do czego te spoza wojska? Szanowane są chyba tylko żołnierskie żony, chociaż też szanowane po wojskowemu. Zaskoczeń nie ma i w tym duchu leci także reszta publicystyki.

Jeśli za to warto przedzierać się prze tysiące zdjęć w galerii użytkowników portalu, to dla takich obrazków. Albo takich:

Sądząc po fotkach, właszcza marynarka wydaje się wzbudzać w swoich szeregach szczególne poczucie męsko-męskiej czułości, Poza tym skoszarowanym facetom nie brak rzecz jasna poczucia samczego luzu i zgrywy, stąd oprócz pozowania z i na sprzęcie wojskowym, na zdjęciach nie brakuje scen w pasiakach i bez, i gołych tyłków, i odsłoniętych klat, a nawet dragu. Jak to na poligonie…

Wszystko to znamy z sieci, tyle że raczej w wydaniu anglosaskim – zapewne w związku z ogólnie wysokim poziomem cyfryzacji rzeczywistości historycznej, także w wymiarze prywatnym. Łza się w oku kręci, że i w tym względzie najwyraźniej zaczynamy nadrabiać zaległości…

Kilka kolejnych fotek po kliknięciu na ‚czytaj więcej’.


Kolejne dwa zdjęcia pochodzą z JW2790 w Sulechowie z lat 1962-64. Nie są może szczególnie queerowe, ale ujęły nas swoją urodą, sądząc także po innych zdjęciach, najwyraźniej stacjonował tam wtedy niezły fotograf-portrecista:


I na koniec znów chwila z marynarką. A właściwie: z marynarzem:

Ciąg dalszy nastąpi?

SMILEY: William Haefeli

Gdyby ktoś zapomniał – dziś Dzień Matki (dlatego publikujemy tak wcześnie, jeszcze jest czas chwycić za telefony, bez narażenia na posądzenie o zapominalstwo!). Rysunek powyżej ukazał się w New Yorkerze 2 maja, bo jankesi i jankeski dla zmyłki obchodzą to piękne święto trzy tygodnie wcześniej. Historycznie byli pierwsi, no i u nich urosło do ranki święta państwowego, więc się nie czepiamy.

Tak czy owak, widok tego obrazka przypomniał nam o jednym z ulubionych satyrycznych rysowników ameyrkańskich, Williamie Haefeli. O klasie, do jakiej rysunek prasowy podniosły tamtejsze gazety codzienne nie warto już chyba się rozwodzić. W tym wypadku mamy do czynienia ze stałym ilustratorem renomowanego pisma z nowojorskiej metropolii (Haefeli współpracuje z NY od 13 lat), więc nie dość, że otrzymujemy porządną dawkę tamtejszego intelektualnego humoru, to przy okazji możemy prześledzić ewolucję zakresu tematyki gejowskiej w sferze publicznej.

Choć w przypadku artystowskiej wyspy, jaką jest Nowy Jork, trudno doprawdy czasem zgadnąć, z jakiego okresu pochodzi konkretny komentarz, to zawsze pozostaje frajda obcowania z widzeniem świata nie tak odległym od perspektywy Woodego Allena. Dodatkowo, tak zupełnie prywatnie, bardzo lubimy ostrą kreskę Haefeliego, jego ludziki ze spiczastymi nosami i szczękami, zredukowanymi do prostej linii.

Ale do rzeczy: poniżej kilkanaście kolejnych ilustracji – żeby zobaczyć wszystkie, trzeba kliknąć ‚czytaj więcej’.