NEWS DNIA: Przedfestiwalowo…

Gdyby się kto zastanawiał, czemu ostatnio tak mało w tym miejscu się dzieje, to informuję, że po prostu tak wiele dzieje się gdzie indziej. Na przykład:

Albo na przykład:

Albo jeszcze tak:

Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to trwa produkcja materiałów reklamowych do Festiwalu.
Wszystkie fakty zebrane pod adresem www.festiwalrownosci.pl. Bierzcie i czytajcie! Program imprezy – jeszcze w tym tygodniu 😀

25 lat z Ralfem Königiem


Jedna z niezliczonych pocztówek okolicznościowych, autorstwa R. Königa.
Ten i inne eksponaty pojawią się na wystawie podczas Festiwalu Równości.

Ralf König obchodził niedawno 25-lecie działalności artystycznej. Bez kozery można stwierdzić, że przez te ćwierć wieku stał się w Niemczech instytucją. Zaczynał od publikacji branżowych, w czasopismach i zeszytach gejowskich, gdzie szybko wyrobił sobie swoimi trafnymi, krótkimi formami markę i renomę.
Wkrótce jednak wkroczył prosto do księgarń. Jako pierwszy autor komiksów, w dodatku o tematyce jednoznacznie naznaczonej homoseksualizmem autora, w dodatku w formie długiej fabuły, podpisał kontrakt z wydawniczym gigantem Rowohlt. Sukces okazał się oszałamiający, powstały więc kolejne powieści, adaptacje, kontynuacje.
O skali rażenia świadczy fakt, że interes szybko zwietrzyli także producenci filmowi. I niech sobie Amerykanie przenoszą na ekran swoją ponuracką wizję Gotham City, z facetem w rajtuzach, z asystentem w postaci uroczego chłopca w rajtuzach. Niemcy, po swojemu, walną ciotą prosto z mostu: ekranizacja Der bewegte Mann (Mężczyzna, przedmiot pożądania, 1994) stał się jedną z najbardziej dochodowych komedii powojennej kinematografii niemieckiej, i otworzył drogę kolejnym produkcjom. Nie doczekał wprawdzie sequela jako takiego ale potencjał sukcesy wystarczył na, decyzję o produkcji… serialu telewizyjnego. W ten sposób przemielony König, choć już wbrew swojej woli, wkroczył ze swoimi przegiętymi bohaterami do domów przeciętnej gawiedzi.
Były kolejne filmy, Kondom des Grauens, Lisistrata – poczyniona przez zachwyconych Koenigiem Hiszpanów. Jeśli doliczyć do tego całkiem udane sountracki, oraz – rzecz oczywista – gadżety, wydawnictwa kolekcjonerskie, adaptacje teatralne (tak-tak!) mamy już do czynienia ze znaczącym zjawiskiem popkulturalnym.
Bez kozery można stwierdzić, że nie jest bynajmniej przypadkiem nadreprezentacja w niemieckich massmediach homoseksualnych i jednocześnie niezwykle popularnych postaci w dziedzinie rozrywki , a kino naszych zachodnich sąsiadów nadal największą kasę zbija ekranizując z rozmachem coraz to bardziej przegięte pomysły Bully’ego Herbiga. Sam König mocno się od nich zresztą odcina, jako jednowymiarowych i powielających najgorsze stereotypy o pedałach.
Oczywiste, że trudno, by masowa rozrywka czyniła samej sobie refleksje na temat głębi postaci czy tematyki, ale jednocześnie trudno zaprzeczyć, że to właśnie gigantyczne powodzenie kolejnych tomów spod pióra rysownika napędziło koniunkturę w zakresie obecności tematyki i postaci LGBT w świadomości Niemców, także tej niekoniecznie zbyt rozbudowanej.
Wszystkich ciekawych, co przesądziło o sukcesie przegadanych opowieści, zaludnionych kartoflanonosymi indywiduami, mówiącymi dużo niezbyt czytelną czcionką, zapraszamy na Festiwal Równości w Warszawie, gdzie 1 czerwca nie tylko odbędzie się premiera pierwszego polskiego tłumaczenia powieści Ralfa Königa, Konrad i Paul, ale także otwarta zostanie wystawa, poświęcona artyście.
Dalsze niespodzianki niewykluczone 😀

Konrad i Paul po polsku

Walka dobiegła końca, ale warto było. Po całych tygodniach redakcji, poprawek, niekończących się dyskusji o partykułach i wykrzyknikach, gotowy jest skład pierwszego polskojęzycznego komiksu Ralfa Koniga.
Na pierwszy ogień (bo ufam, że ciąg dalszy nastąpi) poszedł tomik Konrad i Paul: Big Dick o przygodach gejowskiej pary z wieloletnim stażem. Te 2-3 stronicowe historyjki o perkatonosych ludzikach, to kronika codziennego pożycia, anegdoty mniej i bardziej poważne, czasem banalne – jak tylko banalna potrafi być codzienność, czasem rozbrajająco zabawne. Książka stanowi przy tym dla czytelników heterycznych prawdziwie antropologiczny przyczynek do przyjrzenia się, jak to po tej drugiej stronie bywa, niekoniecznie od razu z poziomu ‚a kto u was robi za żonę, a kto za męża’.
Zainteresowanych tematem zapraszam na stronę abiektowego wydawnictwa, oraz – jakże by inaczej – na festiwal do Warszawy. Premiera książki będzie miała miejsce właśnie podczas tej imprezy, 1 czerwca 2008 roku w kinie Luna. Przewidziane są atrakcje oraz możliwość nieco tańszego zakupienia. Więcej w programie imprezy już wkrótce!

Kondom a la Bond…

W ramach przygotowań do podwójnej premiery, festiwalowo-książkowej, przyszło mi zgłębić bardziej twórczość okołokoenigową, znaczy związaną z osobą rysownika komiksowego, Ralfa Koeniga. Okazuje się, że nawet znając jego możliwości, nie doceniłem wpływu, jaki wywarł na rozrywkę.
Oglądając filmy i słuchając przypisanych do nich soundtracków odkryłem sasuszko z plastiku, panią o pseudonimie artystycznym Lucilectric, a w jej wykonaniu motyw przewodni do filmu o krwiożerczych prezerwatywach, Kondom des Grauens (Kondom ciemności).
Już to wprowadzenie sugeruje, z jakiej jakości materiałem artystycznym mamy do czynienia, mimo to zachęcam do posłuchania. Rzecz jest skoczna, zabawna, z elementami bondowsko-horrorowymi, kiczowata jak się należy, i poprawia mi humor należycie.
Zaleca się posłuchać piosenki na naszej Playliście lub tutaj przynajmniej do pierwszego refrenu, bo to właśnie w nim tkwi siła, gdy wokalistka wydziera się dramatycznie „Das Kondooooooooooom…”. Miodzio.

Na zdjęciu: Luci van Org z duetu Lucilectric