SCREEN CRUSH: Patrick Gibson

Drugi sezon netflixowego The OA pozostawił spore uczucie niedosytu. To jedna z tych produkcji, które z czasem coraz bardziej irytują, tracą fokus i rozłażą się szwach, starają się za bardzo, ale mają też przebłyski geniuszu na tyle regularne, że trudno się od nich oderwać. Oh, well…

Jeden z najjaśniejszych punktów obsady – z naciskiem na sezon pierwszy, bo w drugim bohaterowie z poprzedniego traktowani są mocno po macoszemu, to jeden z zarzutów – stanowi młody irlandzki aktor, Patrick Gibson.

Ok, wiadomo. Perkaty, rudy, grubo ciosany (choć jeszcze bez brody) – więc jak najbardziej w qpopowym guście – ale też wyróżniający się aktorsko. Obsadzony w roli szkolnego prześladowcy, rozsadzanego gniewem nastolatka w typie alpha male, który w zetknięciu z OA przechodzi wewnętrzną przemianę, oddaje ewolucję postaci niezwykle przekonująco.

Obok The OA zdążył też pojawić się w serialach Tudors, Biała księżniczka, czy Guerilla, w pierwszowojennym, 5-odcinkowym dramacie BBC Dzwony wojny, a kinowo w Tolkienie oraz romantycznej komedii In a Relationship. Z pewnie nadrobię, poniżej mała galeria i dwa krótkie klipy z aktorem, a na przyszłość na pewno będę obserwować, bo warto.

Wiadomo, rudy…

źródła zdjęć: GQ Italy, Vulcan Magazine (Joseph Sinclair), Entertainment Weekly, The Last Magazine, Thread, Justin Griffiths Williams

OKŁADKA TYGODNIA: True Blood w Rolling Stone


oryginalna okładka z udziałem Anny Paquin, Alexandra Skarsgarda,
i Stephena Moyera

Ręka w górę, kto nie słyszał o Czystej krwi.

Prawdziwy szał wampirzych ciał, coming out krwiopijczego podziemia, kwintesencja współczesnego serialu – dla jednych w swym posmodernistycznym geniuszu, dla innych – w niezmierzonej infantylności. Tak czy owak kult, który – jak widać powyżej – trafił na okładkę szaconego Rolling Stone. Bardzo rozebrany. Bo – wiadomo to przynajmniej od czasów Blade’a oraz Buffy – stereotyp mizernego w posturze wampira wychudzonego brakiem życia, przeminął bezpowrotnie już dawno (czyli co najmniej kilkanaście lat temu).

Nie trzeba było czekać dłużej niż dwa dni, by internet odpowiedział, co myśli tak o samym serialu, jak i – w konsekwencji – o rzeczonej okładce. W pierwszym rzędzie mistrzowie fotoszopa wyeliminowali z obnażonego towarzystwa jedyną kobietę, potem – w obliczu pustki po trzeciej postaci – do grona dołączył kolejny seksowny mężczyzna. To zdaje się odpowiadać na zamieszanie, jakie w mediach wywołał wpis z twittera jednego z graczy Philadelphia Eagles, jakoby serial stał się już ostoją homoseskualistów i jest too gay (do sprawy odniósł się także Advocate.com). Chwilę później musiał się z tego wpisu tłumaczyć.

I słusznie, bo prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego, jak zbyt gejowskie. Zawsze może być gejowskie jeszcze bardziej. By zobaczyć, jak bardzo, kliknij czytaj więcej.


wersja 2.0 – poprawiona


wersja 3.0 – optymalna (choć też nie dla wszystkich)
Przy okazji co bardziej wiekowi obserwatorzy amerykańskiego rynku prasowego zwrócili uwagę na zabawne nawiązanie hedalineami do okładki Rolling Stone’a sprzed niemal 20 lat. Znamienna różnica – wtedy poświęcona była idolowi żywemu. I ubranemu.

NEWS DNIA: Niania Frania outuje męża

Rzecz jasna nie polska, lecz oryginalna; i ex-męża, bo rozwiedli się na przełomie wieków. On zresztą miał ponoć wyoutować się jej już po oficjalnym rozstaniu.
Poznali się (i związali) jako piętnastolatkowie w szkole. W latach 90. Peter Marc Jacobson był współtwórcą wielkiego sukcesu, jakim stał się serial o niani Fine. Jacobson był jego producentem i scenarzystą ponad 140 odcinków przygód przegiętej opiekunki do dzieci bez kwalifikacji. Rozwód obojga zbiegł się także dziwnym zbiegiem okoliczności ze zdjęciem sitcomu z anteny w 1999 r. W 2008 r. połączyli swe siły, prowadząc wspólnie jeden z galowych wieczorów przeciwników Proposition 8. Jednak dopiero w niedawnym wywiadzie dla Touch Fran Drescher otwarcie powiedziała o orientacji męża.

Ich jak dotąd jedynym, mocno queerowym dzieckiem godnym lat 90., pozostaje kultowa, staroświecka The NannyTo, co z tą uroczą ramotką zrobiła rodzima stacja TVN przebija toporny niemiecki dubbing i zakrawa o zbrodnię. Nie sądzę, żeby na Agnieszce D. (ta od farb na głowę Schwarzkopfa) wzorowała się jakakolwiek drag queen, podczas gdy Fran Drescher aż się o to swoją prezencją, gustami, życiowymi mądrościami i sposobem bycia prosiła.

Nie możemy się już doczekać kolejnego – po dekadzie – projektu telewizyjnego, który fabularnie bazuje ponoć na ich… wzajemnych relacjach. To o czym do cholery opowiadała Niania?

CLIP: Gejowskie momenty w amerykańskiej TV

W ramach wklejki – dosyć pouczający klip, ilustrujący na paru przykładach ewolucję, jaką przez ostatnie 25 lat przeszły postaci gejowskie w amerykańskich operach mydlanych i serialach o najwyższej oglądalności. Od tonów gorszących, wskazujących na zgubność pedalstwa oraz stada nieszczęść, jakie niesie, aż po ceremonię zaślubin z hitu ostatnich lat, Bracia i siostry. Gdzieś pośrodku uplasował się Dawson’s Creek z pierwszym odnotowanym pocałunkiem męsko-męskim (2001). Podobna próba z Melrose Place parę lat wcześniej została ponoć ocenzurowana w obawie przed reklamodawcami… Jednym słowem: różowo nie jest. W przeciwieństwie do kina i teatru, oraz kablówki, telewizja jawi się niemal jako homofobiczny bastion nie do zdobycia.
Na zdjęciu: młodzieżowy romans z Gotowych na wszystko.
Więcej szczegółów w opisie klipu na Youtube.

HIT DNIA: Sam Taylor – Run Away

Siała baba mak, a to było tak…

Młodociane chłopię muzykę ma we krwi. Występowało sobie właśnie w lokalnej inscenizacji musicalu Mary Poppins (chociaż chyba nie grało Mary), chodziło na kastingi, gdy zapoznało znajomka Kylie o zapędach menadżerskich. Wymienili się uwagami o świecie oraz taśmami demo…

A potem już z górki. Jako absolutny w tym względzie nuworysz, Sam trafił pod skrzydła modnych producentów oraz na soundtrack miniserii BBC, Beuatiful People (o której trochę pisaliśmy już tutaj). Jego nazwisko zaistniało na okładce oraz w notowaniach między Kylie, Pet Shop Boys, M People, Bextor, a All Saints.

W następnej kolejności nagrał ryzykowną (w męskim wykonaniu) piosenkę z musicalu Jesus Christ Superstar, I Don’t Know How To Love Him, śpiewaną pierwotnie przez Marię Magdalenę. Ryzyko się opłaciło: wskutek upublicznienia utworu przez Myspace zyskał spore uznanie, a fraza ‚I want him / I need him’ zostaje powłóczyście wyfrazowana do końca.

W tej chwili Sam jest w trakcie nagrywania debiutanckiego albumu o ciekawym przekroju repertuarowym, obejmującym m.in. nowy kawałek autorstwa Boya George’a i cover Cardigansów. Swój styl charakteryzuje jako „epickie, teatralne elektro skrzyżowane z orkiestralnym popem”. Dużo formy, sporo treści…

Nie sposób się z nim nie zgodzić. Słuchając od dwóch dni wdzięcznych zawodzeń w Run Away (nota bene pierwotnie także napisanych dla kobiety), płaczemy za każdym razem i skórki gęsiej dostajemy przepisowo.

Na więcej muzyki, poza majspesowatymi okruchami, przyjdzie poczekać pewnie jeszcze z kwartał. Poczekamy…

HIT DNIA: Kylie & Danii – Winner Takes It All

Tak, tak, Robaczki Drogie, nic się nie mylicie…

Chodzi o nieśmiertelnika ABBY, który dopiero co z taką pasją wyśpiewywała z siebie na wzgórzu Meryl Streep. Ubiegły rok to najwyraźniej jakieś mamma-miczne apogeum. Tym razem piosnka szwedzkiego kwartetu zdziałała jeszcze więcej, bo połączyła siły dwóch ikonicznych siostrzyczek Minogue. Jedna od dawna ugruntowała swoją pozycję jako gejowska ikona, druga poczyna sobie regularnie na europejskim rynku muzyki tanecznej, z całkiem przyzwoitym skutkiem. Osobiście mam z nimi tylko jeden problem: pomijając podobieństwo fizyczne, nigdy nie potrafiłbym odróżnić ich po głosie, gdyby wymieniły się piosenkami 😀

W 2008 roku zaśpiewały wreszcie w duecie na potrzeby soundtracku do miniserialu produkcji BBC, Beautiful People, samego w sobie też nieźle przegiętego. Jak brytyjczycy to robią, że kręcą komedyjki o prowincji, które bawią masy opowieścią o queerowym dzieciństwie dwóch chłopców? Kiedy amerykanie nakręcili serial o tym samym tytule, to musiał być 3 razy dłuższy i oczywiście rozgrywać się w metropolitarnym świecie wielkiej mody… Well.

No ale nie ma się co dziwić brytyjskiej klasie, skoro serial napisał pan od Gimme Gimme Gimme, a wyprodukował osobnik, odpowiedzialny za Absolutely Fabulous.

http://www.box.net//static/flash/mp3player_player.swf?playlistURL=http://www.box.net/index.php?rm=box_v2_mp3_player_shared%26_playlist%26shared_name=5st6ait1nv%26node=f_449853966

WILL & GRACE


Will i Grace poznają się na studiach, tworzą parę, nawet się zaręczają. Kłopot w tym, że Will jest gejem i postanawia to wyjawić w przeddzień ślubu. Skandalu nie ma, ale ich drogi rozchodzą się do czasu, gdy – już jako prawnik i dekoratorka wnętrz – przypadkiem wpadają na siebie w supermarkecie. Grace próbuje sobie ułożyć życie – za chwilę ma podjąć drugą próbę wyjścia za mąż. Jednak spotkanie z Willem uświadamia jej, że to znów nie jest to. Zrywa zaręczyny, tym samym lądując w kłopotliwej sytuacji: musi naprędce znaleźć jakieś lokum. Nowo odnowiona przyjaźń zostaje wystawiona na próbę: wydaje się, że wspólne zamieszkanie to idealne rozwiązanie.

To nieledwie początek serialu, a właściwie jego prehistoria. Pierwsze odcinki ukazują właśnie początkowy okres wspólnego życia, jakie zafundowali sobie na powrót niegdysiejsi narzeczeni. Rzecz jasna do głosu dochodzą różnice gustów i temperamentów, ale – jak to w sitcomie bywa – nigdy nie prowadzą do tragedii trwających dłużej niż dwa odcinki.

Will i Grace to para pierwszoplanowa, ale czymże byłby serial komediowy bez efektownego tła: drugie (a chwilowo pierwsze) skrzypce gra inny duet. Przyjaciel Willa, Jack, najczęściej bezrobotny, z odcinka na odcinek odkrywający w sobie nowe talenty i powołanie, wielbiciel Cher, idealne wcielenie pedaliny, żyjącej życiem barwnego ptaka, bardzo szybko znajduje wspólny język z asystentką Gracie – Karen. ‚Asystentka’ to słowo na wyrost, Karen jest bowiem śmiertelnie bogata, pracę podjęła z nudów, przy czym przez ‚praca’ rozumie rozsiewanie w biurze swojego uroku w dowolnych, wyznaczonych własnym widzimisię godzinach.

Z chwilą premiery w 1998 roku, ten błyskotliwy sitcom stanowił przedsięwzięcie przełomowe: dwie gejowskie postaci w rolach głównych, to jak na tamte czasy było nie lada wyzwanie, nawet dla publiczności przywykłej już do wyczynów Ellen de Generes (bo na kobiety się heterykom, jak wiadomo, spokojniej patrzy). Chaotyczna czwórka zdobyła jednak sympatię widzów i uznanie krytyki. Serial ponad sto razy nominowany był do najróżniejszych nagród (w tym także gejowsko-lesbijskich), był jednym z nielicznych, którego wszyscy główni wykonawcy zdobywali kilkakrotnie złote statuetki. Rzecz jasna doczekał udziału wielu znanych osobistości (patrz lista poniżej).

Dziś, z perspektywy ośmiu sezonów i uznania jakie znalazł, można przyjąć, że to właśnie ten serial utorował drogę innym telewizyjnym produkcjom, coraz bardziej otwarcie traktującym o gejach i lesbijkach. Bez nich nie byłoby prawdopodobnie „QAF”, „L-word”, „Dante’s Cove”, telewizji here! ani Logo. Zwłaszcza, że w odróżnieniu od nich, może być pokazywany w niekodowanych telewizjach w weekendy, w godzinach wczesnopopołudniowych.

Poza tym – przegięta czy nie: ta czwórka jest autentycznie zabawna. Dialogi skrzą się błyskotliwymi ripostami, po części zrozumiałymi głównie przez gejów i lesbijki. Wyczyny Jake’a jako rasowej drama queen budzą niekłamane uznanie, Karen – którą tak uwielbia – nie pozostaje daleko w tyle. Rzecz jasna trudno przez niemal dekadę utrzymać równy poziom artystyczny, ale Will i Grace nigdy nie nużą. Więc choć nieraz wytykano go palcami za powielanie pedalskich stereotypów, to panie i panowie: czapki z głów.

W Polsce serial pokazywany był przez nieistniejącą platformę Wizja1, obecnie nowa stacja, Foxlife funduje nam prawdziwie przyspieszony kurs, pokazując dziennie po kilka odcinków pierwszego i drugiego sezonu.

trudno zrobić geja z heteryka

muzyczne momenty wesołej ferajny


Will i Grace (Will & Grace)
sitcom USA, 196 odcinków, 1998-2006
reżyseria: James Burrows (186 odcinków)
pomysłowawcy: David Kohan & Max Mutchnick
występują: Eric McCormack, Debra Messing, Megan Mullally, Sean Hayes, Shelley Morrison,
gościnnie m.in.: Debbie Reynolds, Harry Connick Jr., Matt Damon, Alec Baldwin, Woody Harrelson, John Cleese, Minnie Driver, Sydney Pollack, Edward Burns, Jeff Goldblum, Eric Stolz, Jennifer Lopez, Cher, Kevin Bacon, Gene Wilder, Rosanna Arquette, Tim Carry, Lily Tomlin, Sharon Stone, Michael Douglas, Madonna, Glen Close, Demi Moore, Britney Spears, Joan Collins, Janet Jackson