Twitter na weekend: Lambert vs. Out

Żeby nie było, że tylko polskie ciotki okładają się publicznie torebkami – nie ma rzeczy, której Amerykańskie celebrytki nie zrobią lepiej, najlepiej za pośrednictwem ubermodnego Twittera. Po opublikowaniu w poprzedni weekend listy 100 najważniejszych osób LGBT wpływowego magazynu OUT, jego naczelny ujawnił, że management najbardziej aktualnie przegiętej gwiazdy showbiznesu (nazwanej zresztą przez OUT wejściem/wyjściem roku), Adam Lamberta, obwarował obecność piosenkarza na okładce oraz wywiad licznymi warunkami, np. aby na zdjęciu ujęta została też kobieta oraz osoba heteroseksualna.
Ogólny wydźwięk był taki, że zabiegano, aby gościu, który po miesiącach podtrzymywania napięcia i ostatecznym comin-oucie na łamach poczytnego Rolling Stone, oraz bez ogródek obcałowuje się przed paparazzi z ładnymi panami, nie wypadł na łamach OUT zbyt… gejowsko. Odpowiedzi nie trzeba było długo czekać:

W opublikowanym w chwilę później wywiadzie na łamach Entertainment Weekly, Lambert odparł przede wszystkim zarzut, jakoby był manipulowany przez swój management. Stwierdził, że ideą obwarowań było, by obecność na łamach OUT nie stała się rodzajem statementu, bowiem on, jako człowiek rozrywki, chciałby uniknąć deklaracji politycznych, stąd nie chciałby zostać wmanewrowany w kontekst walki o homomałżeństwa czy wszelkie inne kontrowersyjne kwestie.
Zanim naczelny OUT zakończył dyskusję kolejną epistołą, panowie zarzucili sobie jeszcze nawzajem praktyki dyskryminujące, a przecież obu chodzi tylko o to, że wszyscy jesteśmy równi jako ludzie. Każdy pozostał przy swoim zdaniu, za to obydwie strony wyszarpnęły dla swoich potrzeb sporo czasu w mediach, nie tylko LGBT.
Czy któraś z naszych działaczek przeprowadziłaby to lepiej?

FACEBOOK: QueerPop z duchem czasów

Ten chłopiec u góry nazywa się Chris Hughes i w wieku 26 lat jest gigantem komputerowym. Znalazł się w podsumowaniu roku 2009 na liście 100 najważniejszych osób LGBT amerykańskiego magazynu OUT (szerzej na ten temat pisaliśmy na Innej Stronie). Ostatnio zasłużył się jako pomysłodawca i motor internetowej kampanii Baracka Obamy, wcześniej jednak przyczynił się do powstania jednego ze społecznościowych fenomenów internetu jaki znamy. Jest jednym z czterech twórców Facebooka.
Przyznać musimy, że to faktycznie miejsce, które sprawdza się jako platforma bieżącej wymiany myśli, zawiązywania inicjatyw, poznawania dusz pokrewnych w postrzeganiu świata. Tu informacje rozprzestrzeniają się z szybkością wirusa.
Oczywiście piszemy to wszystko, by na koniec dodać, że QueerPop ma rzecz jasna na FB swoją reprezentację, której funkcjonowanie w pełni potwierdza, co powyżej. Po tygodniu od upublicznienia, wizytówka QP ma już ponad stu czytelników (dzięęęęki i cmok), tu dopisywane są komentarze, oceniane artykuły. Oprócz artykułów z bloga, tu też lądują materiałki, filmiki, zdjęcia, bieżące refleksje, które nie urastają potem do rangi całej blotki. Co mniej więcej się dzieje, możecie także tutaj obserwować w prawym panelu za pośrednictwem kolejnego cudu, twittera.
Najlepiej jednak odwiedzić nas bezpośrednio na Facebooku, i dopisać się do listy fanów, by w ten sposób najpełniej uczestniczyć w queerpopowym strumieniu refleksji i wydarzeń. Naprawdę warto.

Twitter na weekend: Brit vs. Pink

Fakt zhakowania po raz kolejny konta Britney Spears i oczekiwania przez nią nadejścia rychłego końca na mało kim robi już chyba wrażenie.

Czemu się dziwić, skoro australijscy fani tak bardzo zniesmaczeni są faktem, że Brit Brit śpiewa z playbacku! No a poza tym, problemy Brit to pikuś nic w porównaniu z wyzwaniami, wobec których co rano staje Pink:

Zaprawdę powiadam wam, gwiazdy to tacy sami ludzie, jak my. Ja z racji metrażu nie mogę zbłądzić do sauny, ale konsekwentnie staram się niestarannie osikać muszlę.