PLAYLISTA: FEB2012

[Post archiwalny, zawierający odnośniki i podlinkowane elementy, z których część nie jest już dostępna w sieci.]

Rzutem na taśmę wrzucamy garść skocznych dźwięków na początek ostatniego weekendu karnawału. Zupełnie nie wiemy, jak do tego doszło: dopiero co nie obchodziliśmy Bożego Narodzenia, a już wczoraj nie daliśmy się zupełnie porwać pączkowemu amokowi. O nieobchodzonych urodzinach pomiędzy jednym a drugim zmilczymy zupełnie, bo nominalny wiek nic nie ma do nijakiej rzeczy.

Tak czy owak, kto uważnie śledzi muzyczną rubryczkę na blogu, tudzież fejsowego fanpejdżyka, zapewne nie będzie zaskoczony poniższym setem. W ostatnich tygodniach pisaliśmy tu o Moullinex i Glorii, na FB linkowaliśmy Mollyhaus, Erasure i Willa Younga. Nieśmiało zwrócimy więc uwagę na resztę: Queen of Hearts, która udostępniła utwór do pobrania w niedawne Walentynki, ironiczne Dwa Misie, czy retropowalającego Tysona na parkiecie (tyle skojarzeń!).

Pozostali także sroce spod ogona nie wypadli, i aż szkoda, że to niespełna 40 minut – folder oryginalnej playlisty dostępny w serwisie Box.com.

Na deser ostatni kawałek z listy w wersji klipowej. Przynajmniej od tego momentu poczynania Willa Younga stają sie coraz bardziej frapujące. Trzeba będzie przyjrzeć mu się bliżej…

[źródło wideo] [queerpop na youtube]

CLIP DNIA: Sir Ari (Gold) – My Favorite Religion

Sir Ari, artysta znany niegdyś jako Ari Gold, spełnił swą groźbę, i wydał płytę.

Na szczęście na drugi sigiel wybrał utwór o wiele strawniejszy niż poprzedni, także wizualnie jest dużo lepiej. Wciąż w pełnym scenicznym makijażu, Gold miga nie tylko bicepsami i klatą, ale także nagimi pośladkami. Wszystkie te atrakcje zapodane przez przeróżne filtry optyczne oraz ociężałe beaty, przesłaniają chyba nieco miłosno-mistyczne przesłanie całości:

Ten klip w pigułce pokazuje wszystkie powody, dla których Gold do dnia dzisiejszego nie przebił się do mainstreamu (a najwytrwalsi kibicują mu od ponad dekady). Trudno odmówić mu głosu, natomiast na pewno przydałaby się większa dyscyplina w procesie (post)produkcji i mniej przaśna oprawa artystyczna. Zważywszy, że z każdego albumu da się z reguły wyłuskać kilka całkiem przyzwoitych kawałków, aż prosi się o kompilację i kto wie, czy się tu o nią kiedyś nie pokusimy (obiecywać cokolwiek raczej już przestajemy).

Z innej beczki: Gdyby ktoś zastanowial się przypadkiem, skąd zna facjatę nad koloratką z klipu – to doskonale nam pod każdym kątem opatrzony Alessandro Calza, który także współreżyserował teledysk.

A skoro już mowa o samozwańczych hrabiątkach gejowskiej sceny muzycznej, to drugie z nich, SirPaul, również odezwał się z nowym kawałkiem, który w odróżnieniu do całokształtu jego elektrokiczowtej działalności, nawet nam się spodobał, więc w ramach bonusa także pod rozwagę podrzucamy i dorzucamy do queerpopowej playlisty zimowej. Która już wkróce, to obiecać możemy.